Myśli z pierwszego tłoczenia
Muzeum Tortur Intelektualnych -- Ekspozytura na S24
58 obserwujących
1041 notek
864k odsłony
  425   1

Historia pewnych korzyści majątkowych

To było na początku tego wieku

Pracowałem wówczas w korporacji z centralą w Warszawie. Któregoś dnia wracałem pociągiem do Wrocławia. Nie było jeszcze Pendolino, podróż - przez Poznań trwała ponad 5 godzin. Tak się złożyło, że w przedziale była - oprócz mnie - tylko jedna osoba - kobieta niewątpliwie młodsza ode mnie (ja już po 40-tce). Zaczęliśmy rozmawiać. Okazało się, że jest nie tylko lekarzem ale i profesorem nauk medycznych. Zażartowałem: "nie jest Pani za młoda na bycie profesorem?".

Sądzę, że zdobyłem tym jej przychylność chociaż rzeczywiście trudno mi było uwierzyć, że tak młoda osoba jest profesorem. I to w tak trudnej dziedzinie jak medycyna.

Rozmawialiśmy i o medycynie - to znaczy ona mówiła i o informatyce - ja robiłem wykład. Ale też i o życiu.

A tak się wówczas działo, że moja Mama miała zaplanowaną dość poważną operację w szpitalu na terenie Akademii Medycznej. Paradoks, w tym samym, w którym ja byłem operowany jeszcze w szkole średniej.

Opowiedziałem o tym pani profesor przy okazji pytając o samą chorobę, leczenie i rokowania. Sporo mi powiedziała ale ....

Kiedy dojeżdżaliśmy do Wrocławia dała mi swoją wizytówkę i powiedziała:

- Kiedy pana mama znajdzie się już w szpitalu proszę do mnie zadzwonić.

Odpowiedziałem, że bardzo dziękuję za życzliwość ale nie chcę wykorzystywać okoliczności.

Wówczas powiedziała do mnie tak:

- Jak pan uważa. Ale radziłabym, żeby pan jednak do mnie zadzwonił.

Nie zadzwoniłem ...

Moja Mama miała tę operację chociaż długo czekała na nią już będąc w szpitalu. To oczekiwanie się przedłużało (lekarz prowadzący mówił o koniecznych badaniach) i któregoś dnia moja Mama ... kazała mi przynieść do szpitala pieniądze. Czuła, że coś jest nie tak i ja "tego nie załatwię". Przyniosłem tyle ile kazała.

Operacja się odbyła, wszystko poszło dobrze.

Kilka dni później rozmawiałem z lekarzem prowadzącym i usłyszałem mniej więcej, że:

- Wie pan, był problem z ordynatorem, jakoś mu się nie spieszyło z tym zabiegiem. Gdyby nie ja to nie wiadomo, czy by do operacji doszło tak szybko. Czy pan mnie rozumie?.....

Dostał extra.

I wtedy zrozumiałem, co mi chciała - w pociągu - przekazać pani profesor ...



Czy pan profesor Grodzki brał łapówki?

- Nie wiem

Czy pan profesor Grodzki przyjmował korzyści majątkowe?


Lubię to! Skomentuj13 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo