Informacją, że Bronkowi słoma z butów wychodzi przy każdej okazji - nikogo nie zaskoczę; katastrofalny brak kindersztuby w jego przypadku jest nie do odrobienia, w tym wieku nie jest to już mozliwe. Będziemy się wstydzić do końca kadencji, chyba że... Gorsza sprawa, że podobne maniery prezentują inni najwyżsi urzędnicy państwowi. Proszę popatrzyć na sylwetkę marszałka; jaka gestykulacja, jakie słownictwo, jakie dostojeństwo. Niewiele ustępuje mu pod tym względem marszałek jeszcze wyższej izby. "Elegancja" premiera też nie pozostaje w tyle; nie ma on w zwyczaju zwracać sie do szerszego grona (np. do posłanek i posłów) per "Państwo", tylko przez "Wy". Oczywiście, najczęściej w drugiej osobie, z pominieciem tego zaimka. O manierach innego marszałka (tylko wice-) - nie ma co wspominać; czasami nie są to żadne maniery tylko pospolita gruboskórność.
Zjawisko trudne do wytłumaczenia - władzę zdobywajają u nas ludzie mający, wydawałoby się, cechę - która raczej powinna ich eleminować z życia społecznego; mianowicie - nieuctwo. Kolejni prezydenci, to absolwent szkoły zawodowej, fałszywy magister, lub magister, który pracę dyplomową pisał dwa tygodnie (a sądząc po efektach - maturę też uzyskał za przysłowiowe jajka). Na tle tych trzech, nawet reżimowy Jaruzelski, to arbiter elegantarium (co, oczywiście nie przesądza o całokształcie oceny tego moskiewskiego sługi).
Inną, kompromitującą sprawą jest brak znajomości języków powszechnie uznawanych jako międzynarodowe (ponoć premier duka po niemiecku). A były w naszej historii takie wydarzenia, jak występ naszej prześwietnej deputacji w Paryżu, kiedy Polska zaproponowała koronę królewską Walezjuszowi; wszyscy nasi przedstawiciele (a było ich niemało) doskonale posługiwali się międzynarodowym językiem tamtych czasów - łaciną. Po stronie francuskiej z trudem udało się znaleźć bodaj dwóch, którzy coś tam rozumieli i coś tam łamaną łaciną wyartykułowali. Piłsudskin był poliglotą, Sikorski biegle mówił po francusku, prezydenci Narutowicz, Mościcki, to obywatele świata.
Ech, dużo można byłoby jeszcze pisać, ale ktoś mógłby byłoby zarzucić, iż "zamiast z żywymi naprzód iść, w uwiedłych laurów liść - z uporem stroję głowę".


Komentarze
Pokaż komentarze (4)