bumelant bumelant
87
BLOG

Sorry Jimmi (Page), ale jednak...

bumelant bumelant Polityka Obserwuj notkę 13

Ilu jest takich gitarzystów, którzy grają szybko, przebierają palcami z prędkością światła? Całe mnóstwo. Ilu jest takich, którzy grają jak Hendrix? Jeden, tylko jeden. Sam Jimi. On nawet nie umiał grac szybko, staccato nie bardzo mu wychodziło. Dlaczego uważany jest za największego gitarzystę wszech czasów? Ponieważ poza tym co miał w palcach – miał to coś w sercu, o czym inni mogą tylko pomarzyć. Na ile to było działanie drugów i alkoholu nie mnie to oceniać. Jednak wątpię w to, że to właśnie „wspomagacze” upiększyły dokonania („solówkowe”) Hendrixa.

Jakieś 2, czy 3 miechy temu amerykański magazyn „Guitar Word” zamieścił listę „100 największych/najwspanialszych solówek gitarowych”.

Oto pierwsza 10:

1 "Stairway to Heaven" - Jimmy Page (Led Zeppelin)

2 "Eruption" - Van Halen

3 "Freebird" - Collins/Rossington (Lynyrd Skynyrd)

4 "Comfortably Numb" - David Gilmour

5 "All Along The Watchtower" - Jimi Hendriksa

6 "November Rain" - Slash (Guns N'Roses)

7 "One" - Kirk Hammet (Metallica)

8 "Hotel California" - Don Felder i Joe Walsh (The Eagels)

9 "Crazy Train" - Randy Rhoads

10 "Crossroads" - Eric Clapton

No dobra, nie będę ukrywał, że nie jestem zachwycony tym zestawieniem. Z pierwszej dziesiątki wywaliłbym nr 3 (nudnawe i z lekka schematyczne), jak również nr 6 (cukierkowate, a takich nie brakuje). No i rzecz najważniejsza – zmiana nr 1.

Na mojej liście numerem jeden zostaje Hendrix z utworem „All Along The Watchtower”. Sorry Jimmi (Page), ale jednak...

Poza tym do pierwszej 10 wrzuciłbym jeszcze drugi kawałek Hendrixa – „Little Wing” (nr 18 na liście „GW”) . A propos tego utworu. Pamiętam jak w którejś edycji „Idola” jakaś dziewczyna zaśpiewała ten utwór. Muszę przyznać, że jej interpretacja była dla mnie rewelacyjna.

Na wyróżnienie zasługuje Steve Vai i Joe Satriani – dla osób obeznanych w temacie tych nazwisk nie trzeba przedstawiać. Są to współcześni wirtuozi gitary elektrycznej (niemłodzi już). Vai za utwór „For The Love Of God” z płyty „Passion & Warfare”, a Satriani (hm.. trudny wybór) za “Flying In A Blue Dream” z płyty o tym samym tytule. Do pierwszej 20 wrzuciłbym jeszcze Hammeta z jego solówką z „Master Of Puppets” (wcześniejsze „One” jak najbardziej zasłużenie).

Wypadałoby wspomnieć o Johnie Petruccim. Tylko co tu wybrać? Jeżeli napisałbym, że np. lot trzmiela w jego wykonaniu to zaraz pojawi się pytanie: a dlaczego nie ma tu Malmsteena? No dobra, jeżeli mam już coś wybrać z Petrucciego to niech będzie „Under A Glass Moon”, „Erotomania” i „Fatal Tragedy” (można jeszcze luknąć na "Paradigm Shift").

Wiem, że te wszystkie zestawienia są cholernie subiektywne, ale przecież o to chodzi, żeby wiedzieć co nam w duszy gra.

Na koniec jeszcze wypowiedź Leszka Cichońskiego:

„jeżeli ktoś nauczy się „Little Wing” Hendrixa, to będzie wiedział więcej o gitarze, niż jakby opanował wszystkie zagrywki Vai’a i Satrianiego.”

bumelant
O mnie bumelant

---------------------------------------------------------------------- Człowiek Podróż za horyzont ---------------------------------------------------------------------- Polecam blogi: wyrus miras Jarecki Foxx Nicpoń Timmy nielubiegazety2 Futrzak Boomcha Budyń M.Tyrpa Freeman Castaneda Sędzia Marion Waits Andrzej karlin Junona Łęski feministka Misqot Maryla Bazak Lubelski Anna

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Polityka