Było spore ciśnienie na dopalacze, jeszcze większe na zamknięcie stadionów. Teraz jest ciśnienie na zamknięcie ulic. Problem jest na tyle poważny, że Donald Dyzma wziął się do pracy. Rozpoczynają się spotkania z ministrami sprawiedliwości, spraw wewnętrznych, z władzami stolicy.
I tak będzie przez tydzień lub dłużej.
Potrzebne są pilne nowelizacje przepisów, by przypadkiem na Marszu Tolerancji jakaś Drag Quuen (męska koleżanka Biedronia) nie założyła jakiejś fikuśnej maski. Może spotkania Donalda Dyzmy to będzie przyczynek do zakazania marszów zboczeńców dla niepoznaki nazywanymi marszami tolerancji?




Komentarze
Pokaż komentarze (2)