W Rosji Putin wchodzi do sklepu i stwierdza, że ceny są za wysokie; kierownik skłepu "melduje" po kilku minutach, że ceny obniżył. Putin wzywa oligarchów (koncesjonowanych) - multimiliarderów i dziwi się, że nie widzi podpisu Maripaski na dokumencie od którego zależy los tysiecy zatrudnionych, z punktu widzenia racjonalnej gospodarki ten dokument to strata i błąd, ale Maripaska posłusznie podpisuje. Tak rządzi dobry batiuszka, tylko ci biurokraci, fabrykanci i sklepikarze są źli.
Tusk udziela "reprymendy" dyrektorom OFE, Tusk nakazuje zamknąc sklepy z dopalaczami, Tusk udziela "reprymendy" kierownikom od piłki nożnej, udziela "reprymendy" ministrowi sportu. Minister kładzie uszy po sobie i publicznie przyznaje się do błędu. Pełna żenada. Premier nie ma żadnych konstytucyjnych uprawnień do sztorcowania kogokolwiek, również nikt nie musi tego znosić; równie dobrze każdy obywatel mógłby udzielić "reprymendy" premierowi.
Premier może zdymisjonować ministra i oczywiście wymóc dymisję wszystkich podległych ministrom - urzędników. Premier może wpłynąć na prawo poprzez posiadaną w parlamencie większość. Ale w stosunku do prywatnych przedsiębiorstw, stowarzyszeń, związków, federacji itp. - premier nie ma żadnej egzekucji; może tylko poprzez swoje kontrolne służby np. finansowe, czy specjalne - stwierdzić odchylenie od prawa i skierować sprawę do sądu. Przyjmowanie "reprymendy" przez kierowników wyżej wymienionych instytucji jest tylko wyrazem pewnej uprzejmości w stosunku do premiera, nie muszą tego znosić i nie muszą sie podporządkowywać. Praktyka jest taka, że znoszą, ale się nie podporządkowują.
Premier osiąga zamierzony cel - prezentuje się społeczeństwu jako ów dobry batiuszka, który walczy o dobro Polaków, tylko ci wstretni biurokraci i działacze gospodarczy i sportowi... W rzeczywistości - premier się kompromituje, gdyż te jego ustne polecenia nie mają mocy prawnej, policja musi sie wycofywać, instytucje finansowe ani myślą wykonywać poleceń premiera, wszyscy śmieją się w kułak. Może premier Tusk otoczony potakiewiczami z rządu upaja sie po prostu władzą i przymierza do pozycji, jaką ma Putin , czy Łukaszenka.
W Polsce dyktatura już nie powstanie, niech sobie to premier Tusk w końcu uświadomi.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)