165 obserwujących
4826 notek
4918k odsłon
  1587   3

Ciągłość

Czy krzyk, że Jaruzelski był tchórzem i zdrajcą, wiele lat po jego śmierci i 40 lat po wprowadzeniu stanu wojennego, ma być aktem odwagi? Chyba odwagi na miarę pana Dudy. Odważni krzyczeli 40 lat temu [Tomasz Lis].

Wczoraj była okrągła rocznica wprowadzenia stanu wojennego w Polsce. Było mnóstwo przemówień. Przemawiali również ci, którzy w czambuł potępili twórców pierwszej Solidarności. Teraz oczywiście przemawiali z pozycji antykomunistycznych. Nawet jak niegdyś uczestniczyli w tłumieniu kontry z pałą w garści. Nawet jak teraz wprowadzają tylnymi drzwiami tamten ustrój.

Od samego początku ówczesna Solidarność była solą w oku autorytarnej władzy. Po rozpoczęciu wojny jaruzelskiej oficjalne media w Szczecinie pokazywały, jako broń przygotowaną dla powstańców, jakieś rakietnice, odkryte w porcie. Były tam wykorzystywane do alarmowania przemieszczających się nieprawidłowo statków. Wtedy jednak awansowały nawet do poziomu gwałconej krowy z białoruskiej granicy. Gdzie indziej były podobne próby dyskredytowania Związku.

Od samego początku prowokowano też Polaków do zbrojnego wystąpienia. Rozpuszczano na przykład plotki o torturach, jakim rzekomo poddawano internowanych działaczy Związku.

Wtedy też rozwiązano Solidarność, NZS, SDP, ZLP, ZASP. PAX otrzymał słuszne kierownictwo. Wyroki sądów były doraźne. Nie wolno było się przemieszczać, cenzurowano rozmowy telefoniczne i korespondencję. Na ulicach stanęły czołgi i …koksowniki, dla ogrzania zziębniętych funkcjonariuszy.

Ci działacze, którzy 13 grudnia zdołali się wyrwać łapsom, utworzyli Tymczasową Komisję Koordynacyjną, która organizowała strajki i demonstracje, dbając jednak aby nie przekraczały granic, usprawiedliwiających ewentualne użycie siły.

Po raz pierwszy w historii mieliśmy powstanie bez użycia przemocy. I jedno z nielicznych zwycięskich. Może w tym leży oddziaływanie Powstania Warszawskiego, ostatniego przejawu staropolskiej tradycji walk o wolność? Jeżeli tak, to straszliwe ofiary, jakie spowodowało, nie poszły zupełnie na marne.

Teraz się też okazuje, że Zbigniew Bujak, Władysław Frasyniuk, Władysław Hardek, Bogdan Lis, organizatorzy pierwszego oporu, zniknęli z ust głosicieli nowej świeckiej tradycji. Nie mówiąc już o Bogdanie Borusewiczu i Lechu Wałęsie. Wedle bowiem współczesnych standardów lepiej by było walczyć inaczej. Jak zauważył Tomasz Lis PiS zrobił z tej daty pałkę do okładania tych, których nie lubi.

W tym kontekście Marek Belka ma niewątpliwie rację pisząc, że był to dzień, który nie wszystkim dane było spokojnie przespać

Lubię to! Skomentuj100 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka