9 obserwujących
28 notek
50k odsłon
1515 odsłon

Koreański sen

Wykop Skomentuj10

KOREAŃSKI SEN

„PARASITE”, REŻ. JOON-HO BONG

Czy awans klasowy jest możliwy? Czy biedni mogą kiedykolwiek dorównać bogatym? Jak może wyglądać próba dojścia z nizin na szczyt? 

Zapuszczona suterena nie jest dobrym miejscem do życia. Rodzina, którą poznajemy na początku filmu, jakoś się w niej umościła, ale i tak musi szukać darmowej sieci w toalecie, by otrzymać zlecenie na składanie pudełek do pizzy. Tak nie trzeba żyć – myśli dwudziestokilkuletni Ki-woo Kim. Kiedy zrządzeniem losu zaczyna udzielać korepetycji dziewczynie z olśniewającej posiadłości rodziny Parków, wpada na plan, który ma wyciągnąć jego bliskich z biedy. 

Duża część filmu to spotkanie ubogich z zamożnymi. Jedni od drugich różnią się nie tylko materialnymi warunkami życia, lecz także kapitałem społecznym i kulturowym. Widać to zwłaszcza w scenie przyjęcia w ogrodzie, kiedy Ki-woo zastanawia się: Czy ja tu pasuję? Czy odnajdę się wśród znajomych pani i pana domu, w gronie ludzi zachowujących się tak pewnie, tak naturalnie? 

Ponadto relacje między klasami wyznacza wstręt. Ki-taek Kim, ojciec uboższej rodziny, pachnie panu Parkowi jak „biedny człowiek”. Bogacze z reguły są w tym filmie uprzejmi, lecz w takich chwilach społeczny dystans ujawnia się z pełną jaskrawością. Nie ma też wątpliwości co do tego, komu pieniądze dają władzę, a kto z racji ich braku musi wypełniać polecenia. 

Jakie będzie rozwiązanie? Czy biedniejsi dadzą się złamać? Czy sięgną po jawną agresję, broń przeciw cichej przemocy pieniądza? A może złapią Pana Boga za nogi i na dobre wyjdą z sutereny? Tego nie zdradzę ze względu na spoilerosensytywnych, ale też z uwagi na to, że jest w „Parasite” parę ważnych zwrotów akcji. Ważnych, więc takich, które coś wnoszą, które każą nam zakwestionować własne oczekiwania, nie zaś jedynie uatrakcyjniają przedstawienie. 

Film używa dość prostych środków. Na przykład pozycję klasową postaci określa wyraźna oś „góra–dół” (biedni mieszkają niżej, bogaci wyżej), a odpowiedzi na pytania, które zadałem na początku, można szukać w wizualnej klamrze spinającej pierwszą i ostatnią scenę. Prostota ta jednak jest bardzo użyteczna. Dzięki niej całość staje się czytelną metaforą, użytecznym narzędziem do mówienia o dochodowych i majątkowych nierównościach (kolejnym w repertuarze Joona-Ho Bonga). A takich środków nigdy za dużo. 

Kto w tej wizji kapitalizmu jest żywicielem, a kto pasożytem? Sprawdźcie w kinie!

Wykop Skomentuj10
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura