Zamiast rzeczywistych działań - premier Tusk chciałby "robić z siebie idiotę" (to wg Globisza), na szczęscie rolę tę Globisz zarezerwował dla siebie. Na sławetnym otwarciu centrum nauki w Krakowie premier mówił o doniosłej roli nauki, że naukowcy sami będą wyznaczać kierunki badań i tp. truizmy. Rzeczywistość, natomiast, jaka jest przedstawię niżej. Było już omówione na portalu nasze 70 miejsce w światowym rankingu Doing business, którym konkurujemy między innymi z kilkoma państwami czarnej Afryki. Jest jeszcze szereg innych rankingów określających nasze miejsce w Europie i świecie. Weźmy np. wydatki na Badania i Rozwój; wg Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego w 2009 r. przedstawiało się to następująco:
- Polska - 0,64 % PKB;
- Hiszpania - 1,35 "
- Czechy - 1,47 "
- Słowacja - 1,66 "
- Francja - 2,o2 "
- U. E. (średnio) - 1,9 "
- USA - 2,8 "
- Japonia - 3,5 "
Wprawdzie w minionych latach szacowano nakłady na B+R w krajach subsaharyjskiej Afryki na poziomie 0,3 % PKB, ale zgodnie z zaleceniami G-8 do końca 2010 r. nakłady te powinny wzrosnąć do 1% PKB. Prezydent Tanzanii potraktował to poważnie i zadeklarował wykonanie tego zalecenia. U nas, wg MNiSW do 2020 r. osiągniemy wskaźnik 1,45 % lub 1,7 % lub 1,9 % PKB - w zależności od gospodarczej koniunktury.
W ślad za tym idzie ranking konkurencyjności naszej handlowej oferty - wg Międzynarodowego Instytutu Rozwoju i Zarządzania (IMD) w Lozannie:
- Polska 52 miejsce w świecie (to miejsce obniża się systematycznie);
- Japonia 24 "
- Wielka Brytania 20 "
- Niemcy 16 "
- Chiny 15 "
- USA 1 " (to miejsce Stany okupują od zawsze)
Wielkość naszego przemysłu informatycznego ilustruje niżej podane zestawienie:
- Finlandia 1 miejsce w Europie;
- Szwecja 2 "
- Holandia 3 "
- Anglia 4 "
- Dania 5 "
- Francja 7 "
- Czechy 14 "
- Węgry 15 "
- Litwa 18 "
- Łotwa 20 "
- Słowacja 21 "
- Polska 22 "
Za nami są tylko Rumunia i Bułgaria.
Bardzo to wszystko smutne; w budżecie nie ma pieniędzy na B+R, gdyż są potrzebne pieniądze na dopłaty do KRUS, na wspomaganie finansowe kolei państwowych, na monstrualnie rozrośniętą biurokrację (zgodnie z prawem Parkinsona), na kontrakty menedżerskie i (co za tym idzie) monstrualne odprawy przy zmianach personalnych, na monstrualne odprawy przy automatycznej karuzeli stanowisk w przypadku nowego prezydenta, czy nowego premiera, na personel w publicznych mediach (kilkunastokrotny przerost), na rozliczne okołorządowe agencje i fundacje, na setki już tysięcy samochodów służbowych w administracji państwowej i samorządowej (w USA swego czasu były 2 - DWA - samochody służbowe, jeden dla prezydenta państwa, drugi dla prezesa Sądu Najwyższego), na ulgi podatkowe dla "twórców" (nie mylić z twórcami) i wszelkiej maści reprezentantów "wolnych zawodów" (w tym żurnalistów), na niekonstytucyjne odprawy w przypadku bankructwa wielkich przedsiębiorstw państwowych (w przypadku bankructwa drobnego rzemieślnika - nikt o takiej odprawie nie pomyśli), itd. itd...
W efekcie mamy drenaż mózgów młodych zdolnych Polaków na niespotykaną skalę, którzy w kraju nie mają szans rozwoju. Mamy wprawdzie przyzwoity odsetek młodzieży z wyższym wykształceniem; niestety jakże często jest to wykształcenie zdobyte w "powiatowych" uczelniach, które głównie podwyższają poziom dochodów u wykładowców a później poziom frustracji u absolwentów. W kraju pracujemy wg zagranicznej technologii w fabrykach - coraz częściej sprzedanych obcemu kapitałowi. Pytanie, kto z tego czerpie największe zyski, jest pytaniem retorycznym


Komentarze
Pokaż komentarze (6)