"Szatan" - Stanisław Przybyszewski - zanim przybył do Krakowa - brylował, a właściwie był królem "postępu" w Kristianii (Oslo) i w Berlinie, był niebanalnym pisarzem, fascynującym wirtuozem fortepianu. Współcześni siewcy "postępu" w naszej telewizji i w sferze publicznej, to nędzni naśladowcy zachodnich prądów, to koniunkturaliści wykorzystujący obowiązującą poprawność dla własnej kariery.
Iwaszkiewicz, który poznał owego elektryzującego wszystkich cesarza artystycznej bohemy - po latach jego "twórczej" aktywności - widział jedynie stetryczałego dobrotliwego dziadka. (Ach mój miły Augustynie...)
Kraków był zawsze awangardowy, stąd takie wybory, ale obecny Kraków przyjął zbyt wiele nowej krwi (proletariackiej?), by mówić o ciągłości intelektualnej z czasami Stańczyków i Przybyszewskiego.
W Krakowie wyrósł Boy Żeleński, lekarz walczacy o "kroplę mleka" dla młodzieży szkolnej, ale przede wszystim arcydowcipny człowiek przełamujący wiele tabu Boy odbrązowił niektóre postaci z naszej literatury (z najwyzszej półki), nade wszystko jego niezaprzeczalną zasługą jest spolszczenie całej klasycznej literatury francuskiej; do tego stopnia wspaniałe, że znawcy twierdzą, iż Polacy posiadaja lepszą literaturę francuską niż Francuzi. Tenże Boy teraz podlega odbrązowieniu (za końcowy epizod życia w okupowanym przez Sowietów Lwowie). Nie przekreśla to jednak jego wszystkich zasług. Cóż człowiek nie jest pomnikiem, nie sądźmy pochopnie.(Ach mój miły Augustynie...)




Komentarze
Pokaż komentarze