Notka, a raczej felieton - będący tyleż analizą stanu (fatalnego) naszej polityki zagranicznej, co pewną receptą na jego poprawę - znamionuje, jak zwykle, wysoką klasę autora. Jarosław Kaczyński przedstawia w szczególności swój punkt widzenia na stosunki polsko-amerykańskie i oczywiście - trudno się z nim nie zgodzić.
O ile wiem, to został powołany wydział polonistyki na Columbia University w Nowym Jorku (otwierany przy udziale naszych dyplomatów i przedstawicieli PAN). Oczywiście, na przeszkodzie stoją obecnie całkiem inne priorytety rządzącego obozu politycznego. Na badania i rozwój oecna ekipa rządzaca przeznacza 0,69 % PKB; przeciętna w UE, to prawie 2 % PKB, w US - 2,8 % PKB, w Japonii ponad 3,5 %. Wg zapowiedzi premiera Tuska nakłady na naukę bedą zwiekszone o 9 %, czyli osiagną 0,75 % PKB - zbliży to nas do poziomu niektórych państw czarnej Afryki.
Na koniec, chociaż prezes Kaczyński nie wypunktował tego aspektu polityki zagranicznej PO - można stwierdzić, że "nasi " politycy przegapili moment zdecydowanego porzucenia przez B, Obamę dość naiwnej polityki resetu. Rzecz jasna, oficjalnie jest prowadzona gra na ocieplenie wzajemnych stosunków z "niedźwiedziem", jest wspólna polityka antyterrorystyczna, następuje rozbrojenie atomowe. Ale stratedzy i wojskowe sztaby amerykańskie robią swoje. Odnosi się wrażenie, że Sikorski i także premier Tusk czasem wybiegają przed szereg, usiłują się przypodobać różnym "potencjom" europejskim - realizują jakieś swoje osobiste dalekosiężne cele, przy okazji sprowadzając Polskę do roli marionetki.
O ile wiem, to został powołany wydział polonistyki na Columbia University w Nowym Jorku (otwierany przy udziale naszych dyplomatów i przedstawicieli PAN). Oczywiście, na przeszkodzie stoją obecnie całkiem inne priorytety rządzącego obozu politycznego. Na badania i rozwój oecna ekipa rządzaca przeznacza 0,69 % PKB; przeciętna w UE, to prawie 2 % PKB, w US - 2,8 % PKB, w Japonii ponad 3,5 %. Wg zapowiedzi premiera Tuska nakłady na naukę bedą zwiekszone o 9 %, czyli osiagną 0,75 % PKB - zbliży to nas do poziomu niektórych państw czarnej Afryki.
Na koniec, chociaż prezes Kaczyński nie wypunktował tego aspektu polityki zagranicznej PO - można stwierdzić, że "nasi " politycy przegapili moment zdecydowanego porzucenia przez B, Obamę dość naiwnej polityki resetu. Rzecz jasna, oficjalnie jest prowadzona gra na ocieplenie wzajemnych stosunków z "niedźwiedziem", jest wspólna polityka antyterrorystyczna, następuje rozbrojenie atomowe. Ale stratedzy i wojskowe sztaby amerykańskie robią swoje. Odnosi się wrażenie, że Sikorski i także premier Tusk czasem wybiegają przed szereg, usiłują się przypodobać różnym "potencjom" europejskim - realizują jakieś swoje osobiste dalekosiężne cele, przy okazji sprowadzając Polskę do roli marionetki.