Gorące tematy:

0 obserwujących
58 notek
37k odsłon
247 odsłon

Druga rocznica…

www.prezydent.pl
www.prezydent.pl
Wykop Skomentuj

 

Dokładnie dwa lata temu 19 marca 2010 roku - przed południem, w Belwederze minister Władysław Stasiak wręczył zasłużonym działaczom Niezależnego Zrzeszenia Studentów Złote Krzyże Zasługi.

Podczas drugiej części uroczystości, która po południu miała miejsce w Pałacu Prezydenckim – prezydent Lech Kaczyński wręczył Ordery Odrodzenia Polski „enzetesiakom”, a następnie powiedział do zgromadzonych:

- Szanowne panie i szanowni panowie, drodzy odznaczeni! Zastanawiam się od czego zacząć, bowiem NZS w historii odegrał rolę niejako dwojaką. Wrzesień roku 1980... Pamiętajmy, że nasza wielka rewolucja sierpniowa to był miesiąc wakacji. Wtedy studentów nie sposób zmobilizować, chociaż niektórzy współpracowali ze strajkującymi w Gdańsku, Szczecinie, Elblągu, Warszawie, wcześniej w Lublinie, Świdniku i wielu innych miejscach Polski. Ale już we wrześniu powstała organizacja, którą określiłbym jako równoległą. Kształtował się w sposób całkowicie spontaniczny olbrzymi, później blisko 10-milionowy, ruch Solidarności, ruch pracowniczy. 17 września z poszczególnych organizacji regionalnych powstał w Gdańsku związek Solidarność. Natomiast 18 i 19 września kilkadziesiąt grup inicjatywnych zebrało się w Warszawie i stworzyło jedną organizację akademicką. Ogarnęła ona dużą część polskich studentów i w tamtym wielkim roku 1980, i w następnym 1981 odegrała rolę istotną. Młodość ma swoje prawa. NZS oczywiście był radykalny. Nie wszyscy, ale generalnie rzecz biorąc tak właśnie było. NZS budził bardzo wielki opór władz. Trzeba było strajków na uczelniach, trzeba było bardzo silnego nacisku, żeby został zalegalizowany. To było kolejne, skądinąd ostatnie ustępstwo władzy. W tym samym mniej więcej czasie zalegalizowano Solidarność Rolników Indywidualnych. NZS walczył o niezależność uczelni, czyli o to, co wtedy było dość powszechnym postulatem, w jakimś zakresie później spełnionym, to znaczy zwiększono nieco autonomię uczelni. I przyszedł stan wojenny. Wśród kolegów w obozie internowania miałem także tych, którzy pochodzili nie z Solidarności, ale z NZS-u. Takich było wielu, wielu aresztowano, czyli studenci brali udział w ruchu. W największych ośrodkach NZS w jakimś zakresie przetrwał, ale niezwykle istotne jest jego odrodzenie w połowie lat 80. Dlaczego? W półlegalnym referacie w 1986 roku mówiłem, że odradzający się ruch studencki jest prefiguracją tego, co będzie niedługo, czyli prefiguracją powrotu do silnych organizacji niezależnych. W tamtych czasach NZS też był radykalny i to też cecha młodości. Oby tylko wraz z tym, jak się młodość kończy, ten radykalizm się zbyt nie zmieniał, bo tak też się zdarzało w tym czy innym przypadku. A są i tacy, u których się nie zmienił i pewnie tak zostanie, bo dziećmi nie są. W tym okresie NZS odgrywał także dużą rolę na zapleczu odradzającej się Solidarności. Ona nie zniknęła nigdy, ale w połowie lat 80. ówczesny podziemny związek przeżywał dość głęboki kryzys. Było to spowodowane nie tyle stanem wojennym, ile stanem po stanie wojennym: powolnym zanikiem nadziei, brakiem wiary, zmiany. Wtedy młodzież studencka była pierwsza. Powoli odbudowywały się struktury związkowe, które co prawda przetrwały, ale nie były silne. Jeszcze szybciej i radykalniej następowało odrodzenie ruchu studenckiego. Trzeba też pamiętać, że NZS odegrał dużą rolę na zapleczu Solidarności – chodzi o drukarzy, drukarnie, łączników i tak dalej. Prowadził także działalność autonomiczną, niezwiązaną bezpośrednio z Solidarnością. Prowadził ją na coraz większą skalę i coraz bardziej wchodził w świat uczelni, w świat ówczesnych samorządów uczelnianych, niektóre zostały całkowicie opanowane; w świat roku 1988, gdzie nie tylko strajki w stoczniach, kopalniach i w hucie, ale także strajki na uczelniach odegrały wielką rolę – a więc w świat polityki. Przyszedł okres Okrągłego Stołu. Wtedy NZS w znacznym stopniu kontestował te działania, chociaż był stolik młodzieżowy. Tutaj wrócę do tego, co wiedzą tylko ci, którzy byli w pewnym miejscu niedaleko Warszawy – ja do nich należałem i się tego nie wstydzę. W tym miejscu, jeżeli idzie o ruch młodzieżowy, komuniści z niezwykłą zaciekłością bronili swojego monopolu. Nawet po trosze wydawało mi się to dziwne. Teraz myślę, że plan był taki: „przetrwamy w środowiskach młodzieżowych, za kilka lat wolne wybory są nieuniknione, panowanie nad młodą polską inteligencją będzie miało wielkie znaczenie, utrzymamy władzę”. Taka jest moja hipoteza, nie wiem, czy prawdziwa. Nie udało się, NZS się odtworzył. I przyszły kolejne lata. Tak się złożyło, że na przełomie 1985 i ’86 roku, zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami, przyszło mnie i Krzysztofowi Dowgialle przejąć kierownictwo podziemnej Solidarności w Trójmieście. Wtedy struktura istotnie nie była rozbudowana i zaczęliśmy jej odbudowę. W tamtym okresie dołączył do mnie dżentelmen, który siedzi tutaj, wicepremier Gosiewski, jeden z czołowych polskich polityków, dołączył do mnie Grzegorz Bierecki, twórca Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych, czyli największego ruchu społecznego, który powstał w Polsce po roku 1989 poza Solidarnością, także obecny tutaj dzisiaj Andrzej Sosnowski. To oni i jeszcze kilku innych stanowili w nowym, faktycznym podziemnym kierownictwie regionu grupę, którą bym określił jako najbardziej energiczną w codziennym działaniu w różnych płaszczyznach – oświatowej, drukarskiej i jeszcze innych. I to jest moje pierwsze doświadczenie z ludźmi NZS-u z lat 1986, ’87 i ’88. Ale też mam wielkie doświadczenie z okresu legalnego. Mało kto o tym wie, że powoływaną od nowa w roku 1989 roku Komisję Krajową Solidarności w olbrzymim stopniu tworzyli ludzie NZS-u. Szef Biura Organizacyjnego, stojący tu generał Marczuk, wziął do współpracy kolegę Gosiewskiego i całą grupę z NZS-u. Ale także inne biura, Biuro Szkoleń, Biuro ds. Kontaktów z Innymi Organizacjami, Biuro Kontaktów z Rządem – to wszystko był dawny NZS. Można powiedzieć, ze oni odbudowywali Solidarność, w codziennej ciężkiej pracy, wśród sporów, które się wtedy toczyły. I to jest też zasługa ludzi NZS-u. Dzisiaj oczywiście drogi Pań i Panów się rozeszły. Mamy polityków Prawa i Sprawiedliwości i Platformy Obywatelskiej, mamy osoby zajmujące się z powodzeniem przedsiębiorczością, pracujące w dziennikarstwie z niemałymi sukcesami, mamy znanych publicystów, także naczelnych redaktorów ważnych pism. Chciałbym też przywołać osobę Mariusza Kamińskiego i jedyną w historii służbę, dla której nie liczyło się, czy ktoś jest zwyczajnym drobnym oszustem, czy wielkim oligarchą, która traktowała naszych rodaków równo. Czy były błędy? Pewnie były, ale wszędzie są błędy. I takich wzorów Polska potrzebuje na przyszłość. Powtarzam: na przyszłość, bo teraźniejszość, wbrew temu, co się mówi, nie jest szczególnie wesoła. Panie i Panowie, wszystkim Wam za tamte czasy piękne, choć już dawno minione, należy się serdecznie podziękowanie od całej Polski. Od tej Polski, dla której nasz kraj jest wartością, a także od Waszych starszych kolegów z ruchu Solidarność. Dziękuję bardzo.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura