Inercja politycznych preferencji przeciętnego Polaka jest w obecnej dobie tylko pochodną tejże inercji jakiej podlegają sprawujący rząd dusz w narodzie. Ci zaś, w przeważającej mierze, mają poglądy takie, jakie ich pracodawcy. Imperatyw bycia pieknym i bogatym każe nie brać pod uwagę skrupułów moralnych. Szkoda, że w pogoni za natychmiastowym sukcesem, zostaje wyłączony także rozum. Co jeszcze musi się wydarzyć, by publicyści i dziennikarze dostrzegli , że koniec bajki zbliża się szybkimi krokami, że własciwie już jest najwyższy czas...
Oto co dostrzegł z nowojorskiej perspektywy Krzysztof Kłopotowski:
Kiedy na terenie wrogiego nam od ponad 300 lat mocarstwa, które ledwie 20 lat temu zakończyło faktyczną okupację kraju ale zostawiło na miejscu swoją agenturę, ginie prezydent przeciwny odbudowie imperium mocarstwa i ginie z całym dowództwem wojska polskiego - ja bym się przestraszył.
Kiedy premier naszego kraju podejmuje z premierem tego właśnie wrogiego mocarstwa grę mającą na celu marginalizację prezydenta swego kraju - ja bym się przestraszył.
Kiedy rząd naszego kraju lekceważy fakt, że Polska jest członkiem NATO i musi dbać o bezpieczeństwo generałów NATO w polskich mundurach oraz o tajemnice paktu zawarte w komputerach i komórkach ofiar katastrofy smoleńskiej pod groźbą utraty wiarygodności sojuszniczej - ja bym się przestraszył.
Kiedy rząd polski jest gotów zawrzeć z tym nieprzyjaznym mocarstwem tak niekorzystną umowę gazową, że Polski musi bronić przed jej własnym rządem Unia Europejska - ja bym się przestraszył.
KIedy rząd nie potrafi zapobiec blokadzie dostępu wielkich statków z gazem do gazoportu w Świnoujściu przez Niemcy, co wygląda na tradycyjne współdziałanie Niemiec z Rosją przeciwko polskim interesom - ja bym się przestraszył.
Kiedy rząd przez kreatywną księgowość pomniejsza faktyczny stan długu publicznego niepomny, że podobne sposoby doprowadziły Grecję do bankructwa - ja bym się przestraszył.
Kiedy prokuratura stwierdza, że nie było afery hazardowej, chociaż jej wybuch zmusił premiera do wymiany najbliższych współpracowników - ja bym się przestraszył.
Kiedy rząd dąży do stopniowego eliminowania patriotycznej choć ponoć paranoicznej opozycji z debaty publicznej a przez machinacje ustawowe także z parlamentu - ja bym się przestraszył.
Kiedy rząd podsyca pogardę i nienawiść do jednej trzeciej elektoratu popierającej opozycję - ja bym się przestraszył.
Kiedy taki rząd realne rządzenie zastępuje skuteczną propagandą - ja bym się przestraszył.
Nie jest Kłopotowski żadnym fanem PIS; tak po prostu to widzi.
ZEBE - znany, zajmujacy się sferą ekenomiczną, bloger i komentator - stwierdza, iż koalicja PO-PSL otrzymała Polskę w niezłej kondycji. Wprawdzie czasy nie były łatwe, ale dla władzy nie gospodarka była najważniejsza - najważniejszym celem było dobicie PIS. Nastepują upolitycznione komisje śledcze, w parlamencie nie ma żadnej merytorycznej dyskusji z opozycją. Największa partia opozycyjna nie otrzymała przewodnictwa w żadnej sejmowej komisji.
Przez pierwszy rok rządów koalicji nie było kryzysu i twierdzono, że kryzys nam nie grozi, zadłużenie kraju jednak rosło i rośnie nadal, inflacja jest najwyższa od szeregu lat. Dług publiczny w stosunku do PKB wynosi już 7,9 %, wartość złotówki w stosunku do EURO obniżyła się o 25 - 30 %.
Obserwuje się: - najwyższy wzrost cen w Europie;
- rozregulowaną opiekę zdrowotna;
- sfiksowany system emerytalny;
- podniesienie podatków;
- rozdmucaną biurokracje;
- armię, która zmieści się na wybudowanym stadionie narodowym, pod warunkiem, że przyjedzie "rosomakami" po bezdrożach i zignoruje wstrzymujące ją tysiące radarów.
Do sukcesów ZEBE zaliczył raport MAK, przedłużenie naszego udziału w wojnie w Afganistanie i orliki, chociaż miały być jeszcze ogródki jordanowskie.
Tyle ZEBE, który wydawał mi się zawsze być sympatykiem PO.
Dodam jeszcze od siebie sprawę, która - o ile nie przeprowadzi się zasadniczych renegocjacji - położy w najbliższych dziewięciu latach naszą gospodarkę narodową na łopatki. Mam na myśli, podpisany przez premiera Tuska pakiet energetyczno-klimatyczny.
Ostatnia rzecz, która potwierdza tezę o najważniejszym celu obecnej władzy - wykończenia PIS. Narracja medialna PO - "Platforma nie ma z kim przegrać", "PIS jest partią niesystemową", "PIS delegitymizuje demokratycznie wybrany rząd i prezydenta" - tego typu stwierdzenia nie mają nic wspólnego z uczciwą walką polityczną. Dotarła do mnie (nie sprawdzona) informacja, że PO zaangażowała najwiekszych speców od politycznego marketingu - zespoły prowadzące kampanię wyborczą Obamy, Sarkozy'ego, Merkel... Cóż - na tak szczytne cele premier Tusk pieniędzy nie będzie żałował.
Bądźmy slepi i głusi - jakoś to bę...


Komentarze
Pokaż komentarze (3)