Szef rządu spotkał się w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów z przedstawicielami organizacji pozarządowych, przedsiębiorców branży internetowej i blogerami. Spotkanie było poświęcone barierom związanym z rozwojem internetu i społeczeństwa informacyjnego.
Premier zwrócił się o pomoc do organizacji pozarządowych w wypracowaniu skutecznego sposobu blokowania szkodliwych zjawisk w internecie.
- Wy musicie nam pomóc, bo uważam, że my ciągle nie umiemy zdefiniować, co naprawdę jest większym problemem: zagrożenie przestępczością pedofilską w internecie, czy sama ingerencja państwa w internecie - powiedział Tusk.
Powyższą informację podaję za Niezależną pl; ciekawi mnie, jakie to były oraganizacje pozarządowe i jacy blogerzy? Ciekawi mnie, co premier miał na myśli mówiąc o "szkodliwych zjawiskach w internecie"? Ciekawi mnie, kiedy premier przestanie się zwracać do audytorium w drugiej osobie, jak to było w zwyczaju na partyjnych konwektyklach i zacznie się zwracać zgodnie z, przyjetymi wsród ludzi kulturalnych, obyczajami.
Pedofilia jest przestępstwem, za obrazę, każdy może skierować sprawędo do sądu. Ogólną zasadą w słowie pisanym i mówionym jest autocenzura; w internecie nie ma wbrew pozorom anonimowości, do każdego można dotrzeć. Można sobie wyobrazić (i zapewne taka jest) pewną odpowiedzialność administracji portalu za treści na nim upowszechnione, stąd dyżurni moderatorzy. Najwyraźniej premierowi to nie wystarcza; już uprzejmi rozmówcy premiera wskazali na ewentualność (konieczność) powołania rządowego osrodka kontroli internetu.
Było za komuny ministerstwo prawdy, nazywało się: Głowny Urząd Kontroli Prasy Publikacji i Widowisk (GUKPPiW), Później wyrzucono "Prasy" - zostało GUKPiW. Wystarczy teraz dodać "Internetu" - GUKIPiW - jak znalazł. Funkcjonuje już (cały czas) instytucja dotowania tytułów prasowych (publikujących słuszne treści) - to też element ministerstwa prawdy.
Jest oczywiście wolność słowa, każdy oczywiście za swoje słowa odpowiada. Ale po co ma odpowiadać, lepiej niech nie wypowiada nieprawomyślnych słów, po co późniejsze sądy; sprawę można ukrócić w zarodku. Premier zresztą wskazał już wytłumaczenie koniecznej kontroli; zagrożenie treściami pedofilskimi jest wiekszym problemem od ingerencji państwa w internet.
Jest jeszcze inne wytłumaczenie; władzy PO będziemy bronić jak niepodległości, wiekszym problemem jest przegranie wyborów niż rezygnacja z demokracji.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)