wirus wirus
393
BLOG

LIBERALIZM - TAK, WOLNY RYNEK - NIE

wirus wirus Gospodarka Obserwuj notkę 20

 Nie lubię wolnego rynku, ba, powiem wprost, chrzanię go.

Uważam, że jest to system, który należy obalić, obojętnie jaką nazwę dla siebie będzie przyjmował: kapitalizm, liberalizm gospodarczy, leseferyzm czy jeszcze inne.

Wolny rynek to nie jest system liberalny dla każdego. Jest to system liberalny tylko dla bezwzględnych kapitalistów, zarówno z korporacji, jak i wielu drobnych wyzyskiwaczy. Jest to odpowiednik nazizmu dla pracowników, zwłaszcza dla pracowników tymczasowych oraz bezrobotnych. Także dla wielu drobnych rolników i nie tylko. Tak czy owak, system ten nie sprzyja ponad 50% społeczeństwa.

Te ponad 50% nie ma własnej partii.

Wolny rynek to system, który unieważnia równość pracodacy i pracownika oraz pracownika i bezrobotnego. pracownicy są wyzysykiwani materialnie i mentalnie przez pracodawców, a bezrobotni takze, niestety, przez część pracowników, którzy powiadają, że oni sami są sobie winni, bo nie zgodzili sie na tragiczne warunki u pracodawcy.

Wolny rynek trzeba obalić, obojetnie kto za nim stoi. Czy to są Żydzi czy masoni, czy też kler lub drobni wyzyskiwacze z prowincji dający na tacę.

Nieważne czy ma twarz Balcerowicza czy Korwina-Mikkego, chrzanię i obalę ten system!

Nieważne, kto wyzyskuje, Soros czy Kluska, obaj powinni trafić na szafot, chyba, że szczęścliwie całe masy ludzkie pod przewodem kogokolwiek znacznie zmienią lub zmiażdzą ten system.

Nie liczcie na to, że coś sie zmieni, jesli będziecie trwać przy tym systemie. Brak realnych podwyżej płac przez 20 lat, bezrobocie dwucyfrowe i praca tymczasowa - to norma w tym ukochanym wolnym rynku.

Wiecie, nigdy nie widziałem niewidzialnej ręki (rynku), podobnie jak też nie widziałem nigdy niewidzialnego Boga.

Szczerze mówiąc, nie mam nic przeciwko kolejnej wojnie światowej. Niech wybuchnie - choćby z Arabami i innymi muzułmanami. Choć nie ważne z kim. Nie traktuję ich jako wrogów. Chodzi tylko o to, żeby zmienić znacznie system, a wojny, w przeciwieństwie do okresów pokoju generują bardziej znaczące zmiany, więc, pomimo związanymi z nimi ryzyka, to właśnie w nich czasami bywa widziana nadzieja. Jeśli wygramy - zmoblizujemy ludzi do czegoś wielkiego, a nie tylko materialistycznie małego. Wojna poprawia nastrój zwycięzcom, a nawet jeśli przegramy, my tzw. Zachód (o ile Polska jest zachodem, bo to trudno powiedzieć) będziemy może się bardziej cieszyć z nowego muzułmańskiego świata, w którym jest mniej reklam, nie ma lichwy, meżczyzna chce dzieci i je ma i nie musi pytać zawsze kobiety, czy rada jest zajść w ciażę, tylko wchodzi w nią i robi to, co każdy samiec jakiegokolwiek gatunku ssaka. To w końcu rozwiązany problem przyrostu naturalnego i starzejącego się społeczeństwa (eutanazja dla walczących wrogów).

W razie zwycięstwa wojna to zawsze powód do refleksji. Dlaczego wybuchła, jakim cudem nas (nas) zaatakowali itp. Dobry przyczynek do rozliczeń z dotychczasowym systemem, choć oczywiście jest ryzyko, że wojnę sfinansują sami wyzyskiwacze, a ryzyko takie zawsze jest. Czasem jednak warto je podjać zamiast siedzieć gnuśnie dla szkoleniu dla bezrobotnych czy u wyzyskiwacza na umowie śmieciowej.

Ba, i my, wyzyskiwani, podejmijmy wysiłek, i zabierzmy to wyzyskiwaczom to, co od nas wyzyskali.

Z buntowniczym pozdrowieniem

Wirus socjalizmu, keynesizmu, społecznego liberalizmu

wirus
O mnie wirus

Jestem działaczem politycznym i ideologiem. Mieszkam w województwie zachodniopomorskim. Z poglądów keynesista, postępowiec, liberalny lewicowiec, marksista i socjalista. Walczę z ukrainofobią, antysemityzmem, germanofobią i rusofobią. Bronię osób niepełnosprawnych i wielodzietnych, homoseksualistów, wolnych ptaków, jak i biednych. Uważam, że pewne osoby powinny być pozbawione głoszenia wolnego słowa, bo hydra szowinizmu, nienawiści i rasizmu wciąż się odradza

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (20)

Inne tematy w dziale Gospodarka