47 obserwujących
103 notki
364k odsłony
  2162   2

Pomówmy o rozrzuceniu szczątków ofiar - jedno zdanie i dwa kłamstwa

21 czerwca 2021 roku na łamach czasopisma "Sieci" opublikowano wywiad Marka Pyzy z Markiem Sołoninem, inżynierem lotnictwa i byłym konstruktorem samolotów, który w swoich publicznych wypowiedziach zarzucił raportom MAK i komisji Millera kłamstwa i oderwanie od podstawowych praw fizyki.


Kiedy w trakcie lektury wywiadu dotarłem do szóstego pytania i przeczytałem - "Pomówmy o rozrzuceniu szczątków ofiar – niektóre znajdowano jeszcze przed miejscem zderzenia tupolewa z ziemią; ciało jednej z ofiar wciśnięte w ścianę toalety w tylnej części samolotu,… [sīc erat scriptum!], doznałem wstrząsu - choć w tym miejscu mój stan należałoby określić dosadniej. W jednym pytaniu dwa oczywiste kłamstwa u Marka Pyzy! I to w tekście o Smoleńsku! To już za grubo jak na moje nerwy. Może był bym bardziej wyrozumiały gdyby nie fakt, iż autor tego fatalnego zdania był jednym z pierwszych dziennikarzy, który miał możliwość zaznajomić się z wiadomościami zawartymi w tzw. Raporcie archeologów, jak również był wielokrotnie informowany o kłamstwach jakie w sprawie Katastrofy Smoleńskiej, w mediach, pozwala sobie rozsiewać Antoni Macierewicz. I choćby tylko z tego tytułu powinien zachować znaczącą ostrożność w posługiwaniu się kalkami z jego medialnych wystąpień. W tym wypadku świadomych łgarstw wypuszczonych do odbiorców przez byłego szefa MON, które padły w trzeciej minucie i szóstej sekundzie 122 odcinka programu TV Republika „10/04/2010 fakty”


Ciało jednej z osób, która siedziała w ostatnim rzędzie samolotu, na granicy z ogonem samolotu, w końcowej części tylnego kadłuba zostało wbite wraz z łazienką do grodzi, która zamyka ogon samolotu




W piątkowy wieczór 15 maja 2020 roku, kiedy po pierwszy wysłuchałem Przewodniczącego Podkomisji przedstawiającego narrację dotyczącą obrażeń tej ofiary nie byłem w stanie powstrzymać swojego oburzenia. Następnego dnia około 11 przed południem skontaktowałem się e-mailem z kilkoma rodzinami informując ich że:


Żadna ofiara nie była WPRASOWANA/WCIŚNIĘTA w gródź ciśnieniową. Wskazana przez A. M. ofiara leżała na ziemi przysypana szczątkami maszyny przed grodzią.


a 18 maja dosłałem im materiał zdjęciowy którego znikomą część prezentuję poniżej.


image


image


Również protokół z dnia 10 kwietnia 2010 roku, w którym odnaleziono ciało nr 6 ze strefy siódmej nadmienia iż:


 ciało znajduje się w pozycji leżącej na wznak nogami w kierunku wschodnim, ręce wygięte w stawach łokciowych i odrzucone za głowę


W tym miejscu wspomnieć należy, iż materiał ten został pozyskany jeszcze przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w ramach pomocy prawnej bezpośrednio od strony rosyjskiej i bez najmniejszych wątpliwości mogę stwierdzić, że tożsamym materiałem dysponuje Podkomisja Smoleńska.

18 maja 2020 roku, ok godziny 18:50 napisałem również do Marka Pyzy jednoznaczny krótki tekst w tej sprawie:


 Jakie ciało wbite wraz z łazienką do grodzi. Obojętność rodzin smoleńskich na takie manipulacje zabiła mnie.

 

Załączając do tego plik wyjaśniający.


   Równie nie zrozumiała jest kłamliwa kalka jaką posłużył się autor wywiadu w pierwszym fragmencie zdania dotyczącego ”części ciał leżących jeszcze PRZED charakterystycznymi bruzdami, które wskazują na pierwsze miejsce uderzenia samolotu w ziemię”, a która swój rodowód ma w artykule „Gazeta Polska” ujawnia: Ciała w Smoleńsku rozerwane w powietrzu z 14 lutego 2014 roku. Wdawać by się mogło że skoro Raport archeologów decyzją Wojskowej Prokuratury Okręgowej od 15 lutego 2014 roku jest dostępny w przestrzeni publicznej, a sam Marek Pyza bodaj jako pierwszy dziennikarz w Polsce jeszcze w styczniu 2014 roku napisał o nim artykuł do tygodnika "wSieci" pod znamiennym tytułem Ukryty dowód na wybuch w Smoleńsku, w którym szeroko omówił zawartość raportu archeologów, a ściślej rzecz ujmując dokumentu o nazwie "Prospekcja pod Smoleńskiem z użyciem metod stosowanych w archeologii. Raport końcowy" a chwilę później kolejny artykuł dla portalu „wPolityce”( 20 tys. kawałków tupolewa, czyli smoleński raport archeologów jako wiedza niepożądana) to przez swoją wiedzę na temat zawartości dokumentu jest uodporniony na manipulacje jego zawartością i nie powinien popełnić tak kardynalnego błędu w wywiadzie.


Skąd zatem u autora wywiadu mogły przejść takie manipulacje tego nie mogę zrozumieć, jak również nie mogę zrozumieć jego ciszy w tej sprawie mimo wczorajszej dwutorowo wysłanej informacji w sprawie popełnionego „błędu” z wyrażeniem oczekiwania na sprostowanie tego co się stało.



https://www.ziemialimanowska.pl/pl/860/11855/-gazeta-polska-ujawnia-ciala-w-smolensku-rozerwane-w-powietrzu.html

https://youtu.be/cshC-oLKDcQ

Lubię to! Skomentuj64 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka