Według probabilistycznych teori - dziesięć szympansów posadzonych przy maszynach do pisania - może napisać sztuki Szekspira (każdy inną); prawdopodobieństwo tego jest małe, ale teoretycznie istnieje. Równie małe jest prawdopodobieństwo tego, że kilkadziesiat dziwnych zgonów (w tym morderstw) ludzi na świecznikach w Polsce - zdarzyło się cakiem przypadkowo - w myśl porzekadła: "przypadki chodzą po lusdziach".
Literacko odniósł się tylko do jednej "zawodowej" grupy Krzysztof Kąkolewski w cyklu ksiązek "Generałowie giną w czasie pokoju" - wyraźnie zaniepokojony sporą iloscią tych smierci, o których był wyraźnie przeświadczony, że nie były przypadkowe. Pisarz opisywał te wydarzenia i swoje wątpliwości jeszcze przed katastrofa CASY i tragedią smoleńską:obecnie ta ponura statystyka wygladałaby jeszcze nieporównanie gorzej. W tej mierze (jakkolwiek to jest dla nas smutne i przykre) - zajmujemy chyba pierwsze miejsce w świecie.
Giną w czasie pokoju w naszym kraju księża (pewno - w poprzednim ustroju), inspektorzy NIK (nawet prezes NIK), giną specjaliści wysokiej klasy mogący coś powiedzieć na temat kartastrof lotniczych, giną szyfranci, kierownicy tajnych kancelarii najważniejszych w państwie instytucji (posiadajacy być może wiedzę mogącą kogoś skompromitować), toną policjanci prowadzacy sprawy tych wypadków, masowo popełniają samobójstwa więźniowie, którzy mogliby wnieść do ważnych postepowań sądowych istotne zeznania, ginie szef policji, ginie minister sportu, ginie etatowy pracownik partii, ginie szef partii... Jak dotąd - jedynie w przedostatnim przypadku nie był to zgon "przypadkowy".
Giną wprawdzie równie "przypadkowo" ludzie w Rosji, ale chyba nie musimy brać z niej przykładu. Giną i gineli ludzie w państwach "mafijnych", np we Włoszech. Specyfika polska w odróżnieniu od tych typowych mafijnych praktyk polega na tym, że tam państwo i wszystkie jego organy z mafią walczą; u nas budzi to całkiem zrozumiałe wątpliwości. Wątpliwości pojawiają sie z tej przyczyny, iż konsekwentnie, prawie zawsze, owa "przypadkowa" śmierć zamyka jakąś niewygodną sprawę definitywnie - po prostu rozwiązuje ją ostatecznie. Jakaś tajemnica została zabrana do grobu. Państwowe organy udowadniają pracowicie, że był to zgon przypadkowy; oczywiście - "robią wszystko", by do takich "przypadkowych" zgonów, czy samobójstw - w przyszłości nie dochodziło.
Każdy myślacy człowiek, tylko na podstwaie medialnych przekazów, po zastanowieniu się - przyzna, że taka seria nieszczęsliwych przypadków nie może być przypadkowa. "Państwo polskie zdało egzamin", to słowa obecnego prezydenta Polski; rzeczywistość jest taka, że państwo polskie jeszcze egzaminu nie zdało i wydaje się do niego wcale nie podchodzić.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)