Ach! Wybory.. Wybory na Węgrzech.. (Tak, tak.., właśnie tak: na Węgrzech)
Ogromne zdziwienie.. Że aż taka przegrana.
No cóż, analitycy twierdzą i pewnie słusznie, że to efekt tylu lat monotonii rządzenia, końcówki z poparciem dla Izraela i poparcia ze strony USA.. które były jak pocałunek śmierci.. I jest racja w tej tezie o stałym Unijnym „zagładzaniu” Węgier.. (podobnym do naszego)
Ale..
Ale, we mnie tkwią obrazy z majówki 2023r . Nie te ze wspaniałymi kąpieliskami, Górami Bukowymi, przełomem Dunaju, orkiestrami dętymi wojskowymi, muzeami, wystawami, wieczorami nad Dunajem, restauracyjkami, zamkami Królów Węgierskich, uliczkami i ulicami z niezniszczonymi wojną secesyjnymi kamienicami..
O!, właśnie..
Niezniszczone kamienice secesyjne - Budapeszt - jakby trochę pozostawione, trochę opuszczone. Piękne miasto, ale jakby nie do końca.., nie tylko niewymuskane, ale.. właśnie, to trzeba wyraźnie powiedzieć.., z jakimś brakiem, niedostatkiem, po prosu - brakiem pieniędzy.
Przy całym zachwycie…
Ale i wcześniej.. Wjeżdżamy ze Słowacji na autostradę. Tak, tę piękną, która goni na południe, Via Carpatia - już przygotowana - czeka. I nagle, taka myśl, czy ja aby dobrze jadę, czy to jest otwarte?. A może to jeszcze w budowie?, bo nikogo poza mną nie ma, i z przeciwka nic też nie jedzie… Po dwudziestu minutach nagle w odwrotnym kierunku coś przemknęło. Sunęliśmy sami pustą autostradą do zjazdu „na Miszkolc”.
Parę dni później, od Egeru do Budapesztu było podobnie… Nawet zjechaliśmy z autostrady, by jechać trochę normalnymi drogami.. I tu właśnie, to wrażenie opuszczenia. Pola jak popegeerowskie.., drogi fatalne, bez pobocza, bez oznakowania, niedoinwestowane. Małe miasteczka ok.., jeszcze jakoś to wygląda, bo koło siebie łatwiej zrobić, zadbać.
Zresztą, jeszcze później, w drodze powrotnej z Tokaju, po pożegnaniu wzgórz i rzeki Bodrog czujemy się jak byśmy błądzili po bezdrożach, terenach opuszczonych. Jak by nie było gospodarza. Nie, że puszta.. Ale jakieś pola, ale jak z przypadku.., okropne. Po zadbanych uprawach czarnego bzu, winorośli takie bezhołowie.., jak by ktoś nie wierzył, że z tego coś będzie, że to się opłaca.. Żegnał nas „pryl..”
Tak, za takie zaniedbanie się płaci.. Brak polepszenia odczuwa się jak zapaść.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)