Kilka rzeczy nie podoba mi się w programie PIS, nie podobają mi się nadmierne socjalne zamiary, nie podoba mi sie polityka zrównywania regionów, nie podoba mi się autokratyzm Kaczyńskiego. O wiele bardziej jednak nie podobają mi się programy innych partii, a szczegółnie PO. Po wysłuchaniu expose premiera i jego odpowiedzi na zadane przez posłow pytania - potwierdziły się moje najczarniejsze prognozy.
Wydawało się, że w minionej kadencji Tusk przegapił dobry moment na wdrożenie reform; może nie zdawał sobie sprawy z takiej potrzeby - przecież przejął władzę nad państwem w dobrej kondycji gospodarczej, nie było jeszcze kryzysu; "nikt Polski nie powiadomił o kryzysie" - zauważył Financial Times. Później był okres przedwyborczy i jak z Rostowski wyznał rozbrajająco - wybory należało wygrać, by własnie te niezbędne reformy wprowadzic. Cyniczna to retoryka, nie pozostawiająca złudzeń; interes partyjny - ważniejszy niż interes państwa. Wszyscy oczekiwali (m.in. prezes NBP - Belka, prezes fundacji Batorego - Smolar, że nowy (stary) rząd szybko weźmie się za reformy, gdyż czas ucieka, a w tym wypadku czas to pieniądz i to nie byle jaki pieniądz. Nic bardziej mylnego, premier zrobił wszystko by odwlec moment powołania rządu, aż go prezydent przynaglił. Teraz, po powołaniu rządu i po wygłoszonym expose, mamy dalsze wakacje - przynajmniej dwa tygodnie. Proponowane przez Tuska zaciskanie pasa, narusza jednak interesy niektórych grup społecznych, niekiedy nadzwyczaj wplywowych. Należy zatem pod wszelkimi pozorami odsunąc w czasie wejście ich w życie. Zdaje sie, że żadna istotna reforma nie ma szans być wprowadzona w 2012 r.
Rząd Tuska wprowadził Polskę na ścieżkę usytuowaną na równi pochyłej i nie widać zamiaru, by z tej ścieżki zawrócić. Premier zdaje się nie rozumie, co oznacza pętla zadłużenia (pętla, która zaciska się na szyi każdego Polaka), prócz cięć nie zproponował żadnej drogi rozwoju gospodarczego.
Tusk nie zakłada rzeczywistej walki z biurokracją (z przeregulowaniem) - dodatkowi urzędnicy, to jego dodatkowy elektorat, Tusk nie zakłada walki z panującym ustrojem korporacjno-mafijnym.
Tusk nie widzi możliwości skokowego zmniejszenia zadłużenia państwa o ponad 200 mld. zł.i zmniejszenia kosztów obsługi tego długu przynajmniej o 10 mld. zł. (poprzez całkowitą likwidacje OFE), gdyż wówczas jego doradcy straciliby konfitury (płynące do ich własnych kieszeni) w wysokości ok 2 mld. zł.
Tusk nie zauwaza problemu bezrobocia, szczególnie wśród młodzieży, nie widzi zależności bezrobocia od kosztów pracy. Wzrost składki rentowej i wydłużenie lat pracy do przejścia na emeryturę, to też czynniki wzrostu bezrobocia (aczkolwiek może nie być tu proporcjonalnej zależnosci). Monstrualne koszty pracy i zasada płacenia zasiłku chorobowego przez pracodawce (do 33 dni rocznie) - powoduje, że nawet wielkie zakłady nie chczą zatrudniać pracownikow (np. stocznia - chyba gdyńska - bazuje wyłącznie na pracownikach - firmach jednoosobowych, świadczących swoje usługi na jej rzecz). Totalna fikcja przy obchodzeniu durnych przepisów. Innym, czynnikiem sprzyjajacym bezrobociu jest całkowity brak zainteresowania innowacyjnością gospodarki; Polska wydaje na B+R ok 0,69 % PKB - mniej więcej jedną trzecią średniej unijnej. Pozostawienie na stanowisku ministra - Kudryckiej (odpowiedzialnej za ten dział) - mówi samo za siebie.
Szczególnie brzydkie jest zachowanie Tuska, gdy mowa jest o pakcie klimatycznym. Kiedy w grudniu 2008 r. podpisywał w Brukseli pakiet - przedstawił to jako swój osobisty sukces, gdyż zgodził się na 20 % zmniejszenia emisji CO2, pod warunkiem przydziału darmowych uprawnień do emisji - zresztą malejących i już w 2020 r. płatnych w 100 %. (Polska w tym czasie ograniczyła już emisję o 32 % - będąc pod tym względem rekordzistą świata).
Problem jest dość skomplikowany i dlatego publicyści niechętnie go podejmują; Sprowadza się jednak do tego, że czuję się osobiście jak członek pewnego dzikiego plemienia, którego wódz sprzedaje bogactwa naturalne kraju za garść koralików (poklepanie po plecach i niejasne obietnice kariery europejskiej). Na takie samopoczucie wpływają także zaniedbania rządu przy podpisywaniu umów na wydobycie gazu łupkkowego.
Teraz, kiedy eksperci wytłumaczyli w końcu dyletantowi na stanowisku premiera, że ów pakiet może Polskę dużo kosztować, ten tchórzliwie wskazuje na tragicznie zmarłego prezydenta. Wprawdzie każdy polityk i politolog wie, że decyzja jest w gestii premiera, ale jak to ładnie brzmi z sejmowej trybuny... Premier Olszewski potrafił telegraficznie storpedować pomysł Wałęsy na oddanie Rosji naszych poligonów.
W kwestii kopania leżącego policjanta - szkoda mówić. Wszyscy w Polsce widzieli funkcjonariusza bestialsko znęcającego się nad leżącym młodym człowiekiem (w przytomności kilku umundurowanych policjantów) - tylko Tusk widział odwrotnie.
Nie mogę wyjść ze zdumienia, że tak dużo rodaków kupuje jeszcze te propagandowe sztuczki, że tak dużo polityków i dziennikarzy - za stanowisko, synekurę, mandat - gotowych jest zamknąć oczy na największe szalbierstwa.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)