Od jakiegoś czasu, nie jestem pewien, czy od roku, czy od dwóch dziennikarze rozmaitych mediów poświęcają nadmierną uwagę zjawisku zupełnie nieistotnemu, a mianowicie petycjom kierowanym do sejmu. Mogliśmy więc czytać i słuchać o "projektach": zakazu spowiedzi dzieci, zniesienia matury z matematyki, czy wprowadzeniu bykowego.
Czemu piszę "projekty" w cudzysłowie? Bo to nie są żadne projekty. Są to szalone pomysły zgłaszane przez niepoważnych ludzi. Jeśli ktoś ma poważny pomysł prawny, to zakłada komitet, zbiera 100K podpisów i zgłasza obywatelski projekt ustawy, który od razu trafia do sejmu i zazwyczaj przechodzi przynajmniej przez pierwsze czytanie.
Natomiast petycje bardzo rzadko trafiają pod obrady sejmu. Praktycznie zawsze są odrzucane na poziomie komisji petycji. Dlaczego więc dziennikarze piszą o tych petycjach? Bo to pomysły szalone, a więc brzmią sensacyjnie i dobrze się klikają.




Komentarze
Pokaż komentarze (4)