Taki obraz.. snu.
Pociąg zatrzymuje się. Zwyczajnie, jak na stacji. Piaszczyste po horyzont suche pole.
Wysiadają, udają się w zgeometryzowany świat, z pewnością i znajomością miejscowych. Dokąd?
Zatrzymują się, jak na przejściach, jak na skrzyżowaniach rozmawiają, spieszą się, w wiadomym tylko sobie celu.
Nie widzę ulic, domów, chodników, placów, szkół, samochodów, tramwajów.
Oni widzą coś, czego ja nie dostrzegam, posiadają wiedzę, mnie niedostępną.
Wysiadam więc, i wędruję. Próbuję mówić, ale nie potrafię.
Wiem, że za chwilę pociąg odjedzie. Wsiadam z powrotem, ale nie mogę pogodzić się z tym, że oni zostaną, w tej dla mnie.. nicości. Wołam więc, o tym odjeździe, ale.. to nic nie daje.
Jestem niemy, i to właśnie, to moje kalectwo, tak bardzo mi dokucza.



Komentarze
Pokaż komentarze