Rynki finansowe i agencje ratingowe nie reagują na program cięć, którym w istocie było expose premiera Tuska. Polska nazwana zieloną wyspą na podstawie - nie wszystko mówiącego - jednego wskaźnika makroekonomicznego, w istocie żadną wyspą szczęsliwą nie jest. Szanse zostały w ogromnej mierze zmarnowane; reformy dopiero zapowiedziane - są spóźnione o kilka lat.
Rząd, zadowolony, że kryzys dotyka strefy EURU, do której przecież uporczywie dażył, zdaje się nie zuważac, że np. kurs naszej waluty w stosunku do tak "chorego" EURO - systematycznie spada. Min. Rostowski w swoich telewizyjnych wystapieniach - nigdy nie wspomina o kosztach obsługi naszego zadłużenia (40 mld. zł. rocznie). Tak monstrualne koszty swynikają z dużej rentownosci naszych obligacji (prawie trzykrotnie wyższej od niemieckich). Roczne potrzeby porzyczkowe (rolowanie zadłużeń), są rzędu 150 mld. zł. Włoskie papiery skarbowe mają rentowność niewiele wyższą od polskich.
Opłakany stan naszych finansów wynikający z braku wyobraźni rządu nie cieszy mnie oczywiście, niechby ten rząd publicznego spokoju trwał jak najdłużej, ale niech wreście coś robi. W połowie czerwca pisałem w notce "Europa zaciska pasa" m.in. o Angli, o której nie słychać, by szczególnnie zagrazał jej kryzys:
Kanclerz zapowiedział zwolnienia w sektorze publicznym, pracę może stracić do pół miliona osób. Wiek emerytalny zostanie podniesiony z 65 do 66 lat, zmiana ma nastąpić do 2020 roku. Najbogatsze rodziny, w których co najmniej jedna osoba zarabia więcej niż 44 tys. funtów rocznie, przestaną otrzymywać Child Benefit, czyli dodatek do dziecka. Osoby pobierające zasiłki znajdą się pod lupą państwa, jeśli urzędnik zadecyduje, że osoba bezrobotna jest zdolna do pracy, ale nie chce jej podjąć, straci zasiłek. Posiadaczom więcej niż 16 tys. oszczędności ta forma wsparcia nie będzie przysługiwać. Plany zakładają likwidację dużej ilości zasiłków, tj. mieszkaniowego, inwalidzkiego, zwolnień z podatku miejskiego i zastąpienie ich jednym. Urzędnicy będą sprawdzać sytuację finansową osób ubiegających się o pomoc państwa w agencjach informacji kredytowej.
Każdy resort, oprócz Ministerstwa Zdrowia, czekają cięcia, szacowane przeciętnie na 19%. Największe redukcje wydatków czekają samorządy lokalne. Nakłady finansowe na pomoc międzynarodową pozostaną bez zmian. Podobnie będzie z pieniędzmi przeznaczonymi na rozbudowę dróg, kolei i metra - rząd będzie szukał oszczędności, ale plany ich rozwoju pozostają bez zmian. Na banki nałożono dodatkowy i bezterminowy podatek, szczegóły zostaną ogłoszone wkrótce. Ministerstwo Obrony zwolni 16 tys. zawodowych żołnierzy. Pracę straci wielu pracowników opłacanych z budżetu Ministerstwa Sprawiedliwości. Pracownicy sektora publicznego zarabiający więcej niż 21 tys. funtów rocznie, mogą się pożegnać z podwyżką płac aż do 2013 roku. Wzrosną ceny biletów kolejowych i autobusowych o 3% powyżej inflacji. Ogółem oszczędności sięgną rzędu 81 miliardów funtów. Jest to największy plan ograniczenia deficytu od lat 70-tych."
Premier Tusk nie wspomniał nic o redukcji zatrudnienia w sektorze publicznym, nie wspomniał o zmniejszeniu finansowania wszystkich resortów o 19 % (prócz resortu zdrowia). Premier mowił o zamrożeniu płac, o płacach w strukturach samorzadowych - nie. Oczywiście - samorzady, to nie rząd, ale już parlament może wymusić pewne sanacyjne pociagnięcia w terenie. Czy Polska musi utrzymywać taką ilość ambasad (niektóre państwa europejskie tę liczbe redukują), czy MKiDN musi w dalszym ciągu pełnic rolę ministerstwa Prawdy i np. finansować lewacką Krytykę Polityczną. Premier Tusk nie przewiduje żadnego rządowego programu walki z bezrobociem, żadnego prorozwojowego programu dla Polski, żadnej innowacyjności (nakłady na B+R są trzykrotnie niższe niż średnia europejska).
Nade wszystko, nawet po wyborach - na ogłoszenie programu reform trzeba było czekać tak długo, by wiekszość z nich nie miała szans na wprowadzenie w 2012 r. Teraz też obserwuje się przedłużajace się wakacje parlamentuu i rządu. Być może dlatego, by nowi ministrowi - w dużej mierze nadzwyczaj medialni, ale żadni fachowcy - mogli trochę przyswoic sobie pojęć niezbednych do jakiegoś porozumiewania sie z podległym personelem w resortach.
Czas nieubłagalnie ucieka


Komentarze
Pokaż komentarze (1)