Premier przestał udawać, że Polska, to wyspa gospodarczego sukcesu; oczywiscie zagrożenia, to tylko wynik kryzysu światowego, a szczególnie w strefie EURO. Wzrost PKB (własciwie jedyny powód do chwały) - nie jest już taki pewny, a przynajmniej nie w tej wysokości, który zapewnił by osiągnięcie wymaganych progów. Inne wskażniki makroekonomiczne są dla Polski zatrważajace - szczególnie zadłużenie, którego roczna obsługa (płacone odsetki), to 40 mld. zł. Prognoza stopniowego zmniejszania długu zarysowana przez premiera w expose zakłada bardzo powolne zmniejszanie tej ogromnej daniny krwi, którą naród ma składać w wyniku nieodpowiedzialnej polityki finansowej - szczególnie tego rządu.
Dla uzdrowienia finansów państwa przedstawione kierunki reform są oczywiście niewystarczajace. Premier nie rozłożył w sposób własciwy obciażeń dla poszczególnych grup społecznych i zawodowych. Głowną metodą naprawczą wydają się być cięcia i zamrożenia. Zamrożenie płac w instytucjach państwowych - już jest realizowane i było zapowiadane na 2012 r. (za wyjatkiem nauczycieli i silnej grupy zawodowej prawników); teraz doszły służby mundurowe. Nic nie mówi sie sie o apanażach w samorządowej Polsce; to wprawdzie nie sprawa rządu, ale sejmu już tak. Nic nie mówi się o martwej własciwie ustawie kominowej, o jej uszczelnieniu. Premier nie wspomniał o zwiększeniu ilości pracowników administracyjnych o 70 tys. i o wydatkowaniu w związku z tym kilku miliardów zł. rocznie. Premier przyznał na wiosnę, że przegrał z biurokracją. Pod znakiem zapytania są wobec tego jego kompetencje. W rzeczywistości ci nowi urzędnicy (i ich rodziny) potrzebni byli jako najpewniejsi wyborcy...
Oczywiście niektóre plany sa godne pochwały np. ostateczne opodatkowanie na ogólnych zasadach "twórców", artystów, żurnalistów, sportowców itp. Już prof. Gilowska chciała to przeprowadzić - wówczas opór tych środowisk był tak duży (nawet min. Ujazdowskiego), że rzad PIS nie miał możliwosci tego przeprowadzić. Na plus można zaliczyć planowaną reforme KRUS.
Brakło niestety w wystapieniu premiera wizji rozwojowej Polski, wprost przeciwnie - niektóre planowane pociągnięcia ów rozwój będą hamowały np. podniesienie składki rentowej będzie dławiło przedsiębiorstwa i działało na zmniejszenie zatrudnienia, także podniesienie wieku przechodzenia na emeryturę w sytuacji dużego bezrobocia jest bez sensu - wystarczyłoby przyjecie zasady dobrowolnosci w tej mierze. Premier nie dotrzymal słowa dotyczacego gwarancji waloryzacji rent i emerytur (wielokrotnie mówił o tym przed wyborami - wiadomo - warto było zabiegać o głosy licznej grupy emerytow i rencistów). Teraz powiedział enigmatycznie o waloryzacji kwotowej - czyli o jałmużnie, wysokość której bedzie brana z sufitu i doprowadzi wkrótce do całkowitego spłaszczenia tych świadczen na wzór inakaski, czy maoistowski.
O możliwosci innego rozstrzygnięcia sprawy OFE - bardzo korzystnego dla uzdrowienia finansów państwa - premier nie wspomniał (napisałem o tym we wczorajszej notce):http://sporozdziwien.salon24.pl/366537,interes-panstwa-czy-interes-salonu
Nade wszystko jednak bulwersujaca jest sprawa pakietu klimatyczno-energetyycznego. Wszystkie dotychczasowe działania rzadu w tej mierze wskazywały na to, że konsekwencje tego pakietu nie do końca są rozpoznane. Teraz to się zmieniło - premier już jest uświadomiony i swoim zwyczajem w haniebny sposób chce uwolnić sie od odpowiedzialności za podpisanie tego pakietu. Prezydent Lech Kaczynski w 2007 r. zadeklarowal w formie konkluzji wynikajacej z konferencji klimatycznej w Kioto, że Polska popiera działania zmierzajace do ograniczenia emisji CO2. Przyjęte w Kioto zobowiazania, to redukcja emisji CO2 przez państwa UE o 6 %; Do r. 2005 - Polska zredukowała emisję o 32 %, w innych państwach UE emisja wzrosła - w Hiszpani nawet o ponad 40 %). Ostateczne podpisnie pakietu klimatycznego, po wynegocjowaniu szczegółów miało miejsce 18 grudnia 2008r. i dokonał go osobiście premier Tusk. Ogłosił to jako swój wielki sukces, gdyż uzyskał dla Polski derogacje polegające na otrzymywaniu darmowych pozwolen na emisje CO2 (malejaco - począwszy od r.2013 do 2020); w 2020 roku redukcja emisji ma osiągnąć 20 % i dalsze prawa do emisji muszą być kupowane za 100 % wartosci. Premier Tusk wspaniałomyślnie "darował" polska redukcję do 2005 r, (o owe 32 %) i zgodził się na nowy rok bazowy - 2005 - od którego będzie od nowa liczona dalsza redukcja o te 20 %. To będzie Polskę kosztowało dziesiątki miliardów EURO, to będzie skutkowało podniesieniem cen energii elektrycznej do 2020 roku o ok. 100 %, to będzie skutkowało przeniesieniem produkcji energochłonnnej z Polski do państw nie uczestniczacych w programie emisji spalin np na Ukrainę.
Sprawa przeniesienia produkcji z Polski łączy sie oczywiście z utratą miejsc pracy; ostro to stawia przewodniczacy "Solidarności" - Andrzej Duda i domaga sie w trej sprawie debaty w formie "okragłego stołu" pod protektoratem prezydenta.
Gdyby nie ta "wspaniałomyślność" premiera - Polska byłaby potentatem mającym ogromne nadwyżki uprawnien do emisji CO2 o wartości kilkudziesieciu mld. EURO.
Te rozważania dotyczą zresztą faktycznego stanu obowiazywania pakietu klimatycznego w UE, który został przyjęty na mocy politycznej woli decydentów. W rzeczywistości, jest on w tej formie największym horrendum, jakie mogło sie przydarzyć Polsce. Przytoczę tylko dwie sprawy przemawiajace za tym stwierdzeniem:
Po pierwsze - Europa jest odpowiedzialna jedynie za 11 % światowej emisji CO2; najwięksi "truciciele" - US, Chiny , Indie, Rosja - ani myślą uczestniczyć w tym bezrefleksyjnym wyrzucaniu pieniedzy w błoto;
Po drugie - pakiet uwzględnia jedynie 40 % emisji gazów cieplarnianych - tych mianowicie, ktory jest produkowany przez wielkie instalacje przemyslowe (głównie elektrownie węglowe) - uderza przede wszystkim w Polskę; "stare" państwa unijne emitują wiecej CO2 od Polski, ale w wyniku spalania benzyn i gazu - głównie w komunikacji, co nie jest brane pod uwagę.
W wyniku nieodpowiedzialnego podpisania pakietu - Polska jest najbardziej poszkodowanym państwem na świecie, majacym ponosić najwieksze koszty walki z emisją, którą produkują inni. Polska w rzeczywistości dzięku swojemu zalesieniu jest jednym z najmniej "trującym" państwem.
Jest podstawa ku temu, by zawiesić ów pakiet i zażądac renegocjacji, jest to nasza racja stanu i nie może tu być przeszkodą konieczność przyznania się do błedu przez premiera Tuska.
Wkiecej o pakiecie energetyczno-klimatycznym w notce:
http://vod.gazetapolska.pl/442-pakiet-klimatyczny-rzad-do-tej-pory-nie-wie-co-zrobil


Komentarze
Pokaż komentarze (46)