Wczoraj miałem okazję słyszec kawałek rozmowy w progranie publicystycznym na TVN24, w którym rozmawiało kilka kobiet. Posłanki, dziennikarki, aktorki. W usłyszanym przeze mnie fragmencie zastanawiały się one nad wyrokiem dla Breivika, zamachowcy z wyspy Utoya.
Materiał filmowy pokazany w programie przedstawił jak na sali sądowej, przed rozprawą sędzia, prokurator i inne osoby podchodziły i witały się z breivikiem, podając mu rękę.
Jedna z kobiet, posłanka PiS, po tym fimie opowiedziała się wyraźnie za karą śmierci dla tego człowieka, podkreślając, że zasądzony wyrok i to co zobaczyła, pełnię dumy i brak jakiegokolwiek skruchy Breivika budzi sprzeciw.
Bardzo mnie zadziwiły odpowiedzi na to pozostałych kobiet. Żadna nawet nie podeszła ze zrozumieniem dla tego stanowiska. Wszystkie jak jeden mąż skrytykowały jej podejście, w sposób dośc moim zdaniem zakłamany. Jedna podkreślała wyższy poziom człowieczeństwa w systemie prawnym Norwegii, który nawet takiego przestępcę jak Breivik traktuje jak człowieka, inna mówiła o zasadzie domniemania niewinności, która oznacza, że nie wolno przesądzac o winie przed wyrokiem i zrozumiałe jest podawanie ręki zbrodniarzowi. Inna jeszcze zadała pytanie o zgodnośc takiego podejścia pani poseł z religią katolicką, łącząc jednocześnie jej ugrupowanie z Kościołem katolickim. Kolejny głos podkreślał, że kara śmierci ma charakter zemsty a to jest oparte na najniższym instynktach.
W wielu innych przypadkach można by uznac zdanie pań jako rozsądny głos w dyskusji. Tu jednak budzi mój sprzeciw. Nie mamy bowiem do czynienia z morderstwem w afekcie, nie mamy do czynienia z czynem, którego sprawca nie planował, który wyszedł niejako przypadkiem. Breivik dokonał rzezi 77 osób na wyspie Utoya, w przebraniu policjanta, tak by nie budzic niepokoju wśród zgromadzonej młodzieży, strzelał z zimną krwią, dokładnie wiedząc co robi, nie wykazując litości i dążąc do maksymalnie możliwiej liczby ofiar. Dodatkowo przed masakrą zdetonował ładunek wybuchowy w centrum miasta, by odwrócic uwagę sił policyjnych a sobie dac dużo czasu na swoje dzieło.
Oczywiście bardzo szlachetne jest postawienie na resocjalizację, rezygnacja z kary śmierci w zamian za powrót przestępcy do społeczeństwa. W tym przypadku jednak nie można mówic o jakiejkolwiek resocjalizacji. Człowiek, który rok temu dokonał masakry, miał czas by pomyślec o jej skutkach i rozmiarach, dostaje wyrok maksymalny w Norwegii i oświadcza, że przeprasza, że nie zabił więcej osób.
Powtórze.. przeprasza, bo mógł zabic więcej ludzi.
To jest totalny brak skruchy.
Warunkiem dobrej spowiedzi jest żal za grzechy. Nie wolno przebaczyc, gdy ktos nie żałuje swojego czynu, gdy ktoś nie prosi o wybaczenie i nie chce zadoścuczynic. Łotr na krzyżu dostąpił miłosierdzia i zbawienia bo żałował, bo zwrócił się do Chrystusa. Tu tego nie ma.
Myślę, ze takie sytuacje jak ta z Norwegii to jedna z nielicznych, gdy kara śmierci jak jak najbardziej na miejscu. Postawa Breivika potwierdza jej uzasadnienie.
Moim zdaniem brak tej kary, zwłaszcza w przypadku takiego podejścia jak w Norwegii, sprzyja takim ludziom jak Breivik i myślę, ze będą próby uwolnienia tego człowieka. Obawiam się, że Norwegia pożałuje swojego ludzkiego podejścia.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)