Janusz40 Janusz40
951
BLOG

Czy Polakom można wmawiać takie androny?

Janusz40 Janusz40 Gospodarka Obserwuj notkę 9

             Portal "Wirtualna Polska" zamieścił taki oto horrendalny artykuł :

"Polska stała się bezpieczną przystanią

PAP | 09.02.2012 | 02:15

 


 
 
 A A A

Polska stała się bezpieczną przystanią


(fot. Thinkstockphotos                                                                                                                                                                                                                                                "W ostatnich trzech latach żadne obligacje nie byty zarazem tak zyskowną i bezpieczną inwestycją jak nasze - informuje "Puls Biznesu" na podstawie zestawienia agencjiBloomberg.

Polska gospodarka jest inwestycyjną bezpieczną przystanią - tak przynajmniej sugerują dane z rynku rządowych obligacji. Jak wynika z zestawienia opublikowanego przez agencję Bloomberg, obligacje skarbowe żadnego z 25 przebadanych krajów dla których agencja prowadzi wyliczenia, nie były tak dobrą inwestycją jak papiery polskiego rządu. Pokonaliśmy takie potęgi jak Niemcy, Szwajcaria czy USA. 

W ciągu 36 miesięcy polskie obligacje przyniosły inwestorom 19,5 proc. zysku. Jeśli uwzględnić stopień ryzyka występujący przy tej inwestycji (czyli tzw. stopę zmienności), odsetki wyniosły 8,3 proc. Analogiczne dane dla Niemiec to zaledwie 4 proc., dla Szwajcarii 3,7 proc., a dla USA 3 proc. - Inwestorzy rezygnują z obligacji amerykańskich i przerzucają się na polskie - przekonuje Gyula Toth, strateg inwestycyjny w banku Unicredit. 
 

Polski przepis na sukces to nie tyle wysokie oprocentowanie obligacji, ile ich duża stabilność. Tzw. wskaźnik zmienności z ostatnich trzech lat w przypadku naszych obligacji to tylko 2,3 pkt, co oznacza, że rynkowa cena przeciętnej obligacji niemal się nie zmienia. Przy takich zawirowaniach na rynkach finansowych to imponujące osiągnięcie. 

Jak długo Polska utrzyma status bezpiecznej przystani? Według ekonomistów, jeszcze przez kilka lat nie mamy się o co martwić. - Główne argumenty za inwestowaniem w Polsce pozostaną bez zmian, w dodatku deficyt w finansach publicznych będzie spadał. Inwestorzy patrzą głównie na dane statystyczne, a te będą się w najbliższych latach poprawiać - mówi Ernest Pydarczyk, główny ekonomista BRE Banku"

 

          Zastanawiam się, czy można jeszcze bardziej bezczelnie robić ludziom wodę z mózgów. Oczywiście, większość państw pożycza - emitując obligacje (sprzedaje je z gwaracją wykupu po określonym upływie czasu - po cenie zwiększonej o gwarantowany procent). Na przykład Polsce na jesieni udało sie sprzedać pewną ilość obligacji z rentownością 4,5 %. To jest to samo, co pożyczka bankowa oprocentowana w wysokości 4,5 % w stosunku rocznym - udzielona np na 10 lat. Zadowolone są obie strony - państwo mające potrzeby finansowe i wierzyciel (bank), który ma zapewnioną spłatę kapitału plus odsetki. Rzecz w tym, że tak można pożyczać bezkarnie, kiedy przyrost PKB jest wyższy niż wspomniana rentowność, w przeciwnym wypadku - jest to nieopłacalna lichwiarska pętla zadłużenia. Tak jest oczywiście w przypadku Polski; już teraz roczna obsługa długu (łączna wartość owego oprocentowania obligacji) , to ponad 40 mld. zł.

          W artykule jest mowa o tym, że trzyletni zysk od naszych obligacji, to 19,5 %; rocznie to 6,5 % i z tego mamy być zadowoleni? Przecież w fachowej literaturze mówi się o tym, iż rentowność państwowych obligacji w wysokości 7 %, to już bankructwo państwa. Sytuacja byłaby optymistyczna, gdyby rentowność naszych obligacji była znakomicie niższa, a przynajmniej spadała. Tymczasem wg przedstawionego artykułu - mamy się cieszyć, że oprocentowanie naszych papierów jest wysokie i jeszcze na tym wysokim poziomie ustabilizowane.  Mamy sie cieszyć, że jesteśmy najłatwiej na świecie dającą sie doić krówką.  

          Nawet "upadającej" Hiszpanii udało się sprzedać obligację z rentownością poniżej 4 %.  W interesie każdego państwa leży, by pożyczać pieniądze możliwie najmniej oprocentowane; jest oczywista zależność poziomu rentowności obligacji od kondycji gospodarczej państwa. Niemcy sprzedaja obligacje z rentownością ok 2 %, był nawet przypadek inwestora, który kupił niemieckie papiery z ujemną rentownością. Jest rzeczą oczywistą także, że inwestorzy (wielkie miedzynarodowe banki)  są zainteresowane kupowaniem obligacji pewnych i jak najwyżej oprocentowanych. Jeżeli gospodarka państwa emitującego obligację jest w dobrej kondycji - wówczas inwestorzy chętniej będą kupować obligacje, nawet niżej oprocentowane i odwrotnie; ta wyższa rentowność jest atrakcyjna dla inwestorów, lecz czesto istnieje pewne ryzyko (np obligacje greckie). Właśnie o cenę ryzyka rośnie rentowność obligacji państw z chorymi finansami. 

           Jeżeli stan naszej gospodarki jest zadowalający i nasze obligacje pewne, to powinny się sprzedawać, jak swieże bułeczki z niższą rentownością. Nie sztuka zaoferować wysoki procent i wmawiać, że jesteśmy wysoko oceniani przez rynki finansowe. Ten tekst w "Wirtualnej Polsce" wydaje się być sponsorowany przez wspomniane banki-wierzyciele. Ale min. finansów powinien wiedzić, co jest dla Polski opłacalne, albo w rzeczywistości nasze finanse są w tak opłakanym stanie, że nie udaje się realizować pożyczkowych potrzeb i trzeba płacić tak wysoką daninę krwi.

 

Janusz40
O mnie Janusz40

Wbrew wymienionym papierom jestem humanistą. Piszę od kilkudziesięciu lat - przeważnie do szuflady. Kieruję się maksymą: Amicus Plato, sed magis amica veritas. Gotów jestem zawsze wysłuchać i odpowiedzieć na rzeczowe argumenty.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Gospodarka