Janusz40 Janusz40
3017
BLOG

Szczyty hipokryzji premiera

Janusz40 Janusz40 Polityka Obserwuj notkę 51

             Pracowicie spędza ostatnie dni premier Tusk; najpierw wraz z min. Sikorskim wystąpił w roli zagończyka imperium karolińskiego, później nadzwyczaj ochoczo przystapił do paktu fiskalnego (jako przedstwiciel największego państwa z poza strefy euro) - musiał się liczyć ze znaczącym udziałem Polski w zrzutce na rzecz ratowania finansów zagrożonych państw strefy. Następnie w PE w emfatycznym wystąpieniu okazał się największym euroentuzjastą; jego przemówienie, to mowa jak gdyby na zamówienie tandemu Merkozy'ego, na zamówienie wszystkich eurokratów. Tusk upatruje w dalszej, głebszej integracji - panaceum na wszelkie kryzysy nekające Unię. Interes całej wspólnoty stawia znacznie wyżej od interesu Polski. Pod tym wzgledem nie ma sobie równych w Europie.

             Ostatecznie te wiekopomne myśli, na miarę wielkiego wizjonera, przedstawił raz jeszcze na forum polskiego sejmu. Widać było jego wielką wiarę w mówione słowa. Przyrównując UE do US, Chin, Indii, czy Brazylii - jaką tę, gdzie proces decyzyjny jest utrudniony i trzeba go usprawnić - ostatecznie odsłonkił sie jako zwolennik Stanów Zjednoczonych Europy. To oczywiście jest utopia, gdyż jedynym państwem, gdzie udała sie taka federacja to właśnie US, tylko tam nie było przedtem państw narodowych o wielowiekowej ukształtowanej tradycji i terytorium. Dalsza integracja, to setki tysiecy nowych stanowisk urzedniczych, to wyrzucanie ogromnych pieniędzy w błoto. Już prosta unifikacja podatków, to skazanie niektórych państw na przegranie wszelkiej konkurencji z państwami dysponującymi lepszą technologią. 

            Obrona euro za wszelka cenę (jak chciaby Tusk), nawet za cenę przyjętych na szczycie Rady Europejskiej ostatecznych rozwiazań, to kupiennie sobie spokoju na miesiąc, może dwa. Nie mamy do czynienia z autentyczna sanacją finansów strefy euro. Kryzys strefy euro ma podstawy fundamentalne; sam projekt był pomyślany bez wyobraźni, a luki i możliwości zarobienia ogromnych pieniędzy dostrzegł międzynarodowy kapitał i wielkie banki. W porę nie zauważono równi pochyłej,  po której staczaja sie finanse strefy. Państwa, pozbawione możliwości stosowania mechanizmu inflacyjnego - mogą stosować jedynie cięcia i oszczędności - na to społeczeństwa sie nie godzą. Lekarstwem byłaby emisja euroobligacji i dewaluacja euro - na to nie godzą sie Niemcy i trudno im sie dziwić, gdyż sprowadziłoby sie to do zapłacenia długów rozrzutnych, bawiacych się mieszkańców południa Europy - przez pracowitych Niemców; kółko sie zamyka. Smaczku sprawie dodaje fakt, że nadmierne zadłużenie niewypłacalnych państw ma przeważajacy charakter wewnetrzny, a na prywatnych kontach np. Włosi mają ponad 3 biliony euro. Innymi słowy - bogaci trzymaja kasę. Inaczej sprawa wygląda np. w Szwecji, w której najbogatsi opodatkowują się na rzecz państwa - ponad podatkowe regulacje - mając swiadomość, ze państwo, (jego mechanizmy) jest dla nich niezbędne.

            Samego siebie przerósł premier Tusk w swoim wystapieniu w sejmie; dał wyraz swojemu przekonaniu, że obrona euro, to nasz nażywotniejszy interes, że przekazanie częsci rezerw z NBP na rzecz MFW, w żadnej mierze nie wpłynie na nasz budżet, czy na wysokość emeryur Polaków. Oczywiscie, myli sie, gdyż finanse państwa stanowią jedność i stan rezerw wplywa na nasza wiarygodność, na rentowność naszych obligacji, na stan naszej waluty. 

            Premier Tusk osiagnął szczyty hipokryzji w kilku stwierdzeniach; kiedy powiedział, że faktyczna suwerenność państwa zależy od stanu jego zadłużenia i on na to zwraca przede wszystkim uwagę. Liczy na niedowład intelektualny Polaków, którzy doskonale wiedzą, że to włśnie Tusk w ostatniej kadencji zadłużył Polskę rekordowo o dalsze 300 mld. zł. stwierdził też, że nic się nie zadecyduje bez udziału polskiego parlamenu, nic, co w jakikolwiek sposób wpłynęłoby na obciażenie finansowe Polski; zapomniał, że jednoosobowo zadecydował i podpisał katastrofalny dla Polski pakiet energetyczno-klimatyczny, którego skutków (o ile nie będzie zawieszony lub renegocjowany) polska gospodarka nie udźwignie. Ta hipokryzja dotyczy także bezpieczeństwa polskich granic przd zagrożeniem zewnętrznym i bezpieczeństwa energetycznego. W obu tych przypadkach deklaracje premiera są całkowitym zaprzeczeniem faktów. Fakty są takie, że nikt bardziej niż Tusk nie przyczynił się właśnie do utraty naszego bezpieczeństwa - zarówno jednego, jak i drugiego. Przypomne tylko storpedowanie budowy  pierwotnej wersji tarczy antyrakietowej, stwierdzenie, że "po co nam silna armia, przeciez nikt nie dybie na nasze granice" oraz pozorowanie budowy gazoportu w Świnoujsciu, podpisanie haniebnego kontraktu gazowego z Rosja i zaniedbanie krajowego wydobycia ropu i gazu (także z łupków).

            Kto jeszcze w Polsce nie dostrzega tej gigantycznej hipokryzji?

Janusz40
O mnie Janusz40

Wbrew wymienionym papierom jestem humanistą. Piszę od kilkudziesięciu lat - przeważnie do szuflady. Kieruję się maksymą: Amicus Plato, sed magis amica veritas. Gotów jestem zawsze wysłuchać i odpowiedzieć na rzeczowe argumenty.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (51)

Inne tematy w dziale Polityka