"Teka" warta jest POprawności w politycznych poglądach - powiedział Arłukowicz - dzięki temu został ministrem; (Paryż wart jest mszy - powiedział Henryk z Nawarry - dzięki temu mógł w 1593 r. zostać królem Francji jako Henryk IV). Transakcja o tyle zaskakująca, że cena jaką premier zapłacił za pozyskanie posła ze Szczecina jest stosunkowo wysoka. Mamy zatem do czynienia z sytuacją taką oto - dość popularny poseł z innej opcji politycznej nie musi terminować, nie musi się uwiarygodnić w partii, odczekać w kolejce, aż wierni, zasłużeni partyjni towarzysze zostaną uhonorowani i dopiero, jeżeli odpowiednio się wykaże - może liczyć na prestiżowe stanowisko; nie - honorowany jest od razu. Rozumieć to można jako brak odpowiednich, dostatecznie kompetentnych osób w PO i jednocześnie jako kupienie polityka z określonym zadaniem do wykonania.
Takie służenie do ostatniej chwili jednemu panu, czy też wyznawanie jednej ideologii i błyskawiczne przejście do innej, ktorą dotychczas często się krytykowało - może świadczyć tylko o jednym, mianowicie o tym, że w gruncie rzeczy politycy czasem nie mają poglądów; polityka służy im do zbudowania własnej kariery, do osiągania stanowisk, do dochrapania się do splendoru i pieniędzy. To smutne.
Nie wszyscy uwierzyli Henrykowi, że szczerze przestał być hugenotą i przeszedł na katolicyzm. Siedemnaście lat później został zasztyletowany przez fanatyka, który miał jakieś wizje wzywające go do tego czynu. To poprzednie zdanie w żadnej mierze nie odnosi się do posła Arłukowicza - to tylko historia u schyłku Średniowiecza. Natomiast jeszcze wcześniejsze zdanie pasuje do sytuaci, z tym zastrzeżeniem, że wszyscy uwierzyli; - uwierzyli, że dla kariery Arłukowicz zrobi wszystko.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)