Jakie jest moje zadowolenie, kiedy po raz kolejny na głównej stronie gazety widzę sondaż wyborczy. Publikowanie ich przynajmniej raz na tydzień jest chyba podstawą w istnieniu prasy. Ja rozuemim, że ludzie chcą wiedzieć jak rozkładają się preferencje wyborcze ludu. Ale to co sie dzieje dzisiaj to istna sondażomania.
Sondaż wyborczy robi się po każdej wpadce PiSU lub przystawek. Sam jestem do nich negatywnie nastawiony, ale publikowanie co parę dni nowego wykresy żeby tylko im dopiec jest denerwujące.
Dzień pierwszy: PiS 28 %, PO 30%
Dzień drugi: PiS 29 % (+1%), PO 32% (+2%) i tutaj następuje wywód znanego politologa objasniającego nam sytucję. "Następuje przegrzanie sceny politycznej, ludzie zaczynają widzieć całą hipokryzję rządów, ekhm (co by tu jeszcze powiedzieć?) sondaże uwzględniły także ruchy migracyjne bocianów, przez co wsytępuje większa szansa na zarażenia ptsaią grypą il udzie boją się głosowac na PIS". Wszystki sondaże mylą się o pewne procenty, ale jak widać choćby z dwóch różnych ośrodków badań. Rożnią się bardzo ale zawsze jakaś historyjka jest pod to podczepiana.
Na pewno sondaże mają moc kreującą scenę polityczną. Kto zagłosuje w wyborach na partię, która nie ejst nawet brana pod uwagę w sondażu? Demmokracja jest trochę podszczypywana, ponieważ chętniej zagłosujemy na duże partie, które się liczą. Pamiętam sytuację kiedy wchodziła do polityki partia PD, demokraci.pl. Wszystkie sondaże dawały im po kilkanaście procent. WYbory inaczej zweryfikowały rzeczywistośc. Powtórzę za prof. Marią Szyszkowską: "Sondaże, pomijam już nawet, czy rzetelnie robione, czy nie, zniechęcają ludzi do głosowania na mniejsze partie, z których programem się zgadzają, na rzecz dużych, mających – według sondaży – większe szanse."
Nie zgadzam się z ludźmi takimi jak Giertych, którzy zakazali by istnieć Ośrodkom badań. To jest kraj wolny, jeśli jest popyt to jest i podaż. Ja sam mam taki wewnętrzny sprzeciw jak widzę kolejny sondaż. Ale co mogę zrobić?
Tak jak wszyscy otwieram odpowiednią stronę gazety i analizuję sondaż ze słynnym politologiem...


Komentarze
Pokaż komentarze