W tym tygodniu miałem okazję oglądnąc 2 filmy poświęcone katastrofie smoleńskiej. Oba pokazywały to wydarzenie z inne strony niż oglądaliśmy dotychczas, czy to w ramach sporu polityków czy dziennikiarzy, jak w programach publicystycznych, lub filmie Mgła, czy też z punktu widzenia narodu jak w Solidarnych 2010 czy Krzyżu.
Te filmy pokazują katastrofę oczami rodzin ofiar, o więc tych, których doktknęła strata konkretnych najbliższych, współmałżonków, rodziców, rodzeństwa czy dzieci.
Oglądaliśmy te filmy z żoną i byliśmy wzruszeni, bardzo wzruszeni.
Jeden z nich, to składający się z dwóch części materiał Ewy Stankiewicz i Jana Pospieszalskiego "Lista pasażerów", a drugi to materiał Ewy Ewart "W milczeniu"
Bardzo serdecznie polecam wszystkim te filmy.
Obydwa pokazują coś pięknego, a więc radosne wspomnienie o ich bliskich, jak jeszcze żyli, jakie mieli pasje, jacy byli na codzień. Możemy posłuchac jak wyglądały ostatnie chwile przed wyjściem z domu na tragiczny lot. Wreszcie usłyszymy bardzo wzruszające relacje jak to wyglądało, gdy rodziny dowiedziały sie o katastrofie a także jak wygląda ich życie po katastrofie.
Filmy nie są oczywiście takie same. Ewa Stankiewicz przedstawia dłuższe wypowiedzi rozmówców, za to u Ewy Ewart zobaczymy bliskich większej liczby ofiar. W obu materialach są wspólne osoby, ale też wiele różnych, których nie zobaczymy w drugim filmie. Różne są również miejsca emisji. Lista pasażerów była rozpowszechniana jako dodatek do Rzeczpospolitej, natomiast "W milczeniu" oglądałem w TVN. Teraz materiały można zobaczyc z Internecie, na YouTube.
Zachęcam, by zobaczyc zarówno "W milczeniu" jak i "Listę pasażerów". Szczególnie piękna jest wypowiedź mężczyzny w filmie Ewy Ewart, że szukał znaku, że to wszystko ma sens. A na pytanie autorki, czy znalazł jednoznacznie odpowiada "Tak".
Jeszcze raz zaczęcam! Naprawdę warto!


Komentarze
Pokaż komentarze