166 obserwujących
5102 notki
5085k odsłon
  1910   0

Literatura

Witold Waszczykowski, od wczoraj nasz minister spraw zagranicznych proponuje, aby z syryjskich uciekinierów sformować legiony i rzucić je przeciwko ISIS. Za jednym zamachem by rozwiązał problem uchodźców i sunnickiego tym razem fundamentalizmu. Tyle tylko, że owi legioniści in spe uciekli przed wojną, omijając wszystkie okazje do zwalczania islamistów, zarówno te, oferowane przez prezydenta Syrii, jak i jemu przeciwne. Wezwanie zaś naszego ministra do tego, aby uciekinierzy zbrojnie wystąpili przeciwko ISIS stoi w jaskrawej sprzeczności z formułowanymi w jego środowisku podejrzeniami, że wysłano ich do Unii jako antychrześcijańską piątą kolumnę. Ba, w propagandzie prawicy są utożsamiani z terrorystami. Czyżby się zarysował jakiś podział w szeregach naszych obrońców przed falą imigrantów? 

Symptomatyczne są zapowiedzi naszych ministrów, obejmujących dopiero władzę. Pierwsze doniesienia o paryskich zamachach zaowocowały wręcz wypowiedzeniem solidarnościowych wobec Unii, bardzo skąpych gestów poprzedniego rządu. Potem jednak nastąpił czas refleksji, który zaowocował zapewnieniami o spełnieniu obietnic premier Kopacz, aliści pod warunkiem, że się nie pojawi nawet cień wątpliwości, że przysyłani do nas uchodźcy chcą pozostać w Polsce i przedstawiają całkowicie wiarygodne informacje o sobie. Czym zaś skutkuje cień podejrzenia w pisowskim wydaniu przekonali się w swoim czasie chociażby lekarze, nie mówiąc już o wielu dygnitarzach niegdysiejszych rządów PiS. 

Nowym władzom Polski chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo kraju. W trosce o nie nie zamierzają dochować obowiązku solidarności z państwami Unii, zalewanymi falami uchodźców. Czego się zatem spodziewają, kiedy na przykład eskalacja wojny na Ukrainie spowoduje napływ uciekinierów przez naszą wschodnią granicę? Gorzej, jakiej się pomocy od Unii spodziewają w wypadku zagrożenia nas przez Rosję? Więcej, jakie mają moralne prawo do krytykowania egoistycznej postawy Zachodu, który nas porzucił w 1939 roku na pastwę Niemców, kiedy w sprawie wymagającej znacznie mniej poświęceń pozostawiamy Europę sobie?

No i uderza nierealność pomysłu, głoszonego przez naszych najnowszych włodarzy. Wyszkolenie legionów kosztuje, wyposażenie ich w broń także, przerzut do Syrii też. Kto za to zapłaci i z czego, skoro u nas wejdą w życie stypendia demograficzne i milion dwieście tysięcy etatów, fundowanych dla młodych ludzi szukających pracy. Nade wszystko zaś wojna w Syrii się stała sprawą nie tylko Syryjczyków, ale też Europy, która została fizycznie zaatakowana. To nie za pijących kawę i ładujących komórki Syryjczyków, ale za siebie nam może przyjść walczyć.

Realizm jest podstawową zaletą polityka. Marzycielstwo i bujanie w obłokach przynależy raczej poetom. Tyle, że od nich się oczekuje poezji, a nie wewnętrznie sprzecznej prozy o mniemanych zamachowcach, przy pomocy propagandowych sztuczek cudownie przeobrażanych w rzeczywistych antyzamachowców.

Lubię to! Skomentuj98 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale