Co się dzieje z Legią? Cień Czerczesowa w przedpokoju i zatrucie Europą

Słabe wyniki na krajowym podwórku sprawiły, że pojawiły się pytania o przyszłość  trenera Czesława Michniewicza.  Fot: https://www.facebook.com/LegiaWarszawa
Słabe wyniki na krajowym podwórku sprawiły, że pojawiły się pytania o przyszłość trenera Czesława Michniewicza.  Fot: https://www.facebook.com/LegiaWarszawa
Coś jest nie tak z Legią Warszawa. W Lidze Europy drużyna z Łazienkowskiej robi furorę i gra jak z nut. W dwóch pierwszych meczach fazy grupowej tych rozgrywek mistrzowie Polski ograli Spartaka Moskwa (1:0) oraz Leicester City (1:0) i prowadzą w grupie. W Ekstraklasie natomiast warszawianie pokazują swoją drugą, znacznie brzydszą twarz. Pięć porażek w ośmiu meczach i uwłaczająca godności obrońców tytułu piętnasta pozycja w tabeli, sugerują, że w drużynie z Łazienkowskiej coś mocno kuleje.

Każdy, kto ma choć odrobinę rozsądku, zdaje sobie sprawę, że europejska przygoda mistrzów Polski prędzej czy później się skończy i trener Czesław Michniewicz i piłkarze muszą zrobić wszystko, żeby wówczas nie okazało się, że ligowy sezon w kraju jest już stracony, a skuteczna obrona mistrzostwa Polski pozostanie wyłącznie w sferze marzeń. A tak może stać się już niebawem, bo w 11. kolejce spotkań. Wtedy, 17 października zawita rozpędzony lider z Poznania i jeśli Lech wygra na boisku w stolicy, to wówczas jego przewaga nad Legią urośnie do piętnastu punktów. A jeżeli to się stanie, to nie ma się co łudzić, owa strata będzie dla legionistów nie do odrobienia.

Zobacz: Maciej Szczęsny zatrzymany za jazdę po alkoholu. "Wypiłem dwa piwa"

Obserwując grę Legii na obu frontach – w Lidze Europy i w Ekstraklasie, nie umiem oprzeć się wrażeniu, że rywalizacja w kraju, zagranicznych piłkarzy CWKS-u średnio interesuje. No bo jak inaczej tłumaczyć ich zawstydzające przegrane z Lechią (1:3) czy szczególnie z debiutującym w lidze Radomiakiem (1:3).

Czy im się nie chce?

Taką tezę postawił między innymi były świetny obrońca Legii Adam Topolski, który powiedział, że kilku zagranicznych graczy występy w słabej polskiej lidze średnio interesują, a przyszli do Legii wyłącznie po to, żeby się wypromować na arenie międzynarodowej i trafić do lepszego klubu. Tyle, że jeśli nie będzie sukcesów w Ekstraklasie, jeśli mistrzostwo zostanie przegrane, to może się okazać, że zawodnicy po prostu nie będą mieli gdzie zaprezentować swoich walorów, bo Legii w pucharach zwyczajnie zabraknie. Jako przykład zatrucia Europą Topolski podał Lecha Poznań z poprzedniej edycji rozgrywek. Wówczas „Kolejorz” nie potrafił połączyć gry na dwóch frontach i skończyło się tragicznie. Brakiem awansu z grupy Ligi Europy, dziesiątym miejscem w Ekstraklasie i zwolnieniem trenera Dariusza Żurawia.

Legia musi się otrząsnąć. Przerwa na reprezentację to ostatni dzwonek, żeby piłkarze zrozumieli, że gra w Lidze Europy, to bardzo dochodowy i przyjemny, ale jedynie dodatek, że podstawowym miejscem ich zarobkowania jest Ekstraklasa.

Cień Czerczesowa

Słabe wyniki na krajowym podwórku sprawiły, że znów pojawiły się pytania o przyszłość przy Łazienkowskiej trenera Czesława Michniewicza. Może nie ma przypadku w fakcie, że właściciel klubu Dariusz Mioduski jakoś specjalnie nie śpieszy się z przedłużeniem umowy ze szkoleniowcem i na każdym kroku podkreśla, że „brak mistrzostwa Polski będzie dla niego nie do zaakceptowania”. Jeśli dodamy do tego, że ostatnio na meczach i treningach Legii jest widziany były coach tej drużyny, po Euro zwolniony z funkcji selekcjonera reprezentacji Rosji Stanisław Czerczesow, to łatwo można sobie dopowiedzieć, że cień Rosjanina wisi nad Michniewiczem jak miecz Damoklesa. Tym bardziej, że sam Czerczesow zadeklarował ponoć, że jest gotów do tego, żeby ponownie podjąć pracę w Polsce, a admiratorem jego szkoleniowego talentu od dawna jest Mioduski.

Ale spokojnie. Michniewicz nie zginie. Dał się poznać jako świetny motywator, pierwszorzędny taktyk i w ogóle trener z otwartą głową. Dlatego jego menedżer Mariusz Piekarski na wywpadek, odpukać, wywrotki w Legii, ma już pewnie przygotowany plan B. Wygrana w Moskwie ze Spartakiem zrobiła na wschodzie spore wrażenie, i mający doskonałe kontrakty w rosyjskich klubach Piekarski z pewnością w odpowiednim momencie będzie umiał to wykorzystać. Tyle, że szkoda by było gdyby Michniewicz wyjechał z Polski. Tym bardziej większa, że trenerskich fachowców w naszej lidze można z trudem policzyć na palcach obu rąk.

Piotr Dobrowolski

Czytaj dalej: 

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport