Jak wyraźnie widać, dałem obrzydliwie kłamliwy tytuł notki. Zrobiłem to z premedytacją, po to, żeby więcej ludzi zajrzało do mnie :-)
Zamieszczam tę notkę stosunkowo wcześnie. Zanim Jankes da hasło do ich tworzenia, a swoim pracownikom każe umieszczać na stronie głównej.
Zachęcam wszystkich do przekazywania 1% swoich podatków Fundacji Hospicyjnej. Wiem, że jest tysiące propozycji. Ze swej strony proponuję wszystkim hospicja. Proszę, zastanówcie się, czy nie warto?
Poniżej zamieszczam wywiad z księdzem Piotrem Krakowiakiem krajowym duszpasterzem hospicjów i równocześnie dyrektorem Hospicjum im. ks. Eugeniusza Dutkiewicza SAC w Gdańsku. Wywiad ukazał się 29.01.2009 w „Naszym Dzienniku”. Rozmawiała Anna Zalech.
Kto najczęściej znajduje się pod opieką hospicjów?
- Hospicja przeznaczone są zarówno dla dzieci, jak i dla ludzi dorosłych, chorujących na różne nieuleczalne choroby. Mamy wielu starszych ludzi, którzy oprócz choroby borykają się również z problemem niepełnosprawności wynikającej z wieku. Czasami jest tak, że opiekujemy się zarówno chorym, jak i jego opiekunem. Dzieje się to np. w przypadku starszych małżeństw, gdzie często obok pomocy osobie chorej zespół hospicjum domowego musi opiekować się także utrudzonym współmałżonkiem.
Dzisiejszy świat spycha ludzi starszych, chorych na margines życia, traktuje ich przedmiotowo.
- Obecnie lansuje się młodość, witalność, co jest związane z zainteresowaniami kultury komercjalizmu i świata reklamy. O starości mało się mówi, bo jest nieestetyczna i słabo się sprzedaje. Osoby starsze, chore, niepełnosprawne nie są zazwyczaj przedmiotem zainteresowania społecznego. Na szczęście nigdy jednak nie zapomina o nich Bóg i Kościół. Sługa Boży Jan Paweł II, będąc już sam w podeszłym wieku, wystosował piękny list do ludzi starszych, podkreślający ich godność i szczególną rolę w społeczeństwie i Kościele. Organizowane są światowe zjazdy dotyczące problemów wieku starszego. Pierwszy z nich odbył się w Wiedniu, kolejny w Madrycie. W 2007 roku brałem udział w takim zjeździe w Watykanie, mówiąc podczas wykładu o potrzebie angażowania wolontariatu w opiekę nad starszymi i chorymi w hospicjach.
Obok tych dobrych inicjatyw istnieje także lobby interesujące się starszymi ludźmi w kontekście ich wykluczenia ze społeczeństwa. Lansowana eutanazja to nic innego jak próba pozbycia się starzejącego społeczeństwa i odciążenia strony finansowej państwa, by innym żyło się dostatniej. Takie egoistyczne myślenie jest nie do przyjęcia dla ludzi wierzących. Ciekawe jest to, że w uboższych społeczeństwach nie podnosi się tego tematu, a jedynie w tych bogatszych, gdzie poziom życia jest wyższy, debatuje się nad pozornie "miłosiernym" aktem eutanazji. Przerażające jest, iż to nie są już tylko teoretyczne rozważania, ale dziejące się na naszym kontynencie akty eutanazji realizowane w Holandii, Belgii, Luksemburgu czy Szwajcarii.
Krąg kontrkultury śmierci forsuje pogląd, że osoby, które przekroczyły pewien wiek, nie mają już na co liczyć, tylko cierpliwie czekać na nadejście śmierci.
- Nie jest prawdą, że osoby starsze nie mają nic do zaoferowania. Mają, i to bardzo dużo. Przede wszystkim mogą podzielić się z młodymi swoją mądrością życiową wypływającą z doświadczenia. Ludzie starsi potrafią ponadto ofiarować swoją modlitwę, swoje cierpienie tym, którzy tego potrzebują, są takim świadectwem, że życie ludzkie jest tak samo ważne od samego poczęcia aż do naturalnej śmierci. Pokazują młodym, jak pomimo trudu i cierpienia zawsze cieszyć się życiem danym od Boga. Tak dzieje się w opiece hospicyjnej, gdzie nawet bardzo chorzy i umęczeni życiem starsi ludzie zaprzyjaźniają się z młodymi wolontariuszami, którzy mówią, iż dając wiele, otrzymują od nich jeszcze więcej życiowej mądrości.
Winniśmy pamiętać o tych, którzy często nas wychowywali, prowadzili do kościoła, bawili się z nami, i gdy przyjdzie taki czas - otoczyć ich swoją opieką.
Szczęściem jest, że w Polsce istnieją rodziny, którym zależy na tym, aby dziadkowie i wnuczkowie mieli możliwość przebywania ze sobą. Jest to ogromna korzyść zarówno dla starszych, jak i dla tych najmłodszych. Jednym z dramatów na Zachodzie jest to, iż starsi ludzie zostali odłączeni od swojej rodziny, nie widzą sensu w życiu i umierają, mimo dostatku, samotnie. Takie rozwarstwienie zaczynamy zauważać również w Polsce, dlatego poprzez promocję wolontariatu hospicyjnego chcemy doprowadzić do spotkania ze sobą pokoleń dziadków i wnuków, którzy mogą sobie pomóc nawzajem. Stąd zdarzające się w naszych hospicjach wizyty dzieci z przedszkola czy szkoły podstawowej. Jasełka czy inne przedstawienia, po których następują spotkania z ciężko chorymi i starszymi, to duże przeżycie dla obu stron. To konkretna lekcja prawdy o tym, że "Hospicjum to też Życie".
Kto może być wolontariuszem w hospicjum?
- Wszyscy mogą pomagać, choć na różne sposoby. Najczęściej są to ludzie młodzi, którzy wnoszą w życie starszych swój entuzjazm i zapał, ale również ludzie w pełni wieku czy starsi, którzy chcą służyć pomocą. Do wolontariatu trzeba przyzwyczajać już najmłodszych. Gdy do hospicjum przyprowadzamy dzieci z przedszkola - zarówno dla starszych ludzi, jak i maluchów stanowi to niezapomniane przeżycie. Dzieci, poprzez rodziców, dzwonią potem, pozdrawiają poznane "babcie" i "dziadków", mówiąc, że obejmowały ich modlitwą podczas wieczornego pacierza. Dzieci od początku powinny poznawać, co to jest starość i śmierć, ale również - co to jest nadzieja i życie wieczne, których spodziewamy się jako wierzący.
Jest wiele osób w podeszłym wieku, które potrzebują pomocy swoich bliskich, ale jest też wiele takich, które mogą taką pomoc ofiarować z pożytkiem dla innych i również dla siebie. Przykładem jest ciesząca się dużym zainteresowaniem akcja "Wolontariat 50+", której Ksiądz jest organizatorem.
- W ramach programu rozwoju wolontariatu "Lubię pomagać" jest to akcja angażująca do wolontariatu osoby po pięćdziesiątym roku życia. Inspiracją była dla mnie moja mama, która przed laty przeszła na emeryturę, będąc jeszcze w pełni sprawna i chętna do działania. Gdy znalazła pracę w parafialnym zespole Caritas, jej emeryckie życie nabrało nowej energii. Wciągnęła do tej pracy mojego tatę, gdy przeszedł na emeryturę. Pomagając, poznali wielu nowych ludzi i cieszą się z tego, że są przydatni. Dlatego wraz z zespołem Fundacji Hospicyjnej zachęcam do podejmowania działań na rzecz innych, nie tylko w hospicjach, ale również tam, gdzie ta pomoc jest potrzebna, np. w domach opieki społecznej. Jeżeli ktoś nie czuje się na siłach do opieki nad chorym, może to być inna praca. Kiedyś po rekolekcjach zgłosiły się do mnie panie z kółka różańcowego, które zaoferowały swoją pomoc w prasowaniu pościeli i piżam chorych. I tak już cztery lata nam pomagają. Takie osoby to nasz najwierniejszy wolontariat hospicyjny, na którym zawsze można polegać. Bo choć młodzi ludzie działają intensywnie - potrafią zarażać swoją żywotnością, energią - to jednak zazwyczaj działają krótkotrwale. Często się przemieszczają, wyjeżdżają np. na studia, zakładają rodzinę i mają inne, nie mniej ważne obowiązki. Starsi są już ustabilizowani, mają swoje "korzenie" i mogą swój czas ofiarować innym potrzebującym. Dlatego zachęcam wszystkich dorosłych i starszych do pomyślenia o tym, że wolontariat to powołanie, które może być odkryte także w jesieni życia.


Komentarze
Pokaż komentarze