167 obserwujących
5042 notki
5048k odsłon
  488   3

Cele

Papa wyrasta z pupy, pisał Gombrowicz. Papa to oblicze, pupa… właśnie.

Do polityki nie idzie się dla pieniędzy. Tak niegdyś Prezes skwitował nagrody, które zdaniem pani Szydło po prostu należały się nagrodzonym ministrom. Zmieniono wówczas szefa rządu a nienależne zdaniem Kaczyńskiego premie miały być przez beneficjantów własnej również łaski zwrócone… Caritasowi.

Ostatnio Wirtualna Polska znalazła 122 ludzi dobrej zmiany którzy łącznie zarobili 267 milionów złotych. Połowa z nich została milionerami. Dwóch jest nawet pięciokrotnymi.

Rzecz opisał jeszcze Alain Besancon w połowie XX wieku. Wynika ona bowiem z właściwości systemu nakazowo rozdzielczego. O profitach decyduje tu przychylność przełożonego. Jemu się bowiem składa oczekiwane przezeń sprawozdania i jedynie on będzie wiedział, jak je nagrodzić.

To dobrze widać w relacjach ze zwalczania odrzańskiej katastrofy. PiS-owscy nominaci prezentują swoją aktywność, opowiadając o swoim ciągłym kontakcie z górą. Samorządowcy zgoła odwrotnie, preferują raczej bezpośrednie spotkania z ludźmi, pracującymi na rzece.

Centralne zarządzanie sprowadza w teren nakazy przez kolejne ogniwa pośrednie. Każda zaś niższa jednostka jest zainteresowana w tym, aby przed wyższą ukrywać swój potencjał i porażki. Może wtedy łatwo przekraczać wyznaczone jej zadania i oczekiwać od góry nagród.

Kiedy atoli dół przesadzi i wykona zbyt dużo więcej, niż oczekiwała góra, nie tylko nie otrzyma nagrody. Spowoduje też powiększenie zakresu kolejnych zadań, które góra jej wyznaczy. Kiedy natomiast wykazuje umiarkowaną gorliwość, ma profity osobiste. Niewielkie, ale trwałe. W zamian góra otrzymuje wyłącznie dobre wiadomości. Nie entuzjastyczne, ale krzepiące.

To skąd milionerzy? Góra miewa sytuacje przymusowe. Są powodowane szczególnymi okolicznościami. Najczęściej wynikają z powodów rodzinnych lub towarzyskich. Stanowią jednak wstydliwy margines ogólnej zasady.

A teren? Musi jakoś sobie dawać radę. Wypracowane rezerwy trzeba bowiem ukryć, najlepiej zmarnotrawić. Ich brak odsłania dopiero katastrofa. Kiedy nie daje się jej przemilczeć, lecą mniej lubiane przez górę głowy. I znowu wszystko jest w porządku. Każdy dostaje to, co mu się należy.

Tak właśnie funkcjonuje sprawiedliwość, praworządność i suwerenność, kiedy jest jedynie słuszna. Nic nowego pod słońcem.


Lubię to! Skomentuj29 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka