Wczorajszy wpis p.Wanatowej zebrał, mimo ciągle trwającego „sezonu ogórkowego”, ponad 200 komentarzy (proszę zwrócić uwagę na proporcje). Zachęcam do jego lektury, bo dokładnie pokazuje sposób myślenia i podejścia do ciemnej historii Polski środowiska Agorowców i im podobnych popłuczyn po żydokomunie.
Pewnego pięknego dnia, p.Wanatowa natknęła się w Poznaniu na wystawę „Twarze bezpieki”. Poruszyło ją to bardzo, a w szczególności zdjęcie pewnego ubeka, który okazał się być ojcem jej koleżanki. Tak, to był on. W tym momencie, naszej pani redaktorce, przypomniały się mroczne czasy średniowiecza, kiedy to złoczyńców zakuwano w dyby i wystawiano na publiczne pośmiewisko. Dalej p.Wanatowa nie może pogodzić się z tym, że piętno, nałożone na ubeka przez IPNowców, przejdzie na jego córkę. Naprawdę, można się wzruszyć.
Czytając tekst Wanatowej warto na początku zwrócic uwagę na zamieszczone tagi: ŚREDNIOWIECZE i ODWET. Pani redaktor wspomnianą wystawę traktuje jako odwet na ubekach, na tych, którzy służyli w okrutnym i zbrodniczym Urzędzie Bezpieczeństwa. I to w jakim okresie?! W latach 50-tych! W czasach, gdy ubecki terror był nad wyraz widoczny.
Co wiemy o ojcu koleżanki p.redaktor? Otóż ubek pisał:
„podanie z prośbą o przyjęcie do UB”
i później
„wyrzucony ze służby, już w randze kapitana, prosi o ponowne do niej przyjęcie” [ten fragment został najprawdopodobniej usunięty przez E.Wanat, ale można było to wcześniej przeczytać – pisałem o tym w komentarzu]
Jak widać p.redaktorka pochyla się nad człowiekiem, który dwukrotnie i dobrowolnie prosi o przyjęcie go do UB a później SB! Jaką funkcję tam pełnił, co dokładnie robił? Tego nie wiemy. Można się tylko domyślać. Awansował do stopnia kapitana, a tego pewnie nie uzyskał za temperowanie ołówków. Nad takim człowiekiem rozczula się redaktorka agorowej tuby propagandowej.
Niestety, mentalność agorowców – tu na przykładzie E.W. – pokazuje jakim grubym błędem było nierozliczeni ze spuścizną komunistyczną. Już nawet nie chodzi mi o wsadzanie zbrodniarzy komunistycznych do więzień, ale o symboliczne nazwanie tego zła, które działo się w prlu. W 18 lat po przemianie ustrojowej takie próby nadal spotykają się ze wściekłym odwetem różowo-czerwonej hołoty. Hołota ta, tropiła faszystów, narodowych socjalistów, antysemitów, ale nigdy, w sposób jednoznaczny nie potępiła tych, którzy kolaborowali z komunistycznym reżimem. Mało tego! Nie dość, że nie potępiali, to jeszcze wybielali i stroili w szaty nauczycieli moralności.
Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że uważam tekst p.Wanatowej za niebezpieczny. Niebezpieczny dla naszej tożsamości, gdyż, jak pisał Jan Paweł II, zachowując pamięć – wiemy kim jesteśmy. Można było post E.W. potraktować z przymrużeniem oka i za Freemanem i spokojną kobietą dopatrywać się w opisywanym tekście walorów edukacyjnych. Niestety – nie potrafię.
Jestem bardzo ciekawy opinii szefa S24 nt. wpisu EW. I.Janke wielokrotnie zapewniał nas, że będzie dbał o poziom debaty w Salonie, a w szczególności o jakość tekstów na SG. Proszę mi powiedzieć, co takiego szczególnego jest w gniocie EW, że admini wrzucili to na sam szczyt? Obawiam się, że na obecnym etapie Jankesom chodzi tylko i wyłącznie o zwiększenie „klikalności” (słynny przypadek Wrońskiego). Myślę, że szefostwo dobrze wiedziało, że pod postem EW nie będzie żadnej dyskusji, bo przecież, sama redaktorka zapowiedziała, że nie będzie z anonimami dyskutować. To ma być Salon?
"Kto wino czerwone pije od dziecka, temu nieobca jest myśl radziecka” /Łęski/
Tyle w temacie Wanat.


Komentarze
Pokaż komentarze (18)