Klich w swojej roli wygląda na beznamiętnego trepa, który ma za nic pozory. Prosto i bez ogródek dementuje i zaprzecza wypowiedzianym słowom załogi polskiego Jak-40, którzy byli świadkami rozmowy wieży z załogą TU154M na kilka minut przed zdarzeniem. Dementuje fakty podane przez załogę(to przecież nie jedna osoba, więc o grupowe omamy słuchowe ich podejrzewać trudno), a nie przytacza innych, które by im zaprzeczały.
Powiada tylko ogólnie: "- Dokumenty na to nie wskazują. Żadne."
Zasłania się tu czasochłonnością badań, co może wskazywać, że przeciąganie badań w czasie będzie główną strategią zobojętniania opinii publicznej i wyciszania emocji. Może być i tak, ze będą celowali z podawaniem kolejnych "ustaleń" z badań i śledztwa na okresy zaangażowania opinii publicznej w inne sprawy bardziej obchodzące ludzi, co będzie zniechęcało do nacisku na władze w kwestiach szczegółowych.
Tu nasuwa się przykład afer, hazardowej i stoczniowej, które co prawda, poprzez nadzwyczaj tragiczne wydarzenia(katastrofa, powódź) i w konsekwencji wybory prezydenckie, skutecznie odwróciły uwagę opinii publicznej i mało kto moze wykazywać zainteresowanie ich wyjaśnianiem.
Powyborczy atak Palikota na L.Kaczyńskiego i jego rodzinę był uwerturą do szerokiej medialnej ofensywy, której celem będzie utwierdzanie zwolenników PO w ich zapatrywaniach na przyczyny katastrofy.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)