bumelant bumelant
87
BLOG

Kto głosuje na PiS?

bumelant bumelant Polityka Obserwuj notkę 26

 

Jest środa, 29 listopada 2006 roku. W Polsce budzi się nowy dzień.

 7:00. W Warszawie, Łodzi, Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu, Gdańsku i innych dużych miastach budzi się Elita. Leniwie przeciąga się w satynowej pościeli. Wstaje i zmierza do łazienki, gdzie myje zęby swoją nową szczoteczką elektryczną Browna. Idzie do kuchni. Przy śniadaniu słucha swojego ulubionego radia Tok Fm. 

„Dlaczego Jacek nie jest jak jego brat? – zastanawia się Elita - Czy Jarek nie może mu wytłumaczyć o co tak naprawdę chodzi Kaczyńskim?”

 Tuż przed wyjściem karmi kota, po czym nowym modelem Toyoty, którą dostała od swoich rodziców, jedzie do banku. Elita jest szefową. Po drodze dzwoni do przyjaciółki i umawiają się do teatru na nową sztukę, która jest adaptacją książki wielkiej współczesnej pisarki Doroty Masłowskiej. Tuż przed wejściem do siedziby banku Elita kupuje swoją ulubioną gazetę. Gazetę Wyborczą. Innych nie czyta, bo twierdzi, że są nieobiektywne, a poza tym  w Wyborczej pracują najlepsi dziennikarze, którzy tak bardzo zasłużyli się dla Polski. Elita nie może skupić się w pracy, bo jest bardzo podekscytowana piątkowym wyjściem do teatru. 

„Przecież Masłowska dostała ostatnio nagrodę Nike! To musi być świetna sztuka!”.

  4:00. W Koziej Wólce, Psiej Wólce i wszystkich innych Wólkach w Polsce budzi się Ciemnogród. Za oknem jeszcze ciemno. Ciemnogród wstaje, klęka przy łóżku i odmawia poranną modlitwę. Skończywszy zakłada kapcie i schodzi do piwnicy, żeby napalić w piecu. Chętnie by został i pomógł rodzicom nakarmić świnie, ale musi szybko uciekać, bo spóźni się na autobus do pracy. Ciemnogród pracuje w Dużym Mieście i codziennie dojeżdża. Jest tokarzem, a dla takich jak on w małym miasteczku nie ma szans na zatrudnienie. W pracy jak w pracy – nuda. Podczas przerwy Ciemnogród dowiedział się, że musi zostać na noc w pracy, bo kolega zachorował i nie może przyjechać.  

„Cholera – myśli Ciemnogród – Czy ja muszę tak ciężko pracować? Mógłbym wyjechać do Anglii lub Irlandii. Tam potrzebują tokarzy! Zarobki większe i nie trzeba tyle godzin pracować! Hmm, nie, nie wyjadę. Jak będą mnie rodzice odwiedzać? Zresztą Polska to mój dom, jestem tu swój, a tam będę obcy. Tu żyli moi dziadkowie, rodzice i teraz ja. A co z rodziną? W jakim języku moje dzieci będą rozmawiać ze swoimi dziadkami? Nie, zostanę. Będzie dobrze, mamy dobry rząd i dobrego premiera. Tylko, żeby komuchy mu nie przeszkadzali. Trzeba czasu”.

 Tymczasem… 

Elita wraca do domu. 

„Taa, przyjadę do domku, zamówię chińszczyznę, wypiję zieloną herbatkę i wreszcie będę mogła poczytać swoją Wyborczą! Słyszałam w Toku, że naszym siatkarzom dobrze idzie. Fajnie. Tylko, żeby ten Kaczor nie zainteresował się siatkówką, bo wszystko zepsuje!”.

 Upływa kilka godzin. Elita bierze do ręki swoją ukochaną gazetę: 

„Hmm, jak ładnie pachnie… O! Wygraliśmy z Rosją! Ojej, a jak Putin się zdenerwuje, to nam zakręci gaz na amen… Najpierw Kaczyński, później siatkarze… A tam! Ja się na sporcie nie znam! – i z uśmiechem na twarzy Elita otwiera swoją ulubioną gazetę na drugiej stronie . A tam Apostoł Piotr tłumaczy najnowszy sondaż Gazety:
 
>> 
Wykształciuchy mają dość. Młodsi już nie wykluczają centrolewicy z życia publicznego.
Lepiej Wykształceni woleliby koalicję PO z centrolewem i PSL
<< 
 
„Pewnie, że mam dość! – pomyślała Elita – Nic tylko uciec z tego głupiego kraju rządzonego przez tych strasznych Kaczorów. Tak, muszę to przemyśleć. Zresztą, nic mnie tu nie trzyma! Założę tam rodzinę i będę szczęśliwa. Na zachodzie mają lepsze szkoły, szpitale, drogi, wszystko mają lepsze! Nie to, co tu… dziadostwo.”

 Elita czyta dalej: 

>> 
Antykomunistyczny odruch (…) blokował sojusz partii centroliberalnych (np. UW) z centrolewicowym SLD.
(…) Ludzie młodsi, przed czterdziestką, w znacznej większości uznają prawo Lewicy i Demokratów do obecności w życiu publicznym. Aprobata dla LiD wyraźnie przeważa wśród ludzi z wykształceniem średnim i wyższym; przeciw centrolewicy są ludzie z wykształceniem zawodowym.
Polakom (30%) marzyłaby się nowa jakość w polityce, czyli zawarty w wyborach samorządowych sojusz PO i PSL uzupełniony o LiD. I znowu fascynujące są różnice. Wraz z wykształceniem spada poparcie dla obecnej koalicji, a rośnie poparcie dla PO-PSL-LiD. Siła tej zależności jest rzadko spotykana. Taka nowa koalicja byłaby też faworytem mieszkańców największych miast.
Wieś jest wciąż przywiązana do koalicji rządzącej.
<< 

 Elita pogrążyła się w zadumie: 

 
„To jest to! Tusk – fajny facet, Olejniczak też, powinni się razem dogadać, dokooptować PSL i rozwalić tą całą moherową koalicję!. Kaczory nic nie robią! Zajmują się ciągle jakimiś agentami. Kogo to dziś obchodzi?! Dobrze, że jest Wyborcza,
dzięki za wszystko, Gazeto!”.

 

bumelant
O mnie bumelant

---------------------------------------------------------------------- Człowiek Podróż za horyzont ---------------------------------------------------------------------- Polecam blogi: wyrus miras Jarecki Foxx Nicpoń Timmy nielubiegazety2 Futrzak Boomcha Budyń M.Tyrpa Freeman Castaneda Sędzia Marion Waits Andrzej karlin Junona Łęski feministka Misqot Maryla Bazak Lubelski Anna

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (26)

Inne tematy w dziale Polityka