35stan 35stan
137
BLOG

Druga Norwegia

35stan 35stan Polityka Obserwuj notkę 7

Debaty organizowane przez telewizję publiczną w  poprzedniej parlamentarnej(2007,Tusk- Kaczyński) i obecnej prezydenckiej  kampanii(czterech czołowych kandydatów), różniły się zdecydowanie.

Ta pierwsza została zorganizowana w sposób skandaliczny; pozwolono sztabowi PO wprowadzić do studia kibiców  PO, a mówiąc dosadnie "kiboli", którzy w chamski sposób przeszkadzali Kaczyńskiemu w wypowiedziach, dekoncentrowali go, co ułatwiło Tuskowi zadanie w uzyskaniu przewagi poprzez zadawanie przeciwnikowi populistycznych pytań np. o cenę jabłek.

Wczorajsza debata "czterech" była pod tym kątem lepsza, bo nie było już zorganizowanych grup kibiców, ale posiadała mankament : kolejne odpowiedzi na postawione przez prowadzącego pytanie, przez każdego z czterech kandydatów , przy limicie czasowym ograniczonym do 1 minuty, sprawiały wrażenie kolejnych serii z broni maszynowej, a nie treściwe, z  solidną argumentacją wypowiedzi.

Tak też wypadła wypowiedź J.Kaczyńskiego o "szansie stania się drugą Norwegią".

Mieliśmy już kampanijne hasła "drugiej Japonii", "drugiej Irlandii", to i doczekaliśmy "drugiej Norwegii".

A sprawa jest rzecywiście bardzo poważna. To sprawa bezpieczeństwa Polski, w tym bezpieczeństwa eneretycznego, a także bezpieczeństwa ekonomicznego Polaków.

Chodzi o to, by zabezpieczyć interes narodowy Polski i stworzyć  szansę Polakom na dostatnią przyszłość ich samych oraz ich dzieci i wnuków, w oparciu o posiadane zasoby naturalne, a surowców  energetycznych w szczególności.

Zasoby gazu łupkowego w Polsce, bo to na ich bazie mówił J.Kaczyński o szansie stania się Polski "drugą Norwegią, są wg wstępnych szacunków dość duże(1.5 -:-3.0 bln m3), by myśleć o wymiernych korzyściach z ich eksploatacji.

O śladach ich występowania w Polsce mieliśmy już informację kilkadziesiąt lat temu, w pamiętnych czasach tzw "pierwszej Solidarności"(1980-:-1981). Przeszła ona niezauważenie, bo podana była w okresie euforii stania się "drudim Kuwejtem". W grudniu 1980 roku nastąpił wubuch ropy i gazu oraz olbrzmi pożar na odwiercie oddalonym 4.5 km od Karlina, we wsi Krzywopłoty.

To w tamtych czasach rodził się amerykański przemysł wydobywczy gazu ze złóż niekonwencjonalnych(w tym gazu łupkowego). Już w 1980 roku wydano tam przepisy o ulgach podatkowych dla firm, które podjęły się rozwijania technologii wydobycia i eksploatacji złóż, które obowiązywały do 2002 roku.

To wtedy właśnie, podczas "karlińskiej " euforii , TVP podała informację, że wg oceny najwybitniejszego amerykańskiego specjalisty od satelitarnych poszukiwań surowców energetycznych, w Polsce można się spodziewać olbrzymich złóż tych surowców, największych w Europie. Według tego specjalisty, szczególnie zasobnym w te surowce miałby być tzw. Niż Polski.

Wiadomość przeszła wtedy bez większego echa, ale obserwując obecnie aktywność firm amerykańskich w pozyskiwaniu koncesji na poszukiwania (i eksploatację, bo wg obowiązującego prawa, jeśli spełnią wymogi ustawowe, np. włściwie udokumentują złoże, to mają pierwszeństwo w koncesji na eksploatację), możemy przypuszczać, że dysponują wiedzą o lokalizacji i zasobach najbardziej obiecujących złóż, która to wiedza była już w jakimś stopniu znana amerykanom już w 1980 roku.

Na marginesie, warto byłoby spróbować sprawdzić, czy w TVP nie zachowały się ślady tej informacji ówczesnego "Dziennika Telewizyjnego", jeśli nie w formie zapisu video (wtedy chyba nie rejestrowano wszystkich wydań), ale choćby wersji papierowej wiadomości , z której prezenter je odczytywał.

Wracając do tematu "drugiej Norwegii", to trzeba tu powiedzieć, że warunkiem na spełnienie tych marzeń, o ile szacunki zasobów złóż się potwierdzą, jest prowadzenie przez polski rząd właściwej, nakierowanej na polski interes polityki gospodarczej w tym względzie, opartej o właściwie ukształtowane prawo gologiczne i górnicze.

Jak już wspomniałem, obecnie obowiązujące prawo jest niekorzystne pod tym wzgłędem(np. ta gwarancja dla posiadaczy koncesji poszukiwawczych, na pierwszeństo uzyskania koncesji wydobywczej, bez zagwarantowania odpowiednich  praw w partycypacji w zyskach dla Skarbu Państwa).

To niebezpieczeństwo ma wyraz ekonomiczny. Średnio na świecie udział właściciela złoża(w Polsce SP) w zyskach z jego warosci wynosi ok 20%, natomiast Polska oferuje swoje złoża, za ok 1% ich wartości.

Taka postawa naszych władz zadziwia światowych specjalistów z tej dziedziny. Niektórzy w Polsce mówią, że tak trzeba, żeby przyciągnąc do Polski firmy dysponujące odpowiednimi technologiami i kapitałem.

A ja postawię pytanie? Dlaczego to, nie można by postawić na polski kapitał? Zaraz usłyszę, że takowego nie posiadamy. To ja zapytam, czy w prawie 40 milionowym kraju, nie można by rozpisać pożyczki narodowej  na zagospodarowanie tych złóż? Czy nie znalazłoby się bardzo wielu chętnych do wyłożenia pieniędzy , kierujących się różnymi powodami(jedni chęcią znacznego zysku, inni bezpiecznym ulokowaniem swojego kapitału, a jeszcze inni powodowani motywami patriotycznymi), by  pozyskany kapitał zainwestować w zakup technologii wydobycia( choć podobno i u nas jest ona znana)np. w ten sposób w jaki planuje zrobić to Gazprom, czyli poprzez nabycie udziałów w firmie dysponującej tą technologią i psiadającej doświadczenia w eksploatacji.

Ale o takich rozważaniach, w tak skonstruowanej debacie mowy być nie mogło.

Szkoda, że Jarosław Kaczyński nie wspomniał tu o wyjątkowo szkodliwej działalności w tym względzie obecnie rządzacej PO. Otóż w 2007 roku, rząd PIS kierowany przez J.Kaczyńskiego, przygotował i skierował do Sejmu projekt noelizacji prawa geologicznego i górniczego, który po objęciu władzy przez PO został zmieniony i zepsuty(czy jest to nieświadoma działalność PO, czy też odwrotnie, to każdy musi sobie sanm na to pytanie odpowiedzieć) i od ponad dwóch lat zalega w sejmowych komisjach(zapewne czekając na sprzyjające okoliczności do przepchnięcia przez większość sejmową i swojego prezydenta).

Rzeczowo i kompetentnie pisze o tym Mariusz Orion-Jędrysek  z Instytutu Nauk Geologicznych, UniwersytetuWrocławskiego:

.......

"Mimo ciągnących sie już od ponad dwóch lat prac rządowo-sejmowych nad niemal
gotowym projektem nowego Pgg, przygotowanym w roku 2007, obecny zmodyfikowany
projekt Pgg jest nieakceptowalny. Pierwotny projekt Pgg został pozbawiony
wielu ważnych zapisów, a przy tym bardzo wzbogacony w nowe zbędne lub szkodliwe
zapisy. Stał się przez to zbyt obszerny, nie przedstawia tego co powinien, traktuje
miejscami o sprawach, które w ustawie znajdować się nie powinny, a co najważniejsze
nie zabezpiecza interesu narodowego. Gdyby w takim brzmieniu miało wejść Pgg,
byłoby to katastrofą dla działalności geologiczno-górniczej w Polsce, a przez to i klęską
narodową w każdym wymiarze, bowiem Polska gospodarka, na tle gospodarek
krajów Unii Europejskiej, w największym stopniu opiera się na eksploatacji zasobów
naturalnych. Jednym z podstawowych zagrożeń może być niekontrolowana przez Państwo
zbywalność praw do wyżej wspomnianych koncesji geologicznych i obszaru górniczego
oraz legalizowanie niekontrolowalnej, w proponowanym Projekcie, eksploatacji.
Projekt nowego Pgg nie zabezpiecza, podobnie jak obowiązujące Pgg (z dnia
4.02.1994 r.) pełnej kontroli Państwa nad kluczowymi strukturami geologicznymi
(wliczając w to złoża). Co do koncepcji i zasad omówionych w tym opracowaniu, nowy
Projekt Pgg, jest identyczny lub dużo gorszy od obowiązującego Pgg. W tym
kształcie nowe Pgg jest zbędne albo szkodliwe – szczegóły przedstawiono w ekspertyzie
wykonanej dla Sejmu RP. Należy uznać, że obecnie procedowany Projekt ma
jedynie znaczenie historyczne – prace należy zacząć od nowa. Pgg nie może być wykrzywione
ambicjami osobistymi czy partyjnymi bo reguluje ono kluczową gałąź gospodarki
Rzeczypospolitej – trzeba kierować się ...samą miłością dobra publicznego..."

http://www.historia-gornictwa.pwr.wroc.pl/wp-content/uploads/14Jedrysek1.pdf

 

 

35stan
O mnie 35stan

Nie znoszę kłamstwa, obłudy, relatywizmu moralnego i bezczelności w ich prezentacji. Preferuję rozmowę merytoryczną, opartą na faktach i uprawdopodobnionych poszlakach, analizy oparte na kojarzeniu różnych informacji i faktów w logiczny ciąg zdarzeń. Wyznaję pogląd, iż w polityce nie należy liczyć na przyjaźń, tylko na wspólne interesy, które najlepiej gwarantują dobrą współpracę, że partnerowi można zaufać, jeśli ma się możliwość kontroli jego działań.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka