Po ukonstytuowaniu się rządu PIS, LPR i Samoobrony, Roman Gietych, będąc wicepremierem oświadcył, że wreszcie będzie można do końca rozprawić się z komuną; zapowiadało się wspanianiale. Później przyłączył się do Leppera - nigdy tego nie zrozumiem; jakieś nie zrealizowane ambicje - na co mógł jeszcze liczyć - jakaś tajemnica.
Któryś z ministrów spraw wewnętrznych (może marszałek Dorn, którego niezmiernie szanuję) - wypowiadał się, że obowiązkiem tego resortu jest prowadzenie "teczek" wszystkich liczących się polityków ze w s z y s t k i c h stron sceny politycznej; po prostu - niektóre dane mogą okazać się potrzebne, niekoniecznie by kogoś atakować, takkże by ich bronić w razie potrzeby. Źle byłoby, gdyby tego MSW nie robiło. Jeżeli Giertych na tym opiera swój pozew, to jest po prostu śmieszny.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)