11 obserwujących
144 notki
97k odsłon
  252   1

O sojuszu strategicznym z Ukrainą

Uważam, że nadszedł czas by zacząć poważnie myśleć o budowie "Strategicznego Sojuszu" Polski z Ukrainą. Sojusz ten miałby na celu koordynowanie polityki zagranicznej i wojskowej a także szybki rozwój współpracy gospodarczej. Powinien również objąć naukę i kulturę. 

Dlaczego sojusz taki ma sens dla obu stron?

Zacznijmy od Ukrainy. Zakładając, że obecna wojna z Rosją zakończy się przetrwaniem suwerennego państwa ukraińskiego w granicach stanowiących zdecydowaną większość jego legalnego obszaru, to Ukraina pozostanie dużym obszarowo i ludnościowo krajem europejskim. Będzie też

musiała borykać się co najmniej z trzema zasadniczymi problemami:

a- odbudowy zniszczonej gospodarki i infrastruktury;

b- groźbą kolejnej rosyjskiej agresji, gdyż Rosja dopóki sama nie upadnie na skutek wewnętrznej implozji, nie zrezygnuje z panowania nad Ukrainą;

c- integracji politycznej, militarnej i  gospodarczej z Zachodem;

Ad c) Szanse Ukrainy na przystąpienie do UE lub NATO są nikłe i odległe w czasie. Jest tak z dwóch zasadniczych powodów. Po pierwsze, kilka znaczących państw europejskich: Niemcy, Francja i Włochy będą temu de facto przeciwne, nawet gdy publicznie będą twierdzić coś innego. po drugie pozostanie formalny problem ukraińskich granic. Trudno dziś założyć, że Rosja zrezygnuje z władztwa nad Krymem i częścią wschodniej Ukrainy. Ergo: Ukraina potrzebuje realnych i liczących się związków z Zachodem. Bez udziału w tym Polski byłaby to rzecz praktycznie niewykonalna. Wystarczy spojrzeć na mapę by to zrozumieć.

Ad b) Pozostawanie Ukrainy poza NATO powoduje, że Polska znów staje się kluczowym dla Kijowa państwem, które jako minimum stanowić może korytarz dostaw i pomocy w razie kolejnej rosyjskiej inwazji. Nikt chyba nie rozumie tego lepiej niż sami Ukraińcy. 

Ad a) odbudowa gospodarki oraz infrastruktury energetycznej i transportowej Ukrainy powinna z racji strategii militarnej zakładać bliską współpracę z Polską, co znaczy budowę wspólnej, łączącej oba kraje tejże infrastruktury. Stanowi też ogromną szansę dla przemysłu zbrojeniowego obu państw, tworzy bowiem duży wewnętrzny rynek, na który warto tworzyć nowe konstrukcje broni.

Dla Kijowa "Sojusz Strategiczny " z Polską ma także sens taki, że oba państwa są porównywalne pod względem swego potencjału gospodarczego, demograficznego i militarnego. Nie zachodzi więc groźba bycia "ubogim kuzynem" swego sojusznika. No i oczywiście, rzecz najważniejsza, ani Polska ani już Ukraina nie mają żadnych złudzeń, kto stanowi dla nich największą i realną groźbę: Rosja. Innymi słowy, Ukraina nie ma żadnej lepszej opcji niż sojusz z Warszawą. Podejrzewam, że rozumieją to nawet ci Ukraińcy, którzy  nie darzą Polaków sympatią. Jeśli nie chcą być częścią ruskiego mira, to muszą współpracować z Polską.

A jak ten, postulowany przeze mnie :Sojusz Strategiczny" z Ukrainą wygląda z perspektywy polskich interesów? Otóż, moim zdaniem tak:

Po raz pierwszy od ponad 300 lat mamy daną nam od Boga szansę, by powstrzymać Rosję przed uzyskaniem potęgi imperialnej i zagrożeniu naszej suwerenności, gdyż Rosja bez Ukrainy nie będzie żadnym imperium. Rosja granicząca z silną i wrogą jej Ukrainie, to już cień mocarstwa. I to właśnie jest  darem bożym dla nas. Bliski sojusz polsko-ukraiński osłabiłby też  znacząco niemieckie wpływy w naszym regionie Europy. To drugi dla nas podarek boży. Mniejsze państwa regionu miałyby już wybór - czy stać się niemiecką pół-kolonią czy współpracować z Polską i Ukrainą. Gospodarczo i militarnie. To zaś oznacza strategiczną zmianę sytuacji w Europie Środkowej i Wschodniej. Zmianę, którą poprą Anglosasi: UK i USA. To zaś oznacza, że projekt ten ma szansę powodzenia. 



Lubię to! Skomentuj19 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka