Wszystko wskazuje na to, że Ukraińcy lub przynajmniej ich część, nie zamierzają łatwo pogodzić się z inkorporacją do nowego imperium rosyjskiego aczkolwiek nic nie jest straconego wszak Adolf H. dwukrotnie podejmował podobne działania, w 1934 i w 1938 r. przy czym za drugim razem zanotował pełny sukces. Muszę tutaj nadmienić i wyjaśnić tubylczym przyjaciołom braci słowian, że jestem jak najdalszy od porównywania Włodzimierza P do Adolfa H. Chodzi wyłącznie o analogię historyczną a nie personalną. Swoją drogą czynienie takiej analogii jest nieuprawnione ponieważ Adolfa H. historia już oceniła natomiast Włodzimierz P. jest dopiero oceniany aczkolwiek pewne symptomy już pozwalają na wystawienie wstępnej oceny. Tak czy inaczej z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością można stwierdzić, że sytuacja ukraińska nie rozwinęła się po myśli ruskich szachistów. Oczywiście jako zwykły zjadacz chleba powszedniego nie mam wiedzy na temat decyzji i porozumień, które zapadają w zaciszach takich czy innych gabinetów nie mniej jeśli potraktujemy teren wschodniej Ukrainy jako linię frontu to Polskę można potraktować jako głębokie zaplecze z ludkami, którzy podskakują i podrygują w UE próbując wsadzić kijaszek w szprychy ruskiego roweru. I tu jest właśnie przysłowiowy pies pogrzebany ponieważ nie zaobserwowałem żadnej reakcji zewnętrznej na przedmiotowe działania. Oczywiście dosyć groteskowe działania wewnętrzne w postaci wypowiedzi do prasy rosyjskojęzycznej pewnych oficjeli, że rzekomo majdanowcy byli szkoleni w Polsce można było zaobserwować ale wypowiedzi te należy traktować jako formę lokalnego folkloru. W związku z powyższym istnieją następujące możliwości:
a) Polska nie jest traktowana jako zaplecze przeciwnika przez ruskich szachistów na co wskazują pewne symptomy.
b) Polska jednak jest postrzegana jako zaplecze przeciwnika lecz mało istotnego a działania pana Sikorskiego traktowane są jako podskakiwanie przysłowiowej „wszy na grzebieniu” i tylko tubylcze media w celu przypodobania się lokalnej władzy prezentują sprawę w określony sposób.
c) Polska jest postrzegana jako istotny przeciwnik wymagający zneutralizowania w związku z czym Włodzimierz P. jeszcze wyciągnie asa z rękawa i wywinie premieru Tusku i nie tylko niezły numer, przy czym może to być smoleński as trefl.
PS.
Niewątpliwie to Włodzimierz P. nakazał swoim ludziom wysyłanie SMS-ów do rodziny premiera Tuska aby rzeczony zajął się własną rodziną a nie sprawami ukraińskimi lub ogólnie pojętą polityką zagraniczną ponieważ niechybnie usłyszał wypowiedź pana prezydenta iż „idąc na polowanie musimy mieć pewność, że nasze kobiety są bezpieczne” co poniekąd tłumaczy dlaczego jeszcze nikt nie ma postawionych zarzutów:)


Komentarze
Pokaż komentarze