Jedna ze szkół na warszawskiej Woli chciała nadać sobie imię Jacka Kuronia. Człowieka o wielkich zasługach w walce o demokrację, człowieka dla którego inny człowiek był najważniejszy. Wybór ten był dokonany przez uczniów i rade nauczycieli, sama młodzież chciała tego Wielkiego Polaka na swojego patrona.
Człowiek ten jest wielkim autorytetem dla młodzieży, pokazywał nam wszystkim jak powinno wyglądać ludzkie współczucie i pomoc innym. Kuroń do dnia dzisiejszego jest symbolem najczystszych wartości lewicowych.
I tu się pojawia problem, Jacek Kuroń wiadomo, że działał w młodości w ZMP i PZPR. Jemu PRL był na początku bliski, był nim oczarowany, wierzył w równość, braterstwo... Ale Socjalizm się wypaczył i Kuroń stanął po drugiej stronie barykady. Już w '53 zostałwyrzucony z partii za krytykę. Jego późniejsze epizody była to tylko walka o wolną i demkratyczna Polskę. Jako współtwórca KORu, członek Klubu Krzywego Koła stawał się przywódcą opozycji demokratycznej.
Dzisiaj dla wielu ludzi, przepojonych propagandą licznych środowisk prawicowych nie jest autorytetem. Artykuł w Życiu Warszawy sugerujący, że J. Kuroń współpracował z SB był przykładem niszczenia człowieka, niszczenia autorytetu i legendy demokratycznej opozycji. ŚP Jacek Kuroń nie mógł się już bronić, sam zapewne nie spodziewał się, że tak go potraktuje wolna iniepodległa Polska.
Najpierw ŻW, później ROman Giertych porównujący Kuronia do zdrajców Polski i to jest przykład bezmyślności i po prostu braku godności. Dobrze, że Jacek Kuroń ma jeszcze w Polsce wielu ludzi gotowych bronić za wszelką cenę wartości, które nam przekazywał jak i Jego wielkiej osoby. Panie JAcku my zawsze z Panem będziemy.
Powracając do LO na Woli, niejaka radna Gosiewska (tak, ta Gosiewska od Edgara, króla Włoszczowej) wymyśliła, że Kuroń będzie złym patronem i na sesji dzielnicy chcieli kandydaturę zablokować. Przecież Kuroń jest świetnym materiałem na agenta, najpierw aparatczyk PZPR, później opozycjinista. Może p. Gosiewską zżera zazdrość, że jej mąż Edgar nie miał możliwości wykazać się w wace o demokrację. Za PRLu nie robili nic, więc teraz tzreba się pokazać. Jako,że Jacek Kuroń był przy Okrągłym Stole daje jeszcze większy argument, jak, że OS był zdradą Polski. Przecież doszło tam do haniebnego porozumienia z komunistami. Skoro oni podali tam ręce Kiszczakowi i Jaruzelskiemu musieli być agentami.
Takie proste związki przyczynowo-skutkowe pokazują miernotę środowiska, które było konserwatywną częścią opozycji a teraz neguje wszystkie dokonania z czasów walki.
Polowanie na czarownice ciągle będzie trwało...



Komentarze
Pokaż komentarze (13)