Naskórkowość zjawisk czesto jest całkowicie odmienna od rzeczywistości. Tak jest w moim najgłębszym przekonaniu w przypadku OFE. Otóż przed społeczeństwem polskim (przed przyszłymi emerytami) odegrany został spektakl - rozpisany na głosy- pt. "kto bardziej troszczy sie o portfele przyszłych emerytow?"
Oczywiście, przedstawiciele OFE, czyli Powszechne Towarzystwa Emerytalne poprzez swoich członkow rad nadzorczych - zapewniali płatników składek, że tylko u nich są bezpieczne pieniądze dla przyszłych emerytur. Stosowne wydruki i powiadomienia o stanie konta docieraja do ludzi, to ich przekonuje do tej (kapitałowej) formy systemu emerytalnego. Tak sie dziwnie składa, że owi członkowie rad nadzorczych PTE i bankowi eksperci ekonomiczni, to są te same osoby, które doradzały premierowi i pezydentowi, które były kreatorami częsciowej reformy OFE w maju br. Np. Boni zasiadał nawet w dwóch radach nadzorczych.
Obecnie mamy stan taki, że do OFE trafia 2,3 % podstawy naliczania, a do ZUS - 17,22 %; zatem znakomita większość i tak nie idzie do tych funduszy. Problemem jest zgromadzony przez OFE kapitał (ok. 230 mld. zł.), czyli pozostawienie w części kapitałowej formy systemu. Praktycznie daje to stałe wysokie konfitury dla tych przyjaciół obozu władzy. Alternatywą jest przejecie tych kapitałów przez ZUS, co skokowo umożliwiłoby zmniejszenie długu państwa i kosztów jego obsługi. W wymiarze rocznym - oszczedności z tego tytułu to ponad 20 mld. zł. To miałoby rzeczywisty wpływ na stan tych 17,22 % (a w konsekwencji 19,52 % podstawy naliczania), na wysokość przyszłych emerytur. Poprawa stanu finansów państwa, to poprawa wszystkiego : rentowności nazych obligacji, kursu naszej waluty, atrakcyjności Polski dla inwestorów zagranicznych, ceny benzyny, kursu franka itd.
Tylko nieliczne państwa - byłe kadeludy - tkwią przy kapitałowym systemie emerytalnym; najbogatsze państwa świata stosują wyłącznie system partycypacyjny. Polski tym bardziej nie stać na system kapitałowy.
Pozostawienie wyboru dla przyszłych emerytów (jak lansuje to PIS) - jest w gruncie rzeczy rodzajem akcji pozyskiwania wyborców, którzy są już tak zindoktrynowani, że nie przyjmują racjonalnych argumentów. Obóz rządzący jest między młotem i kowadłem; też boi narazić sie wyborcom, a przede wszystkim swoim mocodawcom (SALONOWI, który czerpie zyski z dotychczasowych rozwiązań), a jednocześnie rozumie doskonale (przynajmniej Rostowski), że rozstanie z kapitałowym systemem byłoby dla finansów kraju - blogosławione.
http://sporozdziwien.salon24.pl/354093,przestanmy-udawac-ze-nie-wiemy-w-czym-rzecz



Komentarze
Pokaż komentarze (52)