Piotr Maciej Kaczyński Piotr Maciej Kaczyński
697
BLOG

Świat się zmienia

Piotr Maciej Kaczyński Piotr Maciej Kaczyński Polityka Obserwuj notkę 6

1.Arabska wiosna, amerykańsko-europejska jesień? Nie, raczej nie. Czy Nowy Jork i Rzym to 1968, a Kair i Tunis to 1989? Czy Trypolis to Bukareszt, a Syria to Jugosławia? Nie, nie, nie.

Zbyt łatwo wpaść w pułapkę szufladek. Tak łatwo zaszufladkować. Jest A, bo przypomina 'a', a czym się różni duże od małego? Przecież te porównania, Budapeszt 2010 to może Warszawa 2015 to tylko sztuka dla sztuki i jeszcze jedna próba przykucia widza do telewizora, konsumenta do produktu, czytelnika do gazety, wyborcy do polityka... Jak jest?

Nikt nie wie jak będzie. Zbyt dużo się zmienia i za szybko, by precyzyjnie zdiagnozować sytuację. Gdy jedną diagnozę już postawią, to się okaże wczorajsza, bo przecież właśnie testują szczepionki na raka...

Jest zatem... może nie tyle jak jest, czy czego się spodziewać. Pytanie na dzisiaj nie dotyczy chyba - podkreślam, chyba, przecież nie połknąłem tabletki na rozum - czy to, co się dzieje przypomina przeszłość, ale może czego innego. Ot, teza:

Rozwarstwił nam się świat. Rozjechał się po prostu. To nie '68 ani '89, ale raczej 1648 i 1789. Nie, nie będzie rewolucji, to nie o chaos chodzi. Państwa (twory te powstały po 1648 i pokoju westwalskim) są zbyt mocne, by do rewolucji dopuścić, ale zbyt słabe, by sprostać globalizacji. Jeżeli rynki finansowe nie znają granic, a miliardy (euro, dolarów, jenów, złotych, funtów czy franków - dowolne zakreślić) mogą przepływać z jednego krańca Ziemi na drugi w mgnieniu oka; jeżeli groźba regulacji rynków finansowych oznacza odpływ kapitału z tego kraju/regionu; jeżeli zatem jedyną odpowiedzią na globalne rynki finansowe jest jakaś forma rządu światowego - to jesteśmy w kropce. Rządu takiego brak, a i powodów, by go nie było zbyt wiele. Kropka to też paraliż decyzyjny - nikt nie jest w stanie podjąć jakichkolwiek skutecznych decyzji, które byłyby dla niego nienajlepsze.

Co zatem? Półśrodki. A półśrodki to jak dobrze nad Wisłą znane prowizorki: że niby na chwilę, że zaraz się zmieni, ale zostają na lata dopóki nie nawalą mocno i znów bieda. Najlepszym półśrodkiem jest, a to już nic odkrywczego, Unia Europejska: skoro państwa same nie są w stanie stawić czoła huraganowi globalizacji, to budują statek, który ma większe szanse na przetrwanie. I trzęsie nim niemiłosiernie, ale trzyma się jeszcze (cały), choć kawałki odpadają... Inne łajby też internalizują problemy: USA, Chiny, itd. Ale one to duże łajby narodowe, westfalskie, a nasza europejska pierwsza post-westfalska łajba jest unikalna. Ona jedna jest na tyle elastyczna, że się rozszerza (rozszerzanie USA czy Chin, a w przeszłości ZSRS czy europejskich potęg kolonialnych marnie się kończyło). Nie dość, że wszerz i wgłąb, to Europa rzutem na taśmę zaproponowała utworzenie namiastkę rządu światowego tj. G20.

Tyle, że G20 ma wszystkie wady, i ani jednej zalety Ligi Narodów. Ta zapomniana organizacja sprzed II wojny światowej była pełna szczytnych idei, ale bez jakiejkolwiek możliwości ich organizacji. W G20 podobnie - niby rząd, ale jakoś nie idzie.

Tak, świat się zmienia. Ale jak? I cytat klasyka: Niech na całym świecie wojna, byle polska wieś spokojna. I odpowiedzmy Wyspiańskiemu: nie da rady. Stąd ten blog.

Piotr Maciej Kaczyński, Bruksela, październik 2011

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka