Janusz40 Janusz40
1857
BLOG

Kanon kulturowy w globalnej wiosce

Janusz40 Janusz40 Polityka Obserwuj notkę 20

                         Kostrzewa-Zorbas artykułuje tezę o ogromnej przewadze poziomów nauczania w uniwersytetach amerykanskich w stosunku do naszych. Gdyby oprzeć się na rankingach prowadzonych gdzieś w Londynie czy w Szanghaju, to oczywiście tak, ale wg jakich kryteriów oceniane były uczelnie - nie wiadomo. Ponadto, dziwnym trafem, miejsce na liście w pewnej mierze korelowało ze znaczeniem państwa w świecie pod każdymi innymi względami. Z uwagi na brak jednoczesnego podawania kryteriów - uważam rozpowszechnianie takich rankingów za krzywdzące.

 

                         W kwestii stylu i poziomu nauczania (nie tylko na uczelniach) rozpowszechnione są stereotypy zazwyczaj krzywdzące drugą stronę. W Ameryce funkcjonowały swego czasu tzw "polish jocks" np. Polacy wkręcają żarówkę - jeden ją trzyma, pięciu kręci drabiną, na której on stoi. Te niewybredne dowcipy może wynikały z tego, że emigracja zarobkowa w przeważającej mierze wywodziła się ze społecznych nizin, niekoniecznie odzwierciedlających poziom cywilizacyjny Polaków. Tego Amerykanie nie mogli zrozumieć; żarty ustały, gdy Polak został papieżem.

 

                          Przypominam sobie telewizyjny wywiad z dwoma amerykańskimi paniami reprezentującymi show- business. Na pytanie o stan amerykańskiej kultury odpowiedziały ze śmiechem - jaka kultura, w Ameryce nie ma żadnej kultury. Mówiły szczerze; w podtekście jednak było, że i tak jesteśmy naj... bo mamy wszechpotężne dolary. To było jakieś 30 lat temu; teraz jest tak samo, tylko bardziej. Nic nie szkodzi lansować w świecie, że nasza kutura jest high, że nasze szkoły są najlepsze itd.

 

                           Nie zazdroszczę US, lecz je podziwiam; ich potęga to wynik pracy w nieprzerwanym, wydajnym systemie kapitalistycznym. Początkowy, drapieżny kapitalizm doskonale jest opisany w literaturze np. u F. Kafki -"Ameryka", u T. Dreisera - "Tragedia amerykanska", wcześniej jeszcze u Londona, także w fimach - np Chaplina, czy komediowych obrazkach z Flipem i Flapem... Pierwotnej akumulacji kapitału nie przeszkadzała "zbędna" polityka socjalna...

 

                           Ciekawy był radiowy wywiad z Polonusem, w radiu TOK FM -14 bm.,który naukę w szkołach podstawowej i licealnej pobierał w US, a potem rozpoczął studia na Politechnice Warszawskiej na Wydz. Architektury. Na pierwszych powtórkowych zajęciach z matematyki wywołany do tablicy nic nie rozumiał z napisanych tam wzorów; po wyjaśnieniu, że uczył się w Stanach - asystentka pokiwała ze zrozumieniem głową. Później stanowił probierz percepcji nowego materiału, ale jak to ujął - pytany, czy to widzi - potwierdzał, tylko że nie rozumie... Kilkanaście lat później przebywając na stałe w Ameryce powiedział przyjacielowi (wykształconemu na porządnych amerykańskich uczelniach), że zamierza pojechać do Polski, ten mu odradzał - twierdząc, że w tej Południowej Ameryce jest niebezpiecznie, sa tam jakieś rewolty.  Stereotypy - być może. Wszyscy musimy sobie zdać sprawę, że pępek świata - każdy nosi wraz ze sobą. My się dziwimy, że oni nie znają gegrafii Europy, oni się dziwia, że my niekoniecznie potrafimy wskazać położenie poszczególnych stanów i ich stolice. 

 

                              Jestem przekonany, że istnieje kanon swiatowej kultury, że zdecydowaną przewagę w tym kanonie ma kultura europejska, kultura białego człowieka. W rzeczywistości mieszczą sie w nim także elementy wywodzace się z dalekiej Azji, z Indii, Azji śodkowej, z krajów arabskich. Niumiejętność poruszania się w tym kanonie w pewnym stopniu określa poziom człowieka. Niektórzy dyskutanci u Kostrzewy-Zorbasa, zafascynowani techniką, wydajnością pracy i obfitością dóbr wszelakich w US twierdzili, że nauka przedmiotów humanistycznych jest własciwie niepoterzebna, przecież w razie potrzeby wystarczy kliknąc w laptopa i wszystkiego się dowiedzieć. To oczywiście infantylne przekonania. By rozmawiać, kojarzyc, tworzyć idee - na klikanie nie ma czasu, coś musi być w głowie. Prezydenci US często popisywali się cytatami z biblii, ale każdy człowiek bezwiednie korzysta ze skarbnicy wiedzy, ze skarbnicy cywilizacyjnej pokoleń. Wszyscy wiemy, co znaczą słowa: - "wiem, że nic nie wiem", "eureka", "amicus Plato, sed magis amica veritas", "alea iacta est", "et tu Brute...", pecunia non olet", "Paryż wart jest mszy", "królestwo za konia", "być, albo nie byc", "veni, vidi, vici", "cogito, ergo sum", "nihil novi sub sole", "carpe diem Leukonoe", "O tempora, o mores", "koń trojański", "koń Katyliny", 'stajnia Augiasza", "nić Ariadny", "ceterum censeo...", "praska defenestracja", "pierworództwo za miskę soczewicy" itd, itd... Kto permanentnie wykaże się nieznajomością tych (nazwijmy to) - myślowych skrótów, ten bedzie oceniony jako nieuk.

 

                              Oceniamy system nauki w uczelniach amerykańskich jako zbyt utylitarny; może to wynikać z pewnej dowolności wybierach przez studentów przedmiotów (czywiście, do uzyskania absolutorium potrzeba jest zebranie odpowiedniej ilości zaliczeń) daje to jednak pole do manewrów polegających na rezygnacji z nauki przemiotow "niepotrzebnych" - zazwyczaj humanistycznych.

 

                               Byłbym niesprawiedliwy, gdybym nie wspomniał o wspaniałej amerykańskiej literaturze; śmiem twioerdzić, że amerykańscy pisarze są najbardziej czytani w skali światowej, zostawiając za sobą literaturę francuską, rosyjska, angielską. Ilość literackich nagród Nobla jest imponująca, ale mało kto zdaje sobie sprawę, że w odniesieniu do ilości mieszkanców - Polska ma tych nagród więcej.

 

                               Przepiękne, bogate malarstwo amerykańskie ma wyraźne źródła europejskie, głównie francuskie. Nawet wydawałoby się - autonomiczny - ekspresyjny abstrakcjonizm rozwinął sie po przybyciu do US takich malarzy, jak M. Ernst, F. Leger, P. Mondrian, M. Chagall, M. Duchamp. Jackson Pollock to autentyczny "Amerykanin". Ameryka jest światowym liderem w dziedzinie medycyny, ekonomii, architektury, elektroniki itd. doceniamy to...

 

                              Na koniec konkluzja - swiat jest globalną wioską, istnieja różnice kulturowe związane z punktem siedzenia, ale istnieje też światowy kanon kultury, jakże potrzebny w tym (wydawałoby się) stechnicyzowanym swiecie.

 

                               Jeszcze tylko dla żartu powiem, że najbogatszy, najwspanialszy uniwersytet na świeciecie - Harvard ma  niski poziom kształcenia w dziedzinie prawa (nie idzie mi o kierunki prawnicze), tylko inne. Szczeglnie widoczne to jest na przykładzie jednego absolwenta - Baraka Obamy. Nie ma, jak dotąd, jasnych komunikatów z Białego Domu, wskazujących, że dyspozycje, jakie otrzymali komandosi były zgodne z miedzynarodowym prawem, zwłaszcza z międzynarodowym prawem wojennym.

 

 

Janusz40
O mnie Janusz40

Wbrew wymienionym papierom jestem humanistą. Piszę od kilkudziesięciu lat - przeważnie do szuflady. Kieruję się maksymą: Amicus Plato, sed magis amica veritas. Gotów jestem zawsze wysłuchać i odpowiedzieć na rzeczowe argumenty.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (20)

Inne tematy w dziale Polityka