65 obserwujących
528 notek
465k odsłon
2154 odsłony

Smoleńsk, 10.04.2010 – przesiadka dziennikarzy to była „ustawka”(„lipa”)

Wykop Skomentuj78


W podróży do Katynia, planowanej na dzień 10.04.2010 roku, oprócz Oficjalnej Delegacji na czele której stał Prezydent L. Kaczyński, mieli towarzyszyć mu akredytowani dziennikarze, tak jak to zwyczajowo odbywało się to podczas poprzednich wizyt Prezydenta.

W dniu 9 kwietnia 2010 roku Ministerstwo Spraw Zagranicznych FR w odpowiedzi na notę z dnia 22 marca 2010 roku skierowało do Ambasady RP w Moskwie notę, w której poinformowało, iż kompetentne rosyjskie organa wydały następujące pozwolenia na przelot specjalnych samolotów RP nad terytorium Federacji Rosyjskiej w dniu 10 kwietnia 2010 roku na trasie Warszawa – Smoleńsk - Warszawa:


- nr 176 CD/10 - numer lotu PLF 101 (znak rejestracyjny 101)

- nr 177 CD/10 - numer lotu PLF 031 (znak rejestracyjny 044)


Lot samolotu TU154M nr 101 z Prezydentem na pokładzie (PLF 101) miał status lotu HEAD i zgodnie z przepisami dla lotu HEAD, powinien być przewidziany samolot rezerwowy.

Pozwolenie władz rosyjskich dla samolotu Jak-40 nr 044 oznaczało, że tym samolotem rezerwowym dla lotu TU154M nr 101 o statusie HEAD, powinien być Jak-40 nr 044(choć nie spełniał on warunku ilości miejsc pasażerskich dla całej Oficjalnej Delegacji).

Jednak z dokumentacji jaką zgromadziła w śledztwie PO W-wa Praga, zajmująca się wątkiem cywilnym w sprawie wydarzeń z 10.04.2010 roku wynika, że nie starano się o pozwolenie dla samolotu Jak-40 nr 044, jako samolotu rezerwowego dla lotu TU154M nr 101 o statusie HEAD, ale jako środka transportu mającego być użytym w dniu 10.04.2010 roku razem z samolotem Tu154M nr 101(tak wynika z listy pasażerów jaka była przygotowana na loty mające mieć miejsce w dniu 10.04.2010 roku).

Świadczy o tym pismo z dnia 30 marca 2010 roku, które wysłał Janusz Strużyna Dyrektor Zespołu Obsługi Organizacyjnej Prezydenta, do Tomasza Arabskiego szefa KPRM oraz do wiadomości Dowództwa Sił Powietrznych RP, Biura Ochrony Rządu i 36 SPLT, oznaczone jako korekta poprzedniego pisma, w którym zmienione zostały godziny startów dwóch samolotów specjalnych w dniu 10 kwietnia 2010 roku na trasach Warszawa - Smoleńsk - Warszawa.

Godzinę startu samolotu Tu-154M do Smoleńska określono na 7.00 (LT- czas polski letni), zaś startu ze Smoleńska w drogę powrotną do Warszawy na 18.00 (LT- czas moskiewski letni, różniący się od polskiego o 2 godziny).

W przypadku samolotu Jak-40 określono godzinę startu z Warszawy na 5.00 (LT), zaś ze Smoleńska na 18.10 (LT- czas moskiewski letni, różniący się od polskiego o 2 godziny).

Wg relacji dziennikarzy o tym, że nie polecą TU154M nr 101 razem z Prezydentem, dowiedzieli się wieczorem 9.04.2010 roku, czyli w dniu w którym MSZ FR skierowało do ambasady RP w Moskwie notę z pozwoleniami na przelot dwóch samolotów: TU154M nr 101 i Jak-40 nr 044.

W hiszpańskim dzienniku „El Mundo” z 11.04.2010 roku ukazał się tekst na podstawie rozmowy z Janem Pospieszalskim, przeprowadzonej przez dziennikarkę Rosalíę Sánchez, w której Pan Jan Pospieszalski tłumaczył jej perypetie związane z lotem dziennikarzy do Katynia w dniu 10.04.2010 roku.

https://www.elmundo.es/elmundo/2010/04/11/internacional/1270984708.html


Oto fragment tego tekstu wg Tł. google:

(...)

Dziennikarz Jan Pospieszalski, z polskiej telewizji publicznej, jest kolejnym, który uratował swoje życie przez przypadek losu. W ciągu ostatnich godzin piątku, skład oficjalnej delegacji, która była przygotowywana do podróży do Smoleńska, aby uczestniczyć w uroczystości upamiętnienia zbrodni katyńskiej, zaczyna szybko się powiększać, więc organizatorzy szybko podstawili drugi samolot, do którego udali się urzędnicy niższego szczebla i dziennikarze, którzy normalnie latają z prezydentem. Jednym z nich był Jan Pospieszalski, który opowiedział o tym jak drugi podstawiony samolot nie mógł wystartować a "planowano nasze lądowanie tak, że mamy tylko 15 minut różnicy do lądowania tego pierwszego"(o jakim samolocie "tym pierwszym mówił J.Pospieszalski i czy to nie był ten, o którym na wieży  rozmawiali Krasnokutski z Sypką i który  wg słów Krasnokutskiego lądował na Siewiernym o godzinie 8:50 czasu moskiewskiego?)  i o tym jak już siedział w fotelu, rozłożył gazetę, którą chciał przeczytać podczas lotu i jak dopiero zaczął czytać, kiedy kapitan poinformował nas, że mamy się przesiąść do zastępczego samolotu z powodu awarii. Mieliśmy problem techniczny z samolotem i nie mogliśmy wystartować

(,,,)

O locie wcześniejszego drugiego samolotu z Oficjalną Delegacją, oprócz Pospieszalskiego w rozmowie z "EL Mundo", mówił w relacji na żywo z Katynia Paweł Wudarczyk operator z Polsat News, który leciał Jak-40 nr 044:

(...)

Na miejscu informacje są, no, żadne. My jesteśmy w środku lasu. To, co zadzwonił ktoś do tej delegacji, bo tu już jest delegacja, która przyleciała drugim  samolotem. Ci ludzie, o których wspominałaś, czyli marszałkowie Sejmu, pan Prezydent z małżonką, no i wszyscy ministrowie, to był samolot jeden, ale był jeszcze jeden samolot. I jedyna informacja, jaka tutaj dotarła, to tutaj na tym lotnisku była straszna mgła. Jak my lądowaliśmy, to STARTOWAŁ(pierwsze podejście IŁ-76 - przyp. mój)  jakiś samolot  i nasz pilot z tego specjalnego pułku powiedział: "hu, duży zuch, jak on to zrobił, w ogóle bokiem, nie wiadomo", znaczy on był zadziwiony, że on startował, ten samolot ".

Wykop Skomentuj78
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka