Sejmowa Komisja Śledcza badajaca sprawę zabójstwa Krzysztofa Olewnika zakończyła się sukcesem. Ów sukces wg autoreklamy członków komisji polegał głównie na tym, że ostateczny protokół został przyjęty jednogłośnie. Stwierdzono karygodne zaniedbania i przekazano sprawę do wiadomosci władz sejmowych i prokuratury. I co dalej; dalej nic - niezaleleżna (już teraz) prokuratura będzie sprawę prowadzić dalej, prawdopodobnie w tym samym stylu, bo przecież nie ma istotnych realnych skutków mozolnej pracy komisji, nic takiego się nie dzieje, co gwarantowałoby zmianę stylu działania.
W Komisji Śledczej była reprezentowana każda zasiadająca w sejmie partia; wydawałoby się, że każdy wniosek komisji automatycznie byłby przez sejm przyjety, to chyba logiczne. Ale konkretnych wniosków brak, może są jakieś ogólne, że trzeba poprawić prawo. Tyle tylko, że uprawnione organy posiadajacy odpowiednie zaplecze legislacyjne, to te, które miały (mają) w swoich szeregach winnych tych wszystkich zaniedbań (karygodnych), jakie miały miejsce w sprawie śmierci Olewnika.
Nieprzypadkowo użyłem dwa razy określenia "karygodne zaniedbania". Wiem oczywiście, że nie sejm jest od praktycznego wymierzania kar tym, którzy tej kary sa godni. Ale sens sejmowych komisji śledczych i powaga sejmu wymaga, by owe kary były jednak nałożone na winnych zaniedbań. Sejm może wszystko, może np. zamieścić w kodeksie karnym, że zaniedbania wskazane przez komisje sejmowe są zagrożone karą więzienia nie mniejszą niż 10 lat pozbawienia wolności (dla winnych owych zaniedbań), a dla ich przełożonych (za brak nadzoru) - karą nie mniejszą niż 15 lat pozbawienia wolności. Natomiast nagradzanie i awansowanie winnych zaniedbań (co miało wielokrotnie miejsce w omawianym przypadku) - powinno być zagrożone karą nie mniejszą niż 25 lat pozbawienia wolnosci i dotyczyć wszystkich przełożonych - do ministra włącznie.
Takie oto są społeczne oczekiwania skutków sensownej i pracowitej działalności sejmowych komisji śledczych, a przynajmniej oczekiwania jednego członka owego społeczeństwa - czyli mnie.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)