Od początku lutego miała obowiązywać nowa lista leków refundowanych. Mniejsza o to, czym ta lista jest, bo to temat na inną dyskusję. Nowa lista miała obowiązywać, ale do tej pory obowiązuje stara – z lipca 2008 roku.
Co mówi ustawa? Ustawa mówi, że MZ powinno co 3 miesiące wydawać nowe rozporządzenie dotyczące listy leków refundowanych. Ostatnie rozporządzenie było wydane w lipcu zeszłego roku, a wcześniejsze w styczniu 2008 r, z tym że to ostatnie było przygotowane jeszcze przez rządy PiS-u. Tak więc ekipa Tuska w ciągu roku autorską listę przedstawiła 1 raz! Powinna: 4 razy.
Co na to urzędasy z Ministerstwa Zdrowia? Pani Kopaczowa twierdzi, że nie ilość rozporządzeń się liczy a jakość. No i git, ale w ustawie stoi jak byk, że w ciągu roku rozporządzeń ma być 4. Pani minister odsyła do swego wiceministra – pana Twardowskiego. A Twardowski mówi tak: owszem, łamiemy ustawę, bo tego nie da się zrobić. Zapytany o to, czy Ministerstwo nie ogłasza nowych list przez zaniedbanie odpowiada: „Nie, nie jest to zaniedbanie. Jest to zaniedbanie poprzednich ekip, które nie zrobiły dla nas takiej możliwości, żebyśmy przyszli i wykonywali tylko to, co w danym momencie powinno być wydane.”
Politycy to są dopiero jajcarze. Dawno nie widziałem, żeby tak wysoko postawiony urzędnik państwowy opowiadał o tym, jak głęboko w dupie ma ustawę, która nakłada na niego pewne obowiązki. Żenada.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)