We wrocławskim szpitalu z powodu odniesionych obrażeń zmarł mężczyzna, który awanturował się, zaczepiał żonę i dziecko szefa dolnośląskiego PiS posła Dawida Jackiewicza.
Rzecz miała miejsce 28 grudnia zeszłego roku. Żona posła jechała z dzieckiem autobusem, gdzie zaczepił ją i jej 5 letniego synka agresywny pijak (w chwili zdarzenia miał 2,3 promila alkoholu we krwi, co świadczy, że był nieźle napruty).Pijak krzyczał, że to jego dziecko, a po wyjściu z autobusu wyrwał je kobiecie. Żona posła zadzwoniła do męża po pomoc. Poseł PiS, gdy przyjechał na miejsce pchnął pijaka, który upadł na chodnik i uderzył głową o krawężnik.
Co na to sam poseł? Podtrzymał swoje wcześniejsze słowa, że bronił rodziny i że każdy mężczyzna zrobiłby to samo. Na jutro zapowiedział wydanie oświadczenia w tej sprawie.
Szkoda mi posła. Facet słusznie postąpił. Szkoda, bo zapewne nie obędzie się bez ataków na jego osobę, że morderca… i to nie byle jaki! Z samego PiSu! Ciekawe jak ta sprawa prawnie się rozwinie, sam nie znam się na tym i trudno mi to sobie wyobrazić. Może nie powinien popychać pijaka, tylko po prostu przylać mu po mordzie (mógłby złamać mu nos albo wybić parę zębów, jeżeli takowe miał), mógłby skopać mu dupę tak, żeby nie mógł usiąść przynajmniej przez następny tydzień, a tak… „tylko” go popchnął…
Rodzina to rzecz święta! Postąpiłbym tak samo.


Komentarze
Pokaż komentarze (18)