Byli gwiazdorzy Legii przed meczem z Leicester City: Nie wolno wam się bać!

Drużyna Leicester City trenuje na stadionie Legii. fot. PAP/Leszek Szymański
Drużyna Leicester City trenuje na stadionie Legii. fot. PAP/Leszek Szymański
Po sensacyjnej wygranej Legii w Moskwie nad Spartakiem (1:0), w czwartek mistrzów Polski czeka kolejna, niezwykle ciężka wyprawa w piłkarskie Himalaje. W drugiej kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów rywalem drużyny Czesława Michniewcza będzie Leicester City. Jak pokonać faworyzowanych Anglików? Radzą byli gwiazdorzy klubu z Łazienkowskiej.

Za takim napastnikiem jak Jerzy Podbrożny, tęsknią przed meczem z Leicester kibice Legii. Popularny „Gumiś” w sezonie 1995/96, w fazie grupowej Ligi Mistrzów był bohaterem starcia z ówczesnym mistrzem Anglii Blackburn Rovers. Warszawianie właśnie po golu pana Jerzego wygrali 1:0.

Czytaj też: Legia utarła nosa Spartakowi Moskwa! Sensacja w Rosji

Trzeba grać ostro, nawet na pograniczu faulu

- To było niezwykle ważne zwycięstwo, bo przybliżyło nas do wyjścia z grupy, a ja zapamiętałem to trafienie również dlatego, że zazwyczaj nie zdobywałem bramek strzałami głową, a wtedy idealnie dośrodkował Czarek Kucharski, byłem gdzie powinienem i z sześciu metrów trafiłem do siatki – opowiada nam Jerzy Podbrożny. - Myślę, że czwartkowy mecz może mieć podobne zakończenie. Na papierze murowanym faworytem są Wyspiarze, ale Legii może być, paradoksalnie, łatwiej niż w Ekstraklasie. W polskiej lidze warszawianie muszą cały czas grać atakiem pozycyjnym, dominować, bo są faworytami. W pucharach będą mogli nastawić się na kontry, które przy szybkich skrzydłowych – Mladenoviciu i Kastratim mogą zakończyć się golem. Najważniejsze to grać twardo, nawet na pograniczu faul, nie pękać przed graczami z Leicester. Coś mi mówi, że w czwartek Legia wyga 1:0 albo 2:1 - uśmiecha się były dwukrotny król strzelców Ekstraklasy.

Grunt to nie przegrać w szatni

Starsi kibice pamiętają, że zanim Jerzy Engel awansował z reprezentacją Polski na mistrzostwa świata w 2002 roku, był trenerem a potem dyrektorem sportowym Legii. Nic dziwnego, że były selekcjoner z niecierpliwością czeka na czwartkowe starcie Legia – Leicester:

- Najważniejsze żeby się nie przestraszyć i nie poddać meczu już w szatni – radzi piłkarzom Legii przed starciem z Leicester Jerzy Engel. - Jak rywale poczują, że nie jesteś pewny swoich umiejętności, że się zwyczajnie boisz, to cię rozniosą. A bać się nie ma kogo. Anglicy to tacy sami ludzie, jak warszawianie. Może trochę lepiej zbudowani, bardziej zaawansowani technicznie i bogatsi, ale co z tego? Każdego można zwyciężyć. Leicester też – motywuje legionistów były selekcjoner. - Przed wyjściem na boisko zawsze jest remis 0:0, a potem już tylko od piłkarzy zależy, czy utrzymają lub powiększą tą zdobycz. Legia w Ekstraklasie gra w kratkę, ale w pucharach prezentuje się znacznie lepiej. Żeby wspomnieć mecze eliminacyjne ze Slavią Praga i wyrównane spotkania z Dinamem Zagrzeb, czy pierwsze spotkanie grupowe i sensacyjne zwycięstwo w Moskwie nad Spartakiem 1:0. Liczę, że w czwartek będziemy świadkami kolejnej wielkiej niespodzianki – mówi nam Jerzy Engel.

Egzamin dojrzałości Miszty

Jacek Kazimierski jest uznawany za jednego z najlepszych bramkarzy w historii Legii. 23-krotny reprezentant Polski był na przełomie lat 80-tych i 90-tych ubiegłego stulecia prawdziwą instytucją w klubie z Łazienkowskiej. Kapitanem na boisku i liderem w szatni. Po skończeniu kariery pracował min. z bramkarzami reprezentacji narodowej za kadencji Pawła Janasa i Franciszka Smudy. W czwartek Kazimierski szczególnie uważnie będzie się przyglądał grze Cezarego Miszty, który w bramce Legii zastąpi kontuzjowanego Artura Boruca. - To będzie dla Miszty egzamin dojrzałości. Zarzucano mu, że w meczu ligowym z Rakowem Częstochowa miał udział przy trzech golach dla rywali. Konfrontacja z tak silnym rywalem jak Leicester to dla Czarka idealna okazja do rehabilitacji i odzyskania zaufania kolegów. Nie może tylko przegrać sam ze sobą, ze strachem. Musi wyjść i rządzić w polu karnym. Obserwując Misztę w trakcie rozgrzewki i meczów, trudno oprzeć się wrażeniu, że ten chłopak ma słabą sprawność ogólną. Jest taki trochę „pająkowaty”. Zbyt długo zbiera się do łapania dolnych piłek. Ale żeby było jasne – nie twierdzę, że to zły bramkarz. Potrzeba mu tylko kilku meczów na przełamani. Oby spotkanie z Leicester było dla Czarka pierwszym z tych meczów – trzyma kciuki za młodego golkipera Legii Jacek Kazimierski.

Skruszyć ich pewność siebie

Były obrońca i trener Legii Dariusz Kubicki angielski futbol zna jak mało kto. Na Wyspach spędził ponad siedem lat. Występował w tak znanych klubach jak Aston Villa, Sunderland czy Wolverhampton. „Kuba” w rozmowie z nami uważa, że w czwartek piłkarze mistrzów Polski muszą złamać rywali. Podważyć ich wiarę we własne siły: - To cecha nie tylko Anglików, ale wszystkich zawodników angielskich drużyn. Otóż, u nich, nawet słaby zawodnik uważa, że jest najlepszy, że z każdym można wygrać. I nigdy się nie poddają. Walczą do końca, nawet kiedy przegrywają 0:3. Są niesamowicie pewni siebie, stąd na przykład w Pucharze Anglii dochodzi do sensacji, gdy drużyna grając ana co dzień dwie klasy niżej pokonuje zdecydowanego faworyta. Trzeba sprawić, żeby zaczęli wątpić w swoją wielkość. Wtedy zaczną popełniać błędy – oznajmia były defensor.

Dariusz Kubicki zapytany jaki będzie rezultat czwartkowej konfrontacji, odpowiada: - Serce chciałby zwycięstwa, ale rozum podpowiada, że remis będzie dużym sukcesem Legii.

Piotr Dobrowolski

Czytaj też:

Lubię to! Skomentuj8 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport