Debaty organizowane przez telewizję publiczną w poprzedniej parlamentarnej(2007,Tusk- Kaczyński) i obecnej prezydenckiej kampanii(czterech czołowych kandydatów), różniły się zdecydowanie.
Ta pierwsza została zorganizowana w sposób skandaliczny; pozwolono sztabowi PO wprowadzić do studia kibiców PO, a mówiąc dosadnie "kiboli", którzy w chamski sposób przeszkadzali Kaczyńskiemu w wypowiedziach, dekoncentrowali go, co ułatwiło Tuskowi zadanie w uzyskaniu przewagi poprzez zadawanie przeciwnikowi populistycznych pytań np. o cenę jabłek.
Wczorajsza debata "czterech" była pod tym kątem lepsza, bo nie było już zorganizowanych grup kibiców, ale posiadała mankament : kolejne odpowiedzi na postawione przez prowadzącego pytanie, przez każdego z czterech kandydatów , przy limicie czasowym ograniczonym do 1 minuty, sprawiały wrażenie kolejnych serii z broni maszynowej, a nie treściwe, z solidną argumentacją wypowiedzi.
Tak też wypadła wypowiedź J.Kaczyńskiego o "szansie stania się drugą Norwegią".
Mieliśmy już kampanijne hasła "drugiej Japonii", "drugiej Irlandii", to i doczekaliśmy "drugiej Norwegii".
A sprawa jest rzecywiście bardzo poważna. To sprawa bezpieczeństwa Polski, w tym bezpieczeństwa eneretycznego, a także bezpieczeństwa ekonomicznego Polaków.
Chodzi o to, by zabezpieczyć interes narodowy Polski i stworzyć szansę Polakom na dostatnią przyszłość ich samych oraz ich dzieci i wnuków, w oparciu o posiadane zasoby naturalne, a surowców energetycznych w szczególności.
Zasoby gazu łupkowego w Polsce, bo to na ich bazie mówił J.Kaczyński o szansie stania się Polski "drugą Norwegią, są wg wstępnych szacunków dość duże(1.5 -:-3.0 bln m3), by myśleć o wymiernych korzyściach z ich eksploatacji.
O śladach ich występowania w Polsce mieliśmy już informację kilkadziesiąt lat temu, w pamiętnych czasach tzw "pierwszej Solidarności"(1980-:-1981). Przeszła ona niezauważenie, bo podana była w okresie euforii stania się "drudim Kuwejtem". W grudniu 1980 roku nastąpił wubuch ropy i gazu oraz olbrzmi pożar na odwiercie oddalonym 4.5 km od Karlina, we wsi Krzywopłoty.
To w tamtych czasach rodził się amerykański przemysł wydobywczy gazu ze złóż niekonwencjonalnych(w tym gazu łupkowego). Już w 1980 roku wydano tam przepisy o ulgach podatkowych dla firm, które podjęły się rozwijania technologii wydobycia i eksploatacji złóż, które obowiązywały do 2002 roku.
To wtedy właśnie, podczas "karlińskiej " euforii , TVP podała informację, że wg oceny najwybitniejszego amerykańskiego specjalisty od satelitarnych poszukiwań surowców energetycznych, w Polsce można się spodziewać olbrzymich złóż tych surowców, największych w Europie. Według tego specjalisty, szczególnie zasobnym w te surowce miałby być tzw. Niż Polski.
Wiadomość przeszła wtedy bez większego echa, ale obserwując obecnie aktywność firm amerykańskich w pozyskiwaniu koncesji na poszukiwania (i eksploatację, bo wg obowiązującego prawa, jeśli spełnią wymogi ustawowe, np. włściwie udokumentują złoże, to mają pierwszeństwo w koncesji na eksploatację), możemy przypuszczać, że dysponują wiedzą o lokalizacji i zasobach najbardziej obiecujących złóż, która to wiedza była już w jakimś stopniu znana amerykanom już w 1980 roku.
Na marginesie, warto byłoby spróbować sprawdzić, czy w TVP nie zachowały się ślady tej informacji ówczesnego "Dziennika Telewizyjnego", jeśli nie w formie zapisu video (wtedy chyba nie rejestrowano wszystkich wydań), ale choćby wersji papierowej wiadomości , z której prezenter je odczytywał.
Wracając do tematu "drugiej Norwegii", to trzeba tu powiedzieć, że warunkiem na spełnienie tych marzeń, o ile szacunki zasobów złóż się potwierdzą, jest prowadzenie przez polski rząd właściwej, nakierowanej na polski interes polityki gospodarczej w tym względzie, opartej o właściwie ukształtowane prawo gologiczne i górnicze.
Jak już wspomniałem, obecnie obowiązujące prawo jest niekorzystne pod tym wzgłędem(np. ta gwarancja dla posiadaczy koncesji poszukiwawczych, na pierwszeństo uzyskania koncesji wydobywczej, bez zagwarantowania odpowiednich praw w partycypacji w zyskach dla Skarbu Państwa).
To niebezpieczeństwo ma wyraz ekonomiczny. Średnio na świecie udział właściciela złoża(w Polsce SP) w zyskach z jego warosci wynosi ok 20%, natomiast Polska oferuje swoje złoża, za ok 1% ich wartości.
Taka postawa naszych władz zadziwia światowych specjalistów z tej dziedziny. Niektórzy w Polsce mówią, że tak trzeba, żeby przyciągnąc do Polski firmy dysponujące odpowiednimi technologiami i kapitałem.
A ja postawię pytanie? Dlaczego to, nie można by postawić na polski kapitał? Zaraz usłyszę, że takowego nie posiadamy. To ja zapytam, czy w prawie 40 milionowym kraju, nie można by rozpisać pożyczki narodowej na zagospodarowanie tych złóż? Czy nie znalazłoby się bardzo wielu chętnych do wyłożenia pieniędzy , kierujących się różnymi powodami(jedni chęcią znacznego zysku, inni bezpiecznym ulokowaniem swojego kapitału, a jeszcze inni powodowani motywami patriotycznymi), by pozyskany kapitał zainwestować w zakup technologii wydobycia( choć podobno i u nas jest ona znana)np. w ten sposób w jaki planuje zrobić to Gazprom, czyli poprzez nabycie udziałów w firmie dysponującej tą technologią i psiadającej doświadczenia w eksploatacji.
Ale o takich rozważaniach, w tak skonstruowanej debacie mowy być nie mogło.
Szkoda, że Jarosław Kaczyński nie wspomniał tu o wyjątkowo szkodliwej działalności w tym względzie obecnie rządzacej PO. Otóż w 2007 roku, rząd PIS kierowany przez J.Kaczyńskiego, przygotował i skierował do Sejmu projekt noelizacji prawa geologicznego i górniczego, który po objęciu władzy przez PO został zmieniony i zepsuty(czy jest to nieświadoma działalność PO, czy też odwrotnie, to każdy musi sobie sanm na to pytanie odpowiedzieć) i od ponad dwóch lat zalega w sejmowych komisjach(zapewne czekając na sprzyjające okoliczności do przepchnięcia przez większość sejmową i swojego prezydenta).
Rzeczowo i kompetentnie pisze o tym Mariusz Orion-Jędrysek z Instytutu Nauk Geologicznych, UniwersytetuWrocławskiego:
.......
"Mimo ciągnących sie już od ponad dwóch lat prac rządowo-sejmowych nad niemal
gotowym projektem nowego Pgg, przygotowanym w roku 2007, obecny zmodyfikowany
projekt Pgg jest nieakceptowalny. Pierwotny projekt Pgg został pozbawiony
wielu ważnych zapisów, a przy tym bardzo wzbogacony w nowe zbędne lub szkodliwe
zapisy. Stał się przez to zbyt obszerny, nie przedstawia tego co powinien, traktuje
miejscami o sprawach, które w ustawie znajdować się nie powinny, a co najważniejsze
nie zabezpiecza interesu narodowego. Gdyby w takim brzmieniu miało wejść Pgg,
byłoby to katastrofą dla działalności geologiczno-górniczej w Polsce, a przez to i klęską
narodową w każdym wymiarze, bowiem Polska gospodarka, na tle gospodarek
krajów Unii Europejskiej, w największym stopniu opiera się na eksploatacji zasobów
naturalnych. Jednym z podstawowych zagrożeń może być niekontrolowana przez Państwo
zbywalność praw do wyżej wspomnianych koncesji geologicznych i obszaru górniczego
oraz legalizowanie niekontrolowalnej, w proponowanym Projekcie, eksploatacji.
Projekt nowego Pgg nie zabezpiecza, podobnie jak obowiązujące Pgg (z dnia
4.02.1994 r.) pełnej kontroli Państwa nad kluczowymi strukturami geologicznymi
(wliczając w to złoża). Co do koncepcji i zasad omówionych w tym opracowaniu, nowy
Projekt Pgg, jest identyczny lub dużo gorszy od obowiązującego Pgg. W tym
kształcie nowe Pgg jest zbędne albo szkodliwe – szczegóły przedstawiono w ekspertyzie
wykonanej dla Sejmu RP. Należy uznać, że obecnie procedowany Projekt ma
jedynie znaczenie historyczne – prace należy zacząć od nowa. Pgg nie może być wykrzywione
ambicjami osobistymi czy partyjnymi bo reguluje ono kluczową gałąź gospodarki
Rzeczypospolitej – trzeba kierować się ...samą miłością dobra publicznego..."
http://www.historia-gornictwa.pwr.wroc.pl/wp-content/uploads/14Jedrysek1.pdf




Komentarze
Pokaż komentarze (7)