47 obserwujących
103 notki
364k odsłony
  5096   3

List otwarty do Rodzin Smoleńskich

Ostatnie miesiące przyniosły wiele nowych zdarzeń związanych z próbami wyjaśnienia przyczyny katastrofy w Smoleńsku. Nie ma wątpliwości, iż to przede wszystkim Wy powinniście być informowani o wynikach badań w sposób rzetelny i bez zbędnej zwłoki. Niestety, tak się nie dzieje. Dlatego musimy publicznie odnieść się do problemu, sposobu pracy i wyników badawczych Podkomisji, kierowanej przez Antoniego Macierewicza.

Niestety, zarówno raport końcowy, jak i film - załącznik do niego, w wielu kluczowych miejscach zawierają przekaz daleko wykraczający poza dostępny materiał dowodowy, i cechują się zbyt dowolną interpretacją tegoż materiału, aby mogły być traktowane jako rzetelne dokumenty wagi państwowej.

Jesteśmy przekonani, że żadne przeciwności nie zwalniają nas z obowiązku poinformowania Państwa o zagrożeniach dla rzetelnego wyjaśnienia przyczyn tragedii, która dotknęła Waszych bliskich i Państwa osobiście. Czynimy to w stanie wyższej konieczności. Opisane przez nas poniżej kwestie są udokumentowane i mamy przekonanie, że z powodu licznych nieprawidłowości, działania kierowanej przez A. Macierewicza Podkomisji staną się w przyszłości przedmiotem kontroli niezależnego organu.

Zanim w maju zostaliśmy przez ministra Obrony Narodowej usunięci ze składu Podkomisji na wniosek A. Macierewicza, jeszcze w 2020 roku próbowaliśmy zwrócić uwagę jej przewodniczącemu na błędy merytoryczne w materiałach raportowych. Nie zostało to jednak w żaden sposób uwzględnione. Wpisuje się to w jego praktykę, polegającą na ignorowaniu merytorycznych kontrargumentów i usuwania niewygodnych osób ze składu kierowanej przez niego instytucji.

Takie postępowanie nie może mieć pozytywnego wpływu na merytoryczną wartość przekazu Podkomisji, w tym jej ostatecznego raportu.

Jeszcze od czasu, gdy współpracowaliśmy jako eksperci z Zespołem Parlamentarnym, konsekwentnie stoimy na stanowisku, że absolutnie nie można wykluczyć, iż w Smoleńsku miał miejsce akt terroru. Jednak, aby przy obecnym dostępie strony polskiej do materiału dowodowego uprawdopodobnić hipotezę o zamachu na polską delegację, trzeba znacznie więcej, niż zaprezentowała Podkomisja wśród tzw. materiałów i załączników do raportu końcowego.

 Instytucja ta w zasadzie ograniczyła swoje wnioski do poczynionej na wyrost próby potwierdzenia narracji, prezentowanej jeszcze przed jej powstaniem przez A. Macierewicza, jak również przez inne, pojedyncze osoby, które ostatecznie weszły w jej skład. Zgodnie z tym przekazem, Tu-154M w Smoleńsku, znajdujący się na wysokości, na której nie miał możliwości, aby uderzyć w brzozę, został zniszczony wskutek kilku eksplozji materiałów wybuchowych: pierwszej w lewym skrzydle, a ostatniej - w kadłubie. Należy zaznaczyć, że były członek Podkomisji, Glenn Jorgensen jest tym, który jako pierwszy zaprezentował na Konferencjach Smoleńskich zręby jednej, wspólnej hipotezy, obejmującej: utratę końcówki skrzydła wskutek eksplozji liniowego ładunku wybuchowego zanim samolot minął brzozę na działce Nikołaja Bodina, oraz możliwość zastosowania sztucznej mgły i przelot maszyny na tyle wysoko, że nie miała ona kontaktu z drzewami. Po wprowadzeniu niewielkich poprawek funkcjonuje ona po dziś dzień jako podstawowy przekaz Podkomisji A. Macierewicza na temat przyczyny katastrofy.

 A. Macierewicz i G. Jorgensen wskutek osobistych ambicji są ze sobą skonfliktowani, jednak konflikt ten nie dotyczy meritum, gdyż prezentują oni niemal identyczną narrację, którą powyżej skrótowo opisaliśmy. Nie popełnimy przy tym błędu, nazywając ją zmodyfikowaną hipotezą Jorgensena.

Podstawowym problemem jest to, że hipoteza ta budzi zbyt wiele wątpliwości i jest zbyt słabo poparta dowodami, aby mogła stanowić oficjalne stanowisko Państwa Polskiego w postępowaniu poszlakowym, w którym komisja wypadkowa pozbawiona jest dostępu do wraku samolotu. W takim przypadku badanie powinno kończyć się raportem, w którym wskazuje się przyczynę katastrofy wyłącznie w kategoriach prawdopodobieństwa, ale także dogłębnie sprawdza się wszystkie możliwe wątki alternatywne.

Tymczasem przez kilka lat odgórnie i celowo ograniczano ilość i charakter weryfikowanych hipotez badawczych. To najpoważniejszy zarzut do A. Macierewicza, gdyż to on, zgodnie z obowiązującym prawem, od początku 2018 roku jednoosobowo decyduje o kierunkach prowadzonych analiz. Ignoruje przy tym m.in. tematykę sprawności technicznej rządowego Tu-154M w dniu katastrofy.

Nie mamy wątpliwości, że badania Podkomisji powinny zostać w tym zakresie wykonane od początku. Jej przewodniczący wykazał się tu co najmniej brakiem profesjonalizmu, skutkującym także narzucaniem własnej narracji w raporcie końcowym. Jakość tego dokumentu, pomimo udzielanych przez niego publicznie informacji, iż jest gotowy, okazuje się być w wielu aspektach niedostateczna. Mamy bowiem do czynienia bardziej z zestawieniem tekstów, które można traktować jako nie powiązane ze sobą w jeden ciąg logiczny eseje, niekompletnym i przez cały czas uzupełnianym, niż z profesjonalnym raportem wypadkowym.

Lubię to! Skomentuj166 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka