0 obserwujących
2 notki
15k odsłon
976 odsłon

Dlaczego PiS chce wyrugować Konfederację?

Wykop Skomentuj7

Słabość wobec Zachodu

    Mimo że PiS jawi się szarej masie jako partia ideowa, to jednak zaplecze ideowe tej partii zostało przesunięte do rezerw, na front zaś zostali wysunięci zręczni politycy wspomagani przez armię analityków i marketingowców. Skoro PiS stało się ugrupowaniem koniunkturalnym, warto się zastanowić, czy takiej partii opłaca się walczyć z przybierającymi na siłach zachodnimi trendami takimi jak globalizacja(zmniejszenie znaczenia państw narodowych), socjalizm i rewolucja kulturowa. Otóż, moim zdaniem, to się zwyczajnie nie opłaca przynajmniej z dwóch powodów. Pierwszy powód to dysproporcja sił. Wprawdzie PiS dysponuje potężną machiną medialno-propagandową, jednak jest ona ukierunkowana głównie na rodzimą politykę. Rewolucja kulturowa, jak sugeruje nazwa, odbywa się w sferze kultury masowej (Hollywood, Netflix, celebryci itd.), gdzie PiS nie ma zbyt wiele do zaoferowania. Drugi powód jest taki, że PiS już wcześniej próbował się przeciwstawiać UE, czy Izraelowi i zazwyczaj nie kończyło to się najlepiej - albo PiS się truchcikiem wycofywał, albo wybuchały w Polsce "spontaniczne" demonstracje. 

Prosto, czyli w lewo

    Skoro walka się nie opłaca, jedyne co pozostaje PiSowi to poddanie się zachodnim trendom, przesuwając się nieco w lewo w kwestiach obyczajowych i światopoglądowych. Taka zmiana nie może zostać przeprowadzona ani raptownie ani jawne. Idealnie byłoby, gdyby elektorat PiSu nawet nie zauważył, że cokolwiek się zmienia. Najlepszym na to sposobem jest przesunięcie osi podziału politycznego w lewo, na wzór niektórych zachodnich państw. Dzięki takiemu zabiegowi, obywatele w dalszym ciągu staliby po tych samych stronach barykady, więc ulegliby złudzeniu, że walka toczy się o to samo. Dla przykładu Donald Trump jest w USA uważany za konserwatystę i nawet pozowanie do zdjęć z flagą LGBTQ nie stanowi rysy na jego wizerunku. Co więcej, Trump nie musi się zarzekać, że jest zwolennikiem całkowitego zakazu aborcji - aby utrzymać poparcie wśród Republikanów wystarczy, że powie "jestem przeciwko ekstremalnie późnej aborcji". Jest to akceptowane ponieważ oś podziału politycznego jest tak przesunięta w lewo, że Partia Demokratyczna postuluje o legalizację aborcji aż do samego momentu porodu czy nawet eksterminację dzieci, które przeżyły aborcję.

    Warunkiem koniecznym do przesunięcia osi podziału politycznego w lewo jest przejęcie przez partię centrową(PiS) części postulatów lewicowych, co wymusza na konkurentach po lewej stronie pójście jeszcze bardziej w lewo, w kierunku marksizmu kulturowego. Ale to za mało, dlatego warunkiem wystarczającym jest wyeliminowanie przeciwników politycznych po swojej prawej stronie(czyli Konfederacji). Istnienie partii, która przypomina o tradycyjnych, prawicowych wartościach, efektywnie uniemożliwia PiSowi pójście w lewo bez utraty części elektoratu.

Eliminacja ekstremy

    Zapowiedź tego co nas czeka mieliśmy już jakiś czas temu, kiedy to Joachim Brudziński oznajmił, że będzie zwalczał "ekstremistów" i "faszystów". Taka wypowiedź jest przyznaniem, że w tym kraju są jacyś mityczni faszyści, czyli jest to legitymizowanie zachodniej, lewicowej retoryki głoszącą, iż nacjonalizm i faszyzm to pojęcia tożsame. Co prawda, ostatecznie Joachim Brudziński zmienił ton i nieco zdystansował się od tych słów, to jednak trudno nie zauważyć, że jest to manewr typowy dla polityków PiSu - badanie gruntu pod nogami i w razie czego zrobienie kroku do tyłu. Dobitnym już potwierdzeniem taktyki PiSu jest sposób funkcjonowania mediów powiązanych z dobrą zmianą, zwłaszcza w okresie przedwyborczym. Mowa tu o szkalowaniu przeplatanym z próbami zamilczania jedynej partii reprezentującej tradycyjną prawicę, Konfederacji. I tutaj znowu narracja mediów dobrej zmiany jest zadziwiająco zbieżna z narracją mediów lewicowych (odkładając na bok takie detale jak zamiłowanie lewicy do używania frazesów typu "mowa nienawiści"). Konfederacja jest przedstawiana przez oba środowiska medialne jako partia oszołomów, partia głosząca kontrowersyjne czy wręcz niebezpieczne poglądy. Chociaż główną motywacją obozu dobrej zmiany jest koniunkturalizm wyborczy, zaś motywacje lewicy są ideologiczne, to jednak wkalkulowany skutek jest ten sam: przesunięcie całej sceny politycznej w lewo, poprzez uznanie tradycyjnej prawicy za ideologię aż tak ekstremalną, że nie wartą bycia przedmiotem dyskursu publicznego.

Triumf socjalizmu?

    W najbliższych latach będziemy obserwować nasilenie się podobnych zabiegów jak opisane wyżej. Co jednak się stanie, gdy znaczna część elektoratu PiS zorientuje się, że coś jest nie tak i wyrazi sprzeciw? Myślę, że w takich sytuacjach uaktywni się ideowa część partii i uśpi czujność swojego elektoratu poprzez różne pozorowane akcje oraz deklaracje typu: "Walczymy!", "Nie pozwolimy!". Na koniec, kiedy PiS już polegnie, naczelnik państwa oznajmi: “Widzicie drodzy rodacy, walczyliśmy, ale UE nam nie pozwoliła”. Proszę zwrócić uwagę, że PiS ma już ten manewr przećwiczony na reformie sądownictwa. Sprawdził się on na tyle dobrze, że sami zwolennicy dobrej zmiany w dyskusjach internetowych posługują się argumentem: "PiS chciał reformy sądów, ale Unia nam nie pozwoliła". Ostatni etap przeistaczania się PiSu w pełnoprawną partię socjalistyczną nastąpi wówczas, gdy politycy PiSu będą mówić: "Może i jesteśmy postępowi, ale przynajmniej jesteśmy patriotami, nie to co Ci zdrajcy z Platformy!". Wszystko to przy założeniu, że nie stanie się nic nieprzewidzianego i PiS pozostanie u władzy. Chociaż dojście do władzy KO bądź lewicy bynajmniej nie spowolni wdrażania socjalizmu. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że socjalizm upadnie na Zachodzie, zanim zdąży całkiem opanować Polskę.

Wykop Skomentuj7
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka